Testowana była tutaj długoterminowa linia trendu wzrostowego. Jej na razie
skuteczna obrona może sugerować rozwinięcie się dłuższego trendu na dolarze,
chociaż raczej nie od razu. Ku temu musiałyby zostać spełnione warunki
fundamentalne – spadek oczekiwań na podwyżki stóp przez ECB i Bank Anglii,
zniżki cen ropy na rynkach światowych (osłabiłyby waluty surowcowe) i wzrost
perspektyw na szybsze zakończenie luźnej polityki monetarnej w USA.
Dzisiaj
rynek natomiast dostał następujące impulsy – sytuacja w Libii to dalej zagadka –
trudno określić, czy i kiedy Muammar Kadafi się podda i czy nie będzie walczyć
do końca. Niemniej ceny ropy zdają się już dyskontować pozytywny scenariusz i
nieznacznie idą w dół (pytanie, czy nie jest tak, że chodzi tutaj nie o Libię, a
spadek ryzyka rozprzestrzeniania się konfliktu na Algierię itd.). Ważniejsze
były dzisiaj jednak dane makro – o godz. 10:30 okazało się, że drugi odczyt
danych o dynamice PKB w Wielkiej Brytanii za IV kwartał, przyniósł pogłębienie
kryzysu (-0,6 proc. kw/kw i 1,5 proc. r/r). To może trochę utrudniać sytuację
Banku Anglii, stąd też funt potaniał, a GBP/USD realizuje przedstawiony rano
scenariusz spadku do 1,5950-1,6000. O godz. 11:30 napłynęły dane ze Szwajcarii –
indeks KOF okazał się jednak całkiem dobry (2.18 pkt. w lutym), chociaż frank
nie zareagował na to umocnieniem względem głównych walut. Ta waluta mocno
zyskała już wcześniej (ostatnie dni) na fali obaw geopolitycznych (rewolta w
Afryce). O godz. 13:00 opublikowane zostały informacje o lutowej inflacji HICP w
Niemczech (godzina publikacji nie była wcześniej potwierdzona), które pokazały
odczyt nieznacznie powyżej oczekiwań (2,2 proc. r/r wobec szacowanych 2,1 proc.
r/r). Informacje te nie przełożyły się jednak na notowania euro. Można się
spodziewać, że tak się stanie, jeżeli inflacja HICP dla całego Eurolandu
przewyższy oczekiwania (dane w poznamy w poniedziałek o godz. 11:00).
Opublikowane o godz. 14:30 dane z USA, które miały być kluczem dnia były nieco
gorsze od oczekiwań. Drugi odczyt PKB pokazał wzrost na poziomie 2,8 proc. r/r
wobec szacowanych 3,3 proc. r/r. Rynek zwrócił jednak uwagę na bazowy indeks cen
PCE, który wyniósł 0,5 proc. wobec oczekiwanych 0,4 proc. – co może pokazywać
rosnącą presję cenową (chociaż jest tak naprawdę zwykłym pretekstem).
Rzeczywiście mocne dane z USA to odczyt indeksu nastrojów konsumenckich
Michigan, który w końcu lutego wzrósł do najwyższego poziomu od 3 lat (77,5
pkt.). To potwierdza, że gospodarstwa domowe zaczynają czuć się bardziej
komfortowo na rynku pracy, co może w kolejnych miesiącach przełożyć się na
większą skłonność do konsumpcji. Jest jednak jedno ale – drożejąca ropa, która
może sprawić, że dane na połowę marca będą zupełnie inne. Dlatego też umocnienie
dolara po danych z Michigan jest ograniczone.
W kraju mamy szlaban na wystąpienia członków RPP (na tydzień przed
posiedzeniem), a danych makro dzisiaj brakowało. Niemniej warto zwrócić uwagę na
opublikowaną ankietę Reutera, z której wynika, że ekonomiści są podzieleni po
równo w kwestii marcowej podwyżki stóp. Ta „niepewność” to pewien plus dla
złotego, który dzisiaj nieco zyskał względem euro (3,97 zł, ale poziom ten był
już naruszany w dół) i franka (3,1050 zł, chociaż było już 3,09 zł). Nasza
waluta straciła tylko w relacji do dolara (2,89 zł) – to wynik wspomnianego
spadku EUR/USD.
EUR/USD: Taka świeca spadkowa jak dzisiaj, to sygnał, iż
należy rozważyć koncepcję podwójnego szczytu w okolicach 1,3830-60 w ujęciu
koniec stycznia-koniec lutego. To sugerowałoby w perspektywie kilkunastu dni
spadek w okolice 1,3430 (poziomy z połowy miesiąca). W krótkim okresie mamy
jednak silne wsparcie na 1,37, które powinno wytrzymać. To może doprowadzić do
kontr-ataku popytu już w poniedziałek. Tym samym powrót w okolice 1,3780-1,3800
jest jeszcze możliwy.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA FX)