Dobre prognozy dla stali

Barbara Warpechwoska
opublikowano: 20-02-2015, 00:00

Hutnictwo spodziewa się większego zużycia stali. Ale że rośnie import i tanieją surowce, więc ceny się raczej nie zmienią.

— Pierwsze sygnały ożywienia pojawiły się w statystykach za miniony rok. Organizacje branżowe działające na rynku polskim, europejskim i światowym wskazują na wzrost na rynku stalowym — mówi Sanjay Samaddar, prezes ArcelorMittal Poland.

Zużycie stali w 2015 r. przekroczy 12 mln ton — przewiduje Stefan Dzienniak.
Wyświetl galerię [1/2]

Wiosna przyniesie pogodę dla stali

Zużycie stali w 2015 r. przekroczy 12 mln ton — przewiduje Stefan Dzienniak. Edytor

Produkcja i zużycie w górę

Jak podaje World Steel Association, światowa produkcja stali surowej osiągnęła w 2014 r. 1662 mln ton. Był to wzrost o 1,2 proc. w stosunku do roku 2013. Największy przyrost zanotowano na Bliskim Wschodzie, a największy spadek na Ukrainie. W 28 krajach UE produkcja stali surowej wyniosła 169 mln, czyli wzrosła o 1,8 proc. Na tym tle Polska wypada bardzo dobrze. Z danych Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH) wynika, że produkcja stali surowej wyniosła 8,54 mln (wzrost o 7,4 proc.). Poprawiło się też wykorzystanie mocy produkcyjnych, z 63 proc. w roku 2013 do 67 proc. w 2014 r.

— Według szacunków World Steel Association, światowe jawne zużycie stali w 2014 r. wzrosło o 2 proc., osiągając 1562 mln ton. Z kolei Eurofer informuje o 4-proc. wzroście popytu w czwartym kwartale ubiegłego roku w Unii Europejskiej — mówi prezes ArcelorMittal Poland.

Stefan Dzienniak, prezes HIPH, podkreśla, że o zużyciu jawnym nie ma jeszcze pełnych danych i na razie może mówić jedynie o szacunkach.

— Wszystko wskazuje, że wyniesie ono 11,5 mln ton — informuje Stefan Dzienniak.

Patrzą z optymizmem

Prognozy na ten rok są jeszcze lepsze.

— Dla Polski mogą oznaczać wzrost o 2-3 proc., co w 2015 r. skutkować będzie zużyciem 13,5-13,9 mln ton stali. Na świecie zapotrzebowanie wzrośnie o 2 proc., osiągając 1594 mln ton — uważa Sanjay Samaddar. Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS), dodaje, że odradza się budownictwo, wyraźnie odczuwają to zakłady prefabrykacji zbrojeń, które regularnie zwiększają moce produkcyjne.

— Pogoda sprzyja robotom budowlanym. Wiosna zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią nowe inwestycje. Popyt na pręty żebrowane jest na dobrym poziomie, zresztą w każdym asortymencie widać poprawę. Zużycie stali może być nawet wyższe niż w rekordowym 2007 r., kiedy wyniosło 12,1 mln ton — mówi Iwona Dybał.

— W tym roku szykuje się sporo inwestycji: gazociągi, systemy przesyłowe energii elektrycznej, kolej i drogi. Sama kolej przeznaczy na modernizacje tras 80 mld zł. O wyższym popycie mówią cementownie. Budownictwo sygnalizuje 9-proc. wzrost. Zużycie znacznie przekroczy 12 mln ton — potwierdza Stefan Dzienniak.

Złom w górę, ruda w dół

— Problemem są ceny, które w końcu muszą znacząco pójść w górę, bo bez tego o ożywieniu nie może być mowy. Ich niski poziom to głównie wina wojny cenowej firm surowcowych — przyznaje Iwona Dybał. Jak wynika z danych Bloomberga, pod koniec 2012 r. tona rudy żelaza wykorzystywanej w wielkich piecach hutniczych kosztowała około 160 USD. Dzisiaj to około 75 USD. Równie duży spadek dotyczy węgla koksowego — z 230 do 110 USD. Ceny koksu spadły znacznie mniej. Inaczej jest ze złomem, który stosuje się w piecach elektrycznych. Przemysław Sztuczkowski, prezes grupy Cognor, w komentarzu dla Puds.pl mówił o działaniach nakierowanych na wykończenie konkurencji. Ci wytwórcy stali, którzy do produkcji wykorzystują niewiele złomu, znacząco podnieśli cenę tego surowca i obniżyli ceny swoich wyrobów. Było to możliwie dzięki taniejącej rudzie. Zdaniem Przemysława Sztuczkowskiego, drożejącyzłom destabilizuje rynek, a cena powinna spaść przynajmniej o 200-250 zł za tonę. Obecnie to 900-1000 zł. Producenci, którzy mają tzw. linie zintegrowane (wykorzystujące rudę i koks), nie mają motywacji do podnoszenia cen. Zależy na tym firmom przetwarzającym złom na wyroby hutnicze. Duzi dystrybutorzy obawiają się nawet spadku cen. Oznaczałoby to przeszacowanie zapasów, co negatywnie wpłynie na wyniki.

Zagrożenia

Do tego dochodzi coraz większy import. Tanie rubel i hrywna zachęcają dostawców z Rosji, Ukrainy i Białorusi do przywozu na nasz rynek wyrobów stalowych. No i są jeszcze Chiny.

— Zmniejsza się popyt wewnętrzny w Państwie Środka. W 2013 r. wyeksportowało 50 mln ton, a w roku ubiegłym już dwukrotnie więcej — mówi Stefan Dzienniak.

Największym zagrożeniem dla europejskiego przemysłu stalowego jest właśnie utrata rynku przez tutejsze huty na rzecz dostawców stali z zagranicy. W przypadku Polski dochodzą do tego znacznie wyższe niż ponoszone przez unijną konkurencję koszty, co wynika z drogiej energii elektrycznej. Dla ArcelorMittal Poland sprawą pierwszoplanową jest przyszłość części surowcowej krakowskiej huty, gdyż działanie jej jedynego wielkiego pieca zakończy się w połowie 2016 r. Ewentualna decyzja o remoncie powinna zapaść jak najszybciej.

— Sytuację komplikuje dyrektywa IED, która oznacza konieczność dostosowania instalacji do nowych wymagań BAT do 2018 r. Oceniamy, że konieczne będą nakłady inwestycyjne sięgające 420 mln euro — mówi Sanjay Samaddar. [BAW] © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechwoska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu