Euro pobiło historyczny rekord: wczoraj płacono za nie 1,40 USD. To dobra wiadomość dla kierowców. I nie tylko.
Amerykanie nie mają powodów do zadowolenia. Ich waluta osłabła wczoraj do kolejnego historycznego mi- nimum wobec europejskiej. Za euro płacono ponad 1,4 USD. Kurs dolara spadł też do najniższego od 15 lat poziomu wobec sześciu innych głównych walut świata, m.in. japońskiego jena i brytyjskiego funta. W Polsce za dolara płacono wczoraj 2,67 zł, najmniej od lipca 1996 r.
Z osłabienia tego powinni cieszyć się kierowcy, bo łagodzi ono skutki ostrego wzrostu ceny ropy.
— Gdyby amerykańska waluta była mocniejsza, płacilibyśmy jeszcze więcej przy tankowaniu — mówi Urszula Cieślak, ekspert paliwowy z firmy BM Reflex.
Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers Polska, uspokaja, że polskie firmy nie po- winny się martwić kondycją dolara.
— Nasz eksport rozliczany jest w większości w euro — mówi Witold Orłowski.
Na spadek kursu amerykańskiej waluty wpływ mają przede wszystkim spekulacje, że bank centralny USA będzie kontynuował obniżki stóp procentowych. We wtorek Fed niespodziewanie ściął je aż o 50 pkt baz. w celu powstrzymania kryzysu na rynku kredytów hipotecznych. Wczoraj do osłabienia dolara przyczyniła się Arabia Saudyjska, która wyłamała się z polityki sztywnego kursu riala i ogłosiła, że nie będzie w ślad za Fed obniżać kosztów swojego pieniądza.
— Taka decyzja może doprowadzić do braku zaufania do dolara w sytuacji, gdy kwestionuje się jego rolę jako waluty rezerwowej. A to wspiera euro — ocenia Adam Cole, strateg walutowy z Royal Bank of Canada.
Analitycy uważają jednak, że sytuacja ta nie utrzyma się długo, a dolar wróci jeszcze do łask.