DGA warta tyle, ile jej gotówka

Andrzej Stec
opublikowano: 30-07-2008, 00:00

Bessa mnoży absurdy na parkiecie. Bywa, że wycena rynkowa spółki jest niższa od pieniędzy uzyskanych z niedawnej emisji akcji

Tydzień temu ruszyliśmy z akcją „Inwestor”. W skrócie polega na tym, że dzielicie się z nami problemami związanymi z rynkiem kapitałowym (np. dotyczącymi akcji, funduszy inwestycyjnych, obligacji), a my — z pomocą ekspertów, czy prezesów spółek — próbujemy pomóc wam je rozwiązać. Akcja przerosła nasze oczekiwania. Zasypaliście nas e-mailami. To cieszy, ale z drugiej strony widać skalę problemów, z jakimi borykają się drobni inwestorzy.

Dzisiaj pierwszy, inauguracyjny temat. Chodzi o niewielką dziś spółkę doradczą DGA. Nasz czytelnik głowi się, jak to możliwe, że rynek wycenia ją na 17 mln zł, podczas gdy dysponuje ona gotówką 16,5 mln zł (dane na koniec I kw.). DGA nie ma problemów z płynnością dzięki dodatnim przepływom operacyjnym w ostatnich dwóch latach. Ponadto spółka przeprowadziła pod koniec ubiegłego roku emisję akcji, z której uzyskała 15,8 mln zł. Upraszczając — można się zastanawiać, co by było, gdyby nie emisja. Czy spółka byłaby warta na GPW milion złotych? To mało realne. Trzeba jednak zauważyć, że na parkiecie można znaleźć obecnie więcej emitentów, których rynkowe wyceny są niższe, niż pieniądze uzyskane z niedawnej emisji.

DGA specjalizuje się w doradztwie gospodarczym. Wydaje się, że to żyła złota, zwłaszcza w okresie wzmożonego finansowania projektów przez Unię Europejską. W ostatnich dwóch latach spółka chwaliła się zyskami, z którymi chętnie dzieliła się z akcjonariuszami. Z ubiegłorocznych dochodów wypłaciła 16 groszy dywidendy na akcję. Po przy obecnej wycenie daje stopę dywidendy wysokości 9,6 proc. To lepiej niż jakakolwiek obligacja. Dywidenda nie zrekompensowała jednak akcjonariuszom dotkliwej przeceny kursu.

Notowaniom spółki zaszkodziły wyniki z I kwartału. Inwestorów zaskoczyła wysoka strata. Prezes i główny akcjonariusz — Andrzej Głowacki — tłumaczy się opóźnieniami w uruchomieniu funduszy unijnych przewidzianych na lata 2007-13 oraz finalizacją wcześniejszych projektów. Zapewnia, że to tylko chwilowa słabość i po trzecim kwartale spółkę i jej akcjonariuszy czekają lepsze czasy. Być może drobnym akcjonariuszom trudno w to uwierzyć, bo firma kilka razy w ostatnich latach obniżała prognozy finansowe.

Do giełdowego paradoksu przyczyniła się bessa. O ile jeszcze rok temu wyceny na GPW były wyraźnie przewartościowane, o tyle teraz wydają się często niedowartościowane. Inwestorom, zwłaszcza instytucjonalnym, brakuje gotówki. To skutek kryzysu na amerykańskim rynku kredytowym, który sprowokował zapaść krajowych funduszy inwestycyjnych (zwłaszcza małych i średnich spółek). Nadpodaż akcji DGA wykorzystał m.in. Roman Karkosik (pod koniec ubiegłego roku pojawił się w akcjonariacie) oraz liczni insiderzy. W ostatnich dniach na zakupy zdecydowała się sama spółka, która chce wydać na tzw. buy-back nawet 4 mln zł (przy obecnej kapitalizacji to jedna piąta wszystkich akcji).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy