Dobry wiatr dla wiatraków

Środa przyniosła dobre wieści dla farm wiatrowych: Senat poparł ustawę offshore, a ankietowani Polacy - kręcące się na lądzie wiatraki.

Senat jednogłośnie przyjął w środę wyczekiwaną ustawę o morskiej energetyce wiatrowej. To świetna wiadomość dla polskiego sektora OZE.

Szykuje się, kto może

Projekt regulacji, zwanej ustawą offshore, przewiduje m.in. mechanizm wsparcia dla instalacji na Bałtyku, prognozuje też powstanie farm o łącznej mocy na poziomie 5,9 GW do 2030 r.

W morzu nadzieja.
W morzu nadzieja.
Farmy wiatrowe na Bałtyku to jeden z filarów projektu polskiej polityki energetycznej, ponadto Komisja Europejska szacuje, że kraje posiadające dostęp do Morza Bałtyckiego są w stanie wspólnie zbudować 93 GW mocy wiatrowych do 2050 r.
Adobe Stock

Inwestorzy czekają na tę ustawę niecierpliwie. Nie chcą wykładać pieniędzy w ciemno, ale do inwestycji szykuje się, kto może. Gotowa jest już Polenergia Dominiki Kulczyk, do przodu posuwają się też przygotowania w państwowych PGE i PKN Orlen, portugalsko-chińskim EDPR i niemieckim RWE, a w kolejce po koncesje stoją m.in. Tauron i Michał Sołowow, najbogatszy Polak.

Dokument przyjęty przez Senat trafi teraz do prezydenta, a po podpisaniu może wejść w życie już w lutym. To ważne, bo z uwagi na regulacje europejskie resortowi klimatu się śpieszy, by pierwsza transza wsparcia mogła zostać przyznana nie na podstawie aukcji, ale decyzji regulatora.

Ankieta z wymową polityczną

Inwestorzy wiatrowi na lądzie (to czasem te same firmy, które inwestują na morzu) dostali z kolei w prezencie badanie wskazujące, że 85 proc. Polaków popiera rozwój lądowych farm wiatrowych, a 76 proc. badanych chciałoby używać energii elektrycznej z morskich farm wiatrowych. Badanie zamówiło Ministerstwo Klimatu, a przeprowadziła je w listopadzie 2020 r. firma PBS.

Ankieta ma ciężar polityczny, ponieważ w 2015 r. PiS oparł kampanię wyborczą m.in. na krytyce branży wiatrowej. Na fali antywiatrakowych protestów popularność zbudowała np. Anna Zalewska, była minister edukacji, a dziś europosłanka PiS. Po wygranych wyborach w 2015 r. rząd Zjednoczonej Prawicy zablokował rozwój energetyki wiatrowej za pomocą tzw. ustawy odległościowej, wprowadzającej zasadę 10h (zakaz stawiania wiatraków bliżej zabudowań, niż wynosi dziesięciokrotność wysokości masztu).

Zasada 10h obowiązuje do dziś, mimo że rząd przebąkuje regularnie o konieczności jej zniesienia i umożliwienia rozwoju wiatraków, które są dziś najtańszymi źródłami zielonej energii.

Wiatr obniża cenę prądu

- Wysokie i stale rosnące poparcie dla energetyki wiatrowej na lądzie nas nie dziwi. Już dwa lata temu badanie opinii społecznej przeprowadzone dla PSEW pokazało, że dwie trzecie Polaków chciałoby, by ich domy były zasilane energią z wiatru, a wytwarzające ją siłownie respondenci ocenili najlepiej pod względem ekologicznym, społecznym i ekonomicznym – komentuje Kamila Tarnacka, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Podkreśla, że do świadomości ogółu społeczeństwa przebił się argument, że jest to technologia najtańsza i coraz bardziej efektywna. Jak wynika z analiz PSEW, każdy dodatkowy GW mocy zainstalowanej obniża hurtowe ceny energii o ok. 20 zł/MWh.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane