Czytasz dzięki

Czas próby, czyli Gazele muszą nabierać ciała

DR Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao
opublikowano: 19-03-2020, 22:00

Po prawie trzech dekadach nieprzerwanego wzrostu przychodzi czas próby.

Firmy gazele z pewnością umkną przed niebezpieczeństwami, ale muszą coraz mocniej stawiać na technologię i efekt skali.

Dwa kraje spośród wszystkich należących do OECD mogą się szczycić 28 latami nieprzerwanego wzrostu: Polska i Australia. Kiedy każdy przyjmował jako rzecz oczywistą, że „dobijemy do trzydziestki”, coraz wyraźniej widać, że czeka nas czas głębszej próby. Z jakimi wyzwaniami przyjdzie się zmierzyć Gazelom Biznesu?

O braku pracowników napisano już tomy, sprawa jest oczywista i wynika z prostej, acz bezlitosnej, matematyki demograficznej: w dekadach powojennych (jeszcze do końca lat 80.) w Polsce rocznie rodziło się około 500-700 tys. dzieci, natomiast począwszy od dekady lat 90. (początek przemian społecznych i gospodarczych, wzrost niepewności socjalnej, zmiany kulturowe i socjologiczne), liczba urodzeń spadła do 360-400 tys. rocznie. Obecnie jesteśmy w sytuacji, w której na emerytury odchodzą roczniki znacznie liczniejsze niż te — urodzone w latach 90. i później — które na rynek pracy wchodzą. Oznacza to systematyczne kurczenie się zasobu pracy w gospodarce. To oczywiste.

W powszechnej świadomości mniej oczywiste jest to, że proces ten będzie szczególnie mocno dotykał firmy małe i średnie. Dlaczego? Otóż dane GUS od wielu lat pokazują następującą prawidłowość: w firmach najmniejszych (małych i mikro) średnie wynagrodzenie stanowi średnio zaledwie około połowy tego, ile w firmach największych (zatrudniających ponad 250 osób). Skąd taka różnica? Otóż te większe firmy mają generalnie sprawniejsze procesy, lepszy marketing, wyższy poziom cyfryzacji oraz bardziej korzystają z efektów skali — generalnie mają więc wyższą efektywność działania, wytwarzają większą wartość dodaną na pracownika. W związku z tym są w stanie średnio swoim pracownikom więcej zapłacić. W kolejnych latach te nożyce będą się coraz bardziej rozwierały — małe zwinne gazele muszą więc nabierać ciała, dbać o coraz większe korzyści skali. To niezbędne do tego, aby po pierwsze, utrzymać pracowników, a po drugie, móc przyciągać najlepszych dostępnych, niezbędnych do dalszego wzrostu.

Drogą do zwiększania skali działania są inwestycje. Nie tylko w majątek trwały, w automaty i roboty pozwalające w średniej perspektywie zmniejszać presję płac na wynik finansowy firmy — ale także w obszary takie jak marketing. Rozumiany nie tylko jako dbałość o markę swojego produktu wśród klientów — ale także dbałość o markę firmy na rynku pracy. O ile w poprzednich dekadach pracowników zasadniczo wystarczało, o tyle teraz to jest jeszcze jedno pole konkurencji. Inwestycje to także inwestycje kapitałowe, przejęcia i konsolidacja innych firm, aby nie tylko organicznie, ale i w miarę możliwości skokowo zwiększyć skalę działania. Trzeba jeszcze bardziej niż w przeszłości dbać o to, aby małe gazele stawały się coraz większe, a te średnie coraz mniej bały się międzynarodowych, dobrze zadomowionych na globalnych rynkach lwów…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DR Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

COFACE

Partner strategiczny

PEKAO

Partner

KRD

Partner

UPC

Partner

Targi Kielce

Partner

INFINITY

Patroni honorowi

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu