Co z prywatyzacją?

Agnieszka Berger
04-01-2006, 00:00

Kto obejmie tekę ministra skarbu, skoro dymisja Andrzeja Mikosza została przyjęta? Czy będzie to wymarzony kandydat LPR? PO obawia się, że tak.

Na konferencji, zwołanej naprędce w odpowiedzi na publikację „Rzeczpospolitej”, Andrzej Mikosz, minister skarbu, nie tracił rezonu, odpierając zarzuty dziennika dotyczące jego powiązań z Witoldem W., oskarżonym o manipulowanie kursem giełdowego Kopeksu. Przekonywał dziennikarzy, że w udzieleniu przez jego żonę pożyczki matce Witolda W. nie było nic złego, a umowa stanowiąca główny temat publikacji „nie jest tajemnicza”, została złożona w sądzie wieczysto- księgowym i opodatkowana.

„Materiał został naszpikowany półprawdami, które mają na celu wytworzenie wrażenia sensacji oraz przedstawienie mojej rodziny i mnie w negatywnym świetle” — napisał minister w oświadczeniu.

Mimo to kilka godzin później podał się do dymisji. Kazimierz Marcinkiewicz przyjął ją wieczorem, choć jeszcze wczesnym popołudniem zdawał się solidaryzować z atakowanym ministrem. Z wypowiedzi premiera wynikało, że podziela stanowisko Andrzeja Mikosza, iż ataki na niego wiążą się z porządkami w spółkach z udziałem skarbu państwa czy też blokowaniem fuzji Pekao i BPH.

Katalizator

Mimo to publikacja „Rz” okazała się katalizatorem zmian, o których nieoficjalnie mówiło się już od kilku tygodni. Do Andrzeja Mikosza z rezerwą odnosili się liderzy PiS, a LPR, parlamentarny sojusznik partii braci Kaczyńskich, nie krył niezadowolenia z działalności ministra. Teraz Liga nie kryje satysfakcji.

— Minister nie realizował polityki rządu PiS i jego wyborczych deklaracji. Trzeba też pamiętać, że to właśnie PiS głosiło postulat walki z niejasnymi powiązaniami świata biznesu, polityki i służb specjalnych — mówi Rafał Wiechecki, poseł LPR.

LPR przyznaje, że niektóre działania Andrzeja Mikosza — jak dążenie do przywrócenia kontroli państwa nad majątkiem przesyłowym PGNiG czy zablokowania fuzji Pekao i BPH — jej się podobały, nie może jednak wybaczyć ministrowi chęci „wyprzedaży majątku narodowego”.

— Ministrem powinien być gospodarz, który rozsądnie zarządza majątkiem, a prywatyzuje wyłącznie wtedy, gdy jest to uzasadnione nie tylko ekonomicznie, ale też społecznie, a nie ktoś, kto zapowiada, że sprywatyzuje wszystko do końca 2006 r. — mówi Rafał Wiechecki.

Liberał

Przypomnijmy, że Andrzej Mikosz zapowiadał m.in. prywatyzację Ruchu, Jastrzębskiej Spółki Węglowej, zakładów wielkiej syntezy chemicznej, części sektora stoczniowego i energetycznego. Zdaniem LPR — to za dużo. Według PO — stanowczo za mało.

Adam Szejnfeld, poseł PO, choć przyznaje, że w kontekście publikacji „Rz”, Andrzej Mikosz powinien podać się do dymisji, obawia się, że dla gospodarki konsekwencje jego odwołania nie będą korzystne.

— Jak na ministra w rządzie PiS Andrzej Mikosz był liberałem. Obawiam się, że po jego odejściu do resortu może przyjść ktoś o jeszcze mniej rynkowym spojrzeniu na gospodarkę, co źle wróży prywatyzacji — mówi Adam Szejnfeld.

Nieoficjalnie w kręgach biznesowych ponownie wymienia się kandydaturę Wojciecha Jasińskiego, posła PiS i przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych (a w poprzedniej kadencji członka komisji skarbu), który ma do prywatyzacji stosunek więcej niż wstrzemięźliwy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Co z prywatyzacją?