„Czerwone wycieczki”, czyli seksbiznes na mundialu

ŁO
opublikowano: 2010-06-18 02:35

Sporo kibiców przyjeżdża nie tylko z powodu piłki nożnej. Seksbiznes staje się ciemną stroną mundialu.

- Dotarcie do osoby świadczącej usługi seksualne będzie proste. To jest tak proste, jak kupienie kubka kawy w Starbucksie - mówi portalowi thegrio.com Bonita Meyersfeld z Witswaterand University.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None

Południową Afrykę odwiedzić ma z okazji mundialu około 450 tys. zagranicznych fanów. Nie jest tajemnicą, że tego typu imprezy napędzają ruch w agencjach towarzyskich. "GlobalPost" donosi o taksówkarzach, którzy organizują tzw. błyszczące, czerwone wycieczki. Za 500 USD obwożą fanów po nocnych klubach w Cape Town. Zapewniają, że znają miejsca, gdzie seks jest bezpieczny.

Głównym zmartwieniem władz jest jednak potencjalny wzrost agresji wobec osób świadczących usługi seksualne. Dotyczy to szczególnie ubogich osób, dla których mundial jest jedyną okazją, żeby odbić się od finansowego dna, nawet kosztem sprzedaży swojego ciała. South Africa Drug Central Authority informuje, że podczas mundialu intensywnie pracować ma 40 tys. prostytutek.

Pozbawiony hamulców seksbiznes niesie też niebezpieczeństwo wzrostu zarażeń wirusem HIV (w RPA 1 na 5 mieszkańców jest już nosicielem). Przed mistrzostwami znany ze sceptycznego podejścia do używania prezerwatyw, poligamista mający 20 dzieci i jednocześnie prezydent RPA Jacob Zuma poprosił FIFA o dostarczenie dodatkowego miliarda prezerwatyw, które byłyby rozprowadzane wokół stadionów.

Krytycy prezydenta twierdzą, że to... za mało.