Wśród czterech firm, które walczą o Siarkopol Gdańsk, znalazła się firma J&S Energy, głośny importer ropy naftowej. Teraz walczy o petrochemikalia.
4 listopada kończy się badanie Siarkopolu Gdańsk (SG), importera siarki drogą morską. Obok PKN Orlen, Grupy Lotos i Naftoportu, firm, które znalazły się na krótkiej liście zainteresowanych zakupem Siarkopolu, był też czwarty. Okazuje się, że chodzi o cypryjską firmę J&S Energy, do niedawna głównego pośrednika w imporcie do Polski rosyjskiej ropy naftowej. Tym razem jednak nie chodzi tylko o ropę.
— Zakup spółki otwiera wiele możliwości, np. w zakresie handlu petrochemikaliami — stwierdza Grzegorz Zambrzycki, prezes J&S Energy.
O co dokładnie chodzi? Tego nie wyjaśnia.
— J&S Energy ma dobry projekt — ocenia anonimowe źródło zbliżone do przetargu.
Spółka jest dostawcą ropy naftowej zarówno dla Grupy Lotos, jak i dla PKN Orlen. Tymczasem obie firmy też mają chrapkę na Siarkopol. Kusząca jest zwłaszcza jego infrastruktura przeładunkowa, usytuowana w pobliżu Naftoportu, w którym i Lotos, i PKN mają udziały. Płocka firma traktuje zakup Siarkopolu Gdańsk jako alternatywę na wypadek, gdyby nie udało się jej przejąć pomorskiej rafinerii. Zamierza też wykorzystać nabrzeże portowe do eksportu produkcji, w tym asfaltów. Z kolei Lotos marzy o włączeniu SG do systemu logistycznego na Wybrzeżu.
Jak rozłożą się siły podczas gry o Siarkopol Gdańsk, okaże się już około 20 listopada. Inwestorzy mają wówczas złożyć wiążące oferty. Resort skarbu chce im sprzedać do 85 proc. akcji.