PKB w górę, zatrudnienie bez zmian. Niezwykła sytuacja w USA

ON
opublikowano: 2026-02-21 12:17

Amerykańska gospodarka wytwarza coraz więcej wartości, ale nie przekłada się to na wyraźny wzrost zatrudnienia – podaje agencja Bloomberg.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ekonomiści spodziewają się, że piątkowe dane o PKB pokażą, iż w 2025 r. gospodarka USA urosła o 2,7 proc. – to solidne tempo jak na kraj rozwinięty. Problem w tym, że liczba miejsc pracy praktycznie nie drgnęła. Ta rozbieżność przywołuje wspomnienia „bezetatowego ożywienia” z początku lat 2000., po pęknięciu bańki technologicznej. Różnica jest jednak zasadnicza: wówczas punktem wyjścia była recesja. Teraz zjawisko „boomu bez zatrudnienia” pojawia się bez wcześniejszego załamania – po raz pierwszy w powojennej historii USA.

Bezprecedensowa rozbieżność PKB i zatrudnienia

Niektórzy analitycy zwracają uwagę, że tak duża rozbieżność między wzrostem PKB a zatrudnieniem na tym etapie cyklu koniunkturalnego jest zjawiskiem bez precedensu. Ich zdaniem amerykańska gospodarka opiera się dziś w praktyce na jednym filarze – wysokiej produktywności – co czyni ją mniej stabilną i trudniejszą do oceny pod kątem dalszego kierunku.

Prezydent Donald Trump zapewne podkreśli dobre dane o PKB podczas dorocznego wystąpienia przed Kongresem 24 lutego. W 2025 r. gospodarkę napędzała utrzymująca się wysoka konsumpcja, hossa na giełdzie oraz wyraźne ożywienie inwestycji przedsiębiorstw – zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji. Stało się to mimo znaczących zmian w polityce handlowej i migracyjnej, które zwiększały niepewność.

Presja na Fed w cieniu stagnacji zatrudnienia

Najnowsze dane potwierdzają, że firmy zakończyły rok z wysoką dynamiką inwestycji, a produkcja przemysłowa w styczniu wzrosła najmocniej od niemal roku.

Otoczenie prezydenta wywiera presję na Rezerwę Federalną, by obniżyła stopy procentowe. Argumentem jest analogia do lat 90., gdy ówczesny szef Fed Alan Greenspan wskazywał, że przyspieszająca produktywność może pozwolić gospodarce rosnąć szybciej bez nasilenia presji inflacyjnej.

Obecne realia coraz bardziej przypominają jednak okres po 2000 r., który Ben Bernanke – wówczas członek władz Fed – określał mianem „bezetatowego ożywienia”. W 2025 r. łączna liczba zatrudnionych w skali kraju praktycznie stanęła w miejscu, mimo solidnego wzrostu PKB. Rekrutacje były ograniczane w wielu branżach.

Na początku XXI wieku szczególnie dotkliwe były straty w przemyśle, osłabionym dodatkowo przez rosnącą konkurencję z Chin. W latach 2001–2005 ubyło 1,7 mln miejsc pracy w produkcji oraz 1,3 mln w administracji i wsparciu biurowym.

Stagnacja zatrudnienia zwiększa ryzyko spowolnienia

Ekonomiści zwracają uwagę, że dziś ponownie widać czynniki podobne do tych z początku lat 2000.: wcześniejsze nadmierne zatrudnianie, silny wzrost produktywności, szybki postęp technologiczny oraz podwyższoną niepewność regulacyjną. Taka kombinacja zwiększa podatność gospodarki na wstrząsy, ponieważ to rynek pracy stanowi zwykle główną barierę chroniącą przed recesją.

Tym razem ciężar osłabienia rynku pracy spada głównie na osoby z wyższym wykształceniem. Bezrobocie wśród absolwentów uczelni rośnie, podczas gdy w grupach bez dyplomu notuje się nawet spadki.

AI podnosi wydajność, ale ogranicza popyt na etaty

To właśnie pracownicy biurowi znajdują się dziś na pierwszej linii wdrażania rozwiązań opartych na AI. Rosnąca produktywność – widoczna już w danych – może oznaczać mniejszą potrzebę zwiększania zatrudnienia w kolejnych latach. Część ekonomistów podkreśla jednak, że choć sztuczna inteligencja może w przyszłości wyraźnie podnieść wydajność, jej wpływ na rynek pracy na razie nie jest jeszcze przesądzający.

Przykładem są pracownicy call center i administracji, którzy w ostatnich miesiącach częściej tracą zatrudnienie i mają trudności z powrotem na rynek pracy. Osoby z doświadczeniem i wykształceniem wysyłają dziesiątki aplikacji, często bez odpowiedzi.

AI czy reorganizacja? Spór o źródła wzrostu produktywności

Statystyki pokazują, że w 2025 r. to właśnie w zawodach administracyjnych i biurowych bezrobocie rosło najszybciej. Wśród bezrobotnych zwiększył się udział pracowników umysłowych, kosztem zawodów fizycznych.

Dla rynku kapitałowego ograniczanie kosztów pracy okazało się korzystne. Indeksy giełdowe w USA pozostają blisko historycznych rekordów, a marże zysków firm są jednymi z najwyższych w powojennej historii.

Skala realnego zastępowania pracy przez AI pozostaje przedmiotem sporu. Jerome Powell zwrócił uwagę, że obecna fala wzrostu produktywności rozpoczęła się jeszcze przed masowym wdrożeniem dużych modeli językowych. Część przedstawicieli Fed podkreśla z kolei, że poprawa efektywności to efekt zmian organizacyjnych zapoczątkowanych w czasie pandemii.

W grudniu Fed podniósł prognozę wzrostu PKB na 2026 r., pozostawiając bez zmian szacunki stopy bezrobocia.

Słaba dynamika zatrudnienia i mniej stabilne etaty

Nawet osoby pracujące zawodowo w rekrutacji przyznają, że obecna sytuacja na rynku pracy jest jedną z najtrudniejszych od lat, a stabilne etaty coraz częściej zastępowane są krótkoterminowymi kontraktami.

Styczniowy raport Departamentu Pracy pokazał, że dynamika zatrudnienia w 2025 r. była słabsza, niż wcześniej szacowano, choć w styczniu nastąpiło odbicie – prywatne firmy utworzyły 172 tys. miejsc pracy. To niemal połowa całego przyrostu z poprzedniego roku. Nowe etaty koncentrowały się jednak głównie w ochronie zdrowia, pomocy społecznej oraz budownictwie. Sektory zdominowane przez pracowników umysłowych pozostawały w tyle.

Produktywność rośnie, płace nie nadążają

Bazowy scenariusz zakłada dalszy umiarkowany wzrost gospodarczy i tylko niewielką poprawę na rynku pracy. Część ekonomistów ostrzega jednak, że jeśli wyższa produktywność nie przełoży się na szybszy wzrost płac, tempo wzrostu może wyraźnie osłabnąć. Tymczasem dynamika wynagrodzeń hamuje, a pozycja negocjacyjna pracowników słabnie.

Na razie trudno jednoznacznie porównywać obecną sytuację z „bezetatowym wzrostem” z początku lat 2000. Jeśli jednak stagnacja zatrudnienia się utrzyma, tempo wzrostu PKB USA może wyraźnie osłabnąć.

Możesz zainteresować się również: