Rynki finansowe z godnością uczciły śmierć Jana Pawła II. Większość krajowych instytucji finansowych ograniczyła swoją działalność. Spadły zatem obroty na rynku walutowym i na giełdzie. W poniedziałek zawieszono praktycznie obroty na rynku długu. Dlatego zmiany kuru złotego były nieznaczne. Notowania dolara poruszały się w przedziale 3,17-3,22 zł, natomiast euro konsolidowało w przedziale 4,10-4,12 zł. W zasadzie każdy ruch złotego determinowany był wyłącznie zmianami EUR/USD.
Notowania EUR/USD na początku tygodnia testowały wieloletnią linię trendu na poziomie 1,2800. Mimo kilku prób, kurs nie zdołał jej przełamać. W rezultacie na czwartkowej sesji euro odrobiło większość strat i wróciło do poziomu 1,2950 USD. Argumentem za zakupami wspólnej waluty stały się dla uczestników rynku doniesienia, jakoby Klub Paryski wyraził zgodę na wcześniejszą spłatę zadłużenia przez Rosję. Pojawiły się pogłoski, że to Rosjanie wymieniają dolary na euro, które zwiększyły popyt na wspólną walutę i wywindowały jej kurs.
Na rynku pojawiły się ponadto opinie, że wobec braku ważniejszych danych makroekonomicznych z USA dolar stracił silny impuls do aprecjacji. Dopóki zatem rynek nie pozna kolejnych danych ze Stanów Zjednoczonych, dolar może tracić na wartości. Inwestorzy z uwagą przysłuchiwać się będą komentarzom przedstawicieli Fed, zwłaszcza Alana Greenspana. W jego wypowiedziach doszukiwać się należy sygnałów o kolejnych podwyżkach stóp procentowych w USA. Rynek zastanawia się nadal, czy na najbliższym posiedzeniu Fed stopy zostaną podwyższone o 25 pkt baz. Do końca półrocza główna stopa procentowa może wzrosnąć do 3,25 proc. Z kolei ECB nie będzie się spieszył z podwyżkami. Europejskie władze monetarne uważają, że presja inflacyjna pozostaje pod kontrolą, mimo że stopy są bardzo niskie. Zdaniem prezesa ECB, inflacja może się wymknąć spod kontroli tylko w razie dalszego trwałego wzrostu cen ropy i dużego osłabienia euro.
Cena ropy stała się głównym tematem po tym, jak w poniedziałek baryłka osiągnęła rekordowe 58 USD. Niektórzy analitycy uważają, że ropa może dojść nawet do 105 USD. To może zagrozić gospodarce światowej i wpłynąć na wzrost inflacji. W rezultacie zarówno ECB, jak i Fed będą zmuszone do podwyżek stóp. Z tego samego powodu Rada Polityki Pieniężnej może bardziej powściągliwie podejmować decyzje o obniżkach w Polsce. Dariusz Filar, uważany za jastrzębia w RPP, powiedział, że kolejne obniżki będą miały mniejszą skalę niż marcowa. Bardzo prawdopodobne, że RPP zdecyduje się zaczekać z cięciami do maja, kiedy będzie znana projekcja inflacji.
Dane o inflacji będą miały kluczowe znaczenie. W bieżącym tygodniu rynek pozna marcowe. Oczekujemy wskaźnika 3,5 proc., licząc rok do roku. Dopiero kwietniowe informacje o cenach konsumpcyjnych powinny wykazać wzrost, hamując tym samym oczekiwania obniżek stóp.