Ceny mieszkań wzrosną o 10 proc.

opublikowano: 20-02-2018, 22:00

Maciej Wewiórski, analityk DM BOŚ, przewiduje dwucyfrowy wzrost cen mieszkań w 2018 r. Radzi kupować akcje JWC i Marvipolu.

W trzecim kwartale 2017. średnia cena transakcyjna mieszkania 40-50-metrowego w Warszawie wynosiła 7,4 tys. zł i była o 3 proc. wyższa rok do roku. We Wrocławiu zmiana też wyniosła 3 proc., tyle że o tyle spadła średnia cena mieszkania o analogicznym metrażu, w Gdańsku natomiast dynamika sięgała 13 proc. W Krakowie było o 4 proc. taniej, w Poznaniu o 2 proc. drożej, a w Łodzi przeciętna cena podskoczyła o 7 proc. Rozbieżności są więc spore, a Marcin Krasoń, analityk z firmy Home Broker, podkreśla, że doniesienia o kilkunastoprocentowych zwyżkach w niektórych miastach to efekt statystyczny, a nie realny wzrost cen. — Na przykład w Łodzi deweloperzy budują więcej mieszkań w centrum, zatem średnia cena transakcyjna rośnie, ale nie rosną ceny konkretnych lokali — mówi Marcin Krasoń, który w największych miastach ostrożnie prognozuje „lekki” wzrost cen mieszkań w tym roku. Konserwatywne prognozy przedstawił również Marek Szymański, analityk Vestor Domu Maklerskiego, który spodziewa się co prawda wzrostu cen mieszkań, ale nie na tyle dużego, by w pełni skompensować wzrost kosztów budowy. Dlatego oczekuje spadku marż deweloperów.

Innego zdania jest Maciej Wewiórski z Domu Maklerskiego BOŚ, który spodziewa się wzrostu rentowności deweloperów mieszkaniowych wskutek około 10-procentowego wzrostu cen lokali. — Mamy powody zakładać, że 2018 r. będzie dobry dla deweloperów mieszkaniowych, chociaż może być im trudno zwiększyć liczbę lokali sprzedanych względem 2017 r. Oczekujemy, że utrzymujący się mocny wolumen sprzedaży lokali ma swoje źródło przede wszystkim w migracji ludności z obszarów wiejskich do aglomeracji miejskich oraz w przekonaniu nabywców o możliwym wzroście cen mieszkań. Ponadto sądzimy, że popyt inwestycyjny utrzyma się na solidnym poziomie, zważywszy na niskie oprocentowanie depozytów w porównaniu ze zwrotem na czynszach najmu — dodaje analityk, który spodziewa się przewagi popytu nad podażą oraz bardzo dobrych wyników deweloperówza czwarty kwartał 2017 r. Specjalista nie widzi powodu, by rynek byka na rynku mieszkaniowym trwał krócej niż rynek niedźwiedzia, a więc 7 lat.

— W naszej ocenie, rynek byka rozpoczął się przed pięcioma laty, w pierwszym kwartale 2013 r., kiedy nastąpiło odbicie od dna wolumenu sprzedaży kwartalnej, który rośnie do dziś. Dobra koniunktura powinna utrzymać się jeszcze przez 2 lata. Niemniej jednak zaobserwowaliśmy już pierwsze sygnały schyłku rynku byka, takie jak rosnąca liczba przejęć i fuzji, na historycznie wysoki poziom wolumenów sprzedaży, rosnące ceny mieszkań oraz coraz wyższe marże zysku deweloperów mieszkaniowych — mówi Maciej Wewiórski. Za czynnik, który zaburza obiecujące perspektywy, specjalista uważa demografię, ponieważ według GUS liczba osób w wieku 25-34 lata, które stanowią naturalną grupę nabywców mieszkań, zmaleje o 40 proc., do 2030 r. — Ponadto utrzymują się trendy migracyjne wśród młodych Polaków. Negatywne trendy demograficzne może zrównoważyć migracja ludności z obszarów wiejskich do dużych aglomeracji oraz napływ ludności z sąsiedniej Ukrainy — dodaje analityk. Specjalista rekomenduje kupno akcji JW Construction i Marvipolu Development oraz trzymanie walorów Ronsona, Polnordu i Dom Development. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ceny mieszkań wzrosną o 10 proc.