Ceny nadal pod kontrolą

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2005-09-15 00:00

Inflacja podskoczyła, ale niegroźnie. Niewykluczone jednak, że niebawem dotkliwiej odczujemy skutki naftowej drożyzny.

Po dziesięciu miesiącach spadków w sierpniu roczny indeks cen zaczął rosnąć. Skoczył z 1,3 proc. notowanych w lipcu do 1,6 proc. Od lipca ceny konsumpcyjne spadły o 0,1 proc. — informuje Główny Urząd Statystyczny.

Dane trochę gorsze

— Inflacja okazała się nieco wyższa od naszych przewidywań. Głównie za sprawą żywności, która taniała wolniej, niż się spodziewaliśmy. Zaskoczeniem był owoce, które podrożały o 3,4 proc., i mięso (o 0,8 proc.) — uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

W sumie żywność potaniała w sierpniu o 0,7 proc. O 2,3 proc. natomiast wzrosły ceny paliw.

— To mniej niż w lipcu. Miały jednak wpływ na indeks cen —przyznaje Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.

Zwraca uwagę, że najważniejsza dla RPP inflacja bazowa netto (nie uwzględniająca cen paliw i żywności) powinna się obniżyć do 1,3 proc.

— Trudno uznać, że presja inflacyjna rośnie — uważa ekonomista BZ WBK.

Kilka tygodni spokoju

Na razie ceny benzyny nie powinny powodować dodatkowego wzrostów inflacji — ze względu na obowiązującą od dziś obniżkę akcyzy. Jednak, jak przewiduje Urszula Cieślak, analityk rynku ropy firmy Reflex, nie powinniśmy liczyć na zapowiadane przez ministra finansów spadki cen detalicznych o ponad 30 gr na litrze.

— Szacuję, że producenci obniżą ceny w hurcie o 190-200 zł na 1000 l. Ceny na stacjach paliw będą zależały od decyzji właścicieli, ale nie sądzę, by obniżki przekroczyły 10-12 gr na litrze benzyny. Przynajmniej na początku — uważa analityk Reflexu.

Wiele będzie zależało od sytuacji na światowych rynkach ropy. Zdaniem Urszuli Cieślak, przez 2-3 tygodnie powinno być spokojnie ze względu na rezerwy, które napływają na rynek amerykański. Są one jednak ograniczone. Groźba pojawienia się niebezpiecznych zawirowań pogodowych w rejonie Zatoki Meksykańskiej będzie aktualna do końca listopada. Część rafinerii nie zdoła ruszyć pełną parą przed końcem roku. Ponadto zbliża się okres zimowy, w którym tradycyjnie rośnie zapotrzebowanie na paliwa, zwłaszcza oleje.

— Jeżeli przy rosnącym popycie na paliwa zima okaże się bardziej sroga niż zwykle, wszyscy odczujemy wzrost cen paliw. Na razie cena baryłki wynosi 62-64 USD. Jednak niebawem znów może skoczyć do 70 USD — przewiduje analityk Reflexu.

Zaboli czy nie

O tym, że wysokie ceny ropy odbiją się wkrótce na naszej gospodarce, przekonani są analitycy UBS. Mimo że do tej pory konsekwencje rekordowych cen ropy były dla gospodarek naszego regionu ograniczone (głównie dzięki osłabieniu dolara), w najbliższych miesiącach wystąpi zmniejszenie siły nabywczej konsumentów i wzrost indeksów cen — twierdzą ekonomiści UBS.

Polscy eksperci są jednak spokojni o inflację.

— W październiku powinna ona spaść poniżej dolnej granicy celu inflacyjnego NBP, czyli 1,5 proc. Na koniec roku wyniesie 1,3-1,4 proc. — uważa Łukasz Tarnawa.

Możesz zainteresować się również: