Co prokurator zarzuca Osieckiemu

opublikowano: 27-02-2019, 22:00

Na czym miała polegać zmowa Konrada K. i byłego szefa Altusa, która rzekomo doprowadziła do szkody wycenionej na ponad 160 mln zł? Udało nam się poznać ustalenia śledczych

— To była typowa ustawka — tak sprzedaż EGB Investments oceniają śledczy. Ich zdaniem przy transakcji doszło do zmowy Konrada K., eksprezesa GetBacku, i Piotra Osieckiego, byłego szefa Altus TFI, w wyniku której GetBack przepłacił za spółkę kupowaną od funduszy Altusa. W powszechnej opinii Piotr Osiecki miał się zrewanżować Konradowi K. „prowizją”. Śledczy nie trafili jednak na ślady jakichkolwiek przepływów pomiędzy menedżerami, a rewanżem miał być… udział Altusa w IPO GetBacku. To, co dla prokuratury jest nielegalną „ustawką”, dla wielu przedstawicieli biznesu jest po prostu transakcją wiązaną — ale po kolei.

Od początku wybuchu afery Piotr Osiecki zapewnia, że jest niewinny,
a jeśli dojdzie do procesu, wybroni się w sądzie. Nie zmienia to faktu, że
kolejne miesiące spędza w areszcie.
Zobacz więcej

BYLE DO PROCESU:

Od początku wybuchu afery Piotr Osiecki zapewnia, że jest niewinny, a jeśli dojdzie do procesu, wybroni się w sądzie. Nie zmienia to faktu, że kolejne miesiące spędza w areszcie. Fot. GK

Ratowanie spółki

Pod koniec kwietnia wybuchła bomba, gdy okazało się, że GetBack jest niewypłacalny i nie może wykupić obligacji. Niedługo później jasne stało się, że nie jest w stanie oddać 2,5 mld zł pożyczonych w tej formie od blisko 10 tys. inwestorów. Konrad K. został aresztowany, a pod koniec maja stery w spółce przejął Przemysław Dąbrowski. Nowy zarząd zajął się ratowaniem płynności. Z tygodnia na tydzień odkrywał kolejne trupy w szafie, spółka była w coraz gorszej sytuacji, a propozycje dla obligatriuszy stawały się coraz gorsze. Dość szybko zarząd przeszedł od ratowania biznesu do ratowania firmy przed upadkiem, momentami rozpaczliwego — radykalne cięcie kosztów, hurtowe wypowiadanie umów i zwolnienia. Równolegle zarząd zajął się odzyskiwaniem pieniędzy dla obligatariuszy.

Zaczął od umów opiewających na największe kwoty — tak pod lupą znalazły się m.in. umowy z Altusem i Trigonem. Umowa z Altusem była związana z transakcją, którą wcześniej, w związku z odpisaniem jej wartości przez nowy zarząd GetBacku, napiętnowała Komisja Nadzoru Finansowego — zakupem przez GetBack akcji spółki EGB Investments za 207,6 mln zł. Beneficjentem były fundusze zarządzane przez Altus TFI. Piotr Osiecki, twórca i prezes Altusa, od początku przekonywał, że transakcja była transparentna i zawarta na warunkach rynkowych: po pierwsze — wycena była zgodna z wyceną spółki na giełdzie i potwierdzona przez renomowanych ekspertów zewnętrznych doradzających GetBackowi, a po drugie — była zaakceptowana przez wszystkie organy windykatora, w tym radę nadzorczą, w której zasiadali przedstawiciele większościowego akcjonariusza — funduszu Abris Capital. Prokuratury to nie przekonało — 31 sierpnia zatrzymała Piotra Osieckiego i Jakuba Rybę, byłego zarządzającego Altusa, by postawić im zarzut „wyrządzenia szkody wielkich rozmiarów GetBackowi”. Mieli przy tym działać wspólnie i w porozumieniu z Konradem K. Zdaniem śledczych doszło do zmowy: Konrad K. miał się dogadać z Piotrem Osieckim, że kupi od niego EGB Investments za zawyżoną kwotę, w domyśle — za przysługę.

Kupowanie akcji

W powszechnej opinii Piotr Osiecki miał się zrewanżować Konradowi K. „prowizją”. Zarzuty nie mówią jednak o łapówce — śledczy nie znaleźli na to dowodów. Nie namierzyli też żadnego przepływu finansowego pomiędzy menedżerami. Na czym więc miała polegać zmowa? Na podstawie zabezpieczonych mejli i zeznań Konrada K. prokuratura sformułowała następujący wywód. Konrad K. zadeklarował zakup EGB za 200 mln zł, w zamian oczekując od Altusa czterech rzeczy: udziału w szykowanym IPO (z deklaracją objęcia akcji za maksymalnie 100 mln zł przy wycenie spółki na 1,3 mld zł), ekskluzywnej umowy Altusa i GetBacku na tworzenie funduszy sekurytyzacyjnych, gotowości do finansowania kolejnych fuzji i przejęć planowanych przez GetBack i obejmowania obligacji windykatora.

Takie podsumowanie ustaleń, dokonanych rzekomo pomiędzy Konradem K, Abrisem i Altusem, znalazło się w mejlu, który Konrad K. wysłał do Piotra Osieckiego. Według naszych ustaleń rozmowy i deklaracje co do możliwego zainteresowania Altusa udziałem w IPO GetBacku rzeczywiście się toczyły przed przeprowadzeniem oferty publicznej przez GetBack. Rzecz w tym, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bowiem cały biznes Altusa polega na inwestowaniu w akcje różnych spółek. GetBack przeprowadził potężne IPO i skusił bardzo wiele funduszy, w tym również zagranicznych. „PB” ustalił, że Altus kupił akcje GetBacku, ale głównie do funduszu, w którym były pieniądze norweskiego banku centralnego, niebędącego stroną operacji na akcjach EGB, i zrealizował na inwestycji istotny zysk. Co warte podkreślenia, Altus nie złożył największego zapisu w ofercie, wiele OFE i TFI kupiło więcej.

— Kilka polskich i kilka zagranicznych funduszy objęło akcje za wyższą kwotę. Z całą pewnością bez udziału Altusa emisja też by się sprzedała — mówi zarządzający, który zna szczegóły przydziału akcji GetBacku.

Żaden z pozostałych trzech elementów „ustawki” się nie zmaterializował. Co więcej, w aktach śledztwa nie ma też dowodów na to, że Piotr Osiecki potwierdził ustalenia — mejl Korada K. pozostał bez odpowiedzi. Nawet gdyby było inaczej, zarządzający i przedsiębiorcy nie widzą w tym nic zdrożnego.

— To, że dwie firmy umawiają się na współpracę i wzajemne korzystanie z usług, nie jest niczym nadzwyczajnym, np. bank próbuje namówić swoich dostawców usług na prowadzenie rachunku — mówi jeden z naszych rozmówców.

— Przecież nawet rząd stosuje offset — kupuje samoloty, w zamian oczekując inwestycji, np. postawienia fabryki i transferu know-how — mówi inny.

Zmiana frontu

Wiele wskazuje na to, że materiał zgromadzony przez śledczych nie wystarczyłby do sformułowania takich zarzutów, co oznacza, że przeważyć mogły zeznania Konrada K. Ten, według naszych informacji, podczas pobytu w areszcie przeszedł sporą metamorfozę. Początkowo do niczego się nie przyznawał i kwestionował zarzuty dotyczące zakupu akcji EGB Investments, by po kilku miesiącach zmienić zdanie i zacząć składać zeznania obciążające m.in. Piotra Osieckiego. Według plotek stara się o status tzw. małego świadka koronnego, który umożliwia nadzwyczajne złagodzenie kary w zamian za zeznania, które pomogą śledczym zebrać brakujący materiał dowodowy. Poprosiliśmy prokuraturę o potwierdzenie tej informacji, odmówiła jednak odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą śledztwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu