Designerskie wehikuły na dwóch kołach

Karolina Zawadka
aktualizacja: 13-02-2017, 12:01

Pomysł na biznes: Cruisery, czyli ręcznie robione rowery, w których specjalizuje się spółka Kamilos Kreationz, znajdują nabywców w całej Europie

Kamil Stysiak, absolwent Politechniki Białostockiej, konstruując swój pierwszy cruiser, nie myślał o założeniu własnego biznesu.

Zobacz więcej

UNIKATOWE BICYKLE: Kamil Stysiak podkreśla, że każdy rower jest unikalny — powstaje na podstawie potrzeb klienta i we współpracy z nim. Tworzenie jednego modelu może zająć od dwóch tygodni do nawet roku. Od niedawna w prowadzeniu firmy pomaga założycielowi Paulina Staniszewska. ANDRZEJ SIDOR

— Wszystko zaczęło się jakieś 10 lat temu, jeszcze przed moimi studiami, kiedy wymyśliłem, że zbuduję sobie rower, choć ostatni raz jeździłem na nim jako dziecko. Dodatkowo przy jego budowie chciałem nauczyć się manualnych czynności, takich jak spawanie czy obsługa palnika — wspomina Kamil Stysiak, założyciel Kamilos Kreationz. Pierwszy model był eksperymentem i powstawał przez kilka miesięcy. Kamil Stysiak jeździł na nim przez rok i wciąż go ulepszał. Wtedy rowery typu cruiser były mało popularne, głównie przez to, że mało kto w Europie zajmował się konstrukcją takich maszyn. To powodowało, że wehikuł tego typu pojawiający się na ulicy wzbudzał bardzo duże zainteresowanie.

— Po roku zbudowałem kolejny model, który był już znacznie bardziej dopracowany. To był już czas, w którym miałem możliwość korzystania przy tworzeniu roweru z komputera i w projektowaniu pomagały mi różne programy graficzne. Co istotne, dzięki studiom zacząłem już bardziej świadomie postrzegać wszystko, co jest związane z małą architekturą — tłumaczy Kamil Stysiak.

Małe dzieła sztuki

Większa wiedza i świadomość swoich umiejętności sprawiły, że Kamil Stysiak postanowił spróbować sił w konkursach rowerowych. Wówczas projektant z Białegostoku obracał się już w środowiskach związanych z cruiserami.

— Wszelkie znajomości nawiązywałem na forach cruiserowych, jednak trzeba pamiętać, że nie były to strony dla zwykłych rowerzystów. Żaden użytkownik cruisera nie podchodzi do tych pojazdów tak jak do standardowych rowerów. To są raczej takie małe, użytkowe działa sztuki. Ja u siebie w mieszkaniu trzymam dwa takie rowery — nie jeżdżę na nich, nie traktuję ich jak pojazdy, one są po prostu do oglądania — mówi pomysłodawca Kamilos Kreationz.

W 2009 r. prace białostockiego projektanta zajęły trzecie i szóste miejsce na najbardziej prestiżowym konkursie ręcznie robionych rowerów „Custom Of The Year” na FBI w Amsterdamie. Poza tym stworzone przez niego modele wygrały w międzynarodowych konkursach „Procrastinators build-off” oraz „Military build-off”.

— Pierwszy klient pojawił się właśnie przed konkursem w Amsterdamie. Wtedy w mediach zamieszczona została informacja, że robimy w Polsce takie rowery — i trafiła też za granicę. Nigdy nie szukałem klientów na własną rękę. Można powiedzieć, że ta firma rozwija się dzięki ludziom, którzy dowiedzieli się o mnie. Nawet moje logo jest kwestią przypadku, ponieważ zostało mi nadane na norweskim forum — mówi białostocki projektant. To właśnie wtedy powstawały zalążki działalności, która istnieje dzisiaj. Wcześniej nie było nawet pomysłu założenia własnej firmy — jednak zainteresowanie wielu klientów sprawiło, że Kamil Stysiak postanowił spróbować swoich sił w ręcznej produkcji rowerów.

Jak rodzina

Klientami Kamilos Kreationz są najczęściej ludzie, których założyciel firmy w ciągu wielu lat poznawał na różnych wydarzeniach branżowych. Niektórzy co roku wracają do firmy po nowe zamówienia.

— Każdego klienta staram się traktować indywidualnie. Nasza cruiserowa społeczność jest tak naprawdę jedną wielką rodziną. Znam imiona dzieci czy partnerów moichklientów, utrzymujemy stale kontakt. To nie są tylko moi odbiorcy, ale również dobrzy znajomi — tłumaczy Kamil Stysiak.

Każdy rower jest unikalny — powstaje na podstawie potrzeb klienta i we współpracy z nim. Tworzenie jednego modelu może zająć od dwóch tygodni do nawet roku. Białostocki architekt niemal każdy element produkuje sam, a w zajmowaniu się firmą pomaga mu jego dziewczyna — Paulina Staniszewska. W Polsce zainteresowanie tego typu rowerami jest niewielkie. Firma Kamila Stysiaka sprzedaje w kraju do 10 sztuk rocznie.

— Nie ma u nas jeszcze świadomości, że ręcznie robiony rower może być dobry i sprawny. Na Zachodzie ludzie doceniają to, że każdy model jest inny. Ta unikalność jest niezwykle cenna dla użytkowników. Natomiast Polacy nadal wolą rzeczy idealnie wykonane przez maszyny — tłumaczy właściciel Kamilos Kreationz.

Zagranica docenia

Wiele rowerów firma sprzedaje do Francji. Tam od jakiegoś czasu jest obecna moda na „grupy rowerowe”, które cyklicznie się spotykają i tworzą zintegrowaną społeczność.

— Francuzi jeżdżą bardzo dużo na rowerach, więc dla nich zazwyczaj tworzę formy użytkowe i proste — ponieważ oni te rowery po prostu „zamęczają”. W Niemczech natomiast są to zazwyczaj długoterminowe projekty. Tam klienci je raczej kolekcjonują, a nie używają jako środka transportu. Te modele są dopracowywane w każdym szczególe, oczywiście konsultowanym z klientem — mówi Kamil Stysiak.

Duża część produkcji Kamila Stysiaka trafia także do Holandii, gdzie kultura rowerowa jest niezwykle popularna. To właśnie w Amsterdamie odbywają się największe światowe konkursy na najlepsze dwukołowe pojazdy. W planach białostockiego architekta jest wyjście z ofertą poza granicę Europy — celem są Stany Zjednoczone. Ma też plany związane z tworzeniem rowerów elektrycznych. Obecnie pracuje nad rowerem, na którym zamierza pobić europejski rekord prędkości rowerów elektrycznych. Nie pierwszy raz — dokonał tego już w ubiegłym roku. Teraz zamierza poprawić swój wynik.

— Nad budową tego roweru pracujemy z kontrahentem z Niemiec. Rok temu nam się udało, jednak to był model testowy. Wyszło świetnie, ale chcemy ten model dopracować. Tylko budowa silnika do tego pojazdu zajęła nam pół roku. Mamy nadzieję, że uda nam się pobić ten rekord na wiosnę przyszłego roku — mówi twórca Kamilos Kreationz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Zawadka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu