Dolar słaby wobec euro na początku tygodnia

TMS
opublikowano: 05-06-2006, 10:34
Obserwuj w MójPB:

Ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy wyraźnie rozczarowały inwestorów, co doprowadziło do osłabienia się amerykańskiej waluty. Dzisiaj o godz. 9:45 za jedno euro płacono 1,2965 dolara. Warto jednak zaznaczyć, że dynamika zwyżki EUR/USD pomału słabnie, co może sugerować zbliżającą się lokalną korektę.

Ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy wyraźnie rozczarowały inwestorów, co doprowadziło do osłabienia się amerykańskiej waluty. Dzisiaj o godz. 9:45 za jedno euro płacono 1,2965 dolara. Warto jednak zaznaczyć, że dynamika zwyżki EUR/USD pomału słabnie, co może sugerować zbliżającą się lokalną korektę.

W miniony piątek amerykański Departament Pracy poinformował, że w maju w gospodarce przybyło tylko 75 tys. nowych miejsc pracy, wobec oczekiwanych 175 tys. Do dołu zrewidowano także poprzednie dane za kwiecień (z 138 tys. do 126 tys.). Wszystko to sprawia, że spadają szanse na czerwcową podwyżkę stóp procentowych przez FED. Warto tutaj wspomnieć piątkowy artykuł wpływowego publicysty agencji Bloomberg, Johna Berry’ego, którego zdaniem FED wstrzyma się z decyzją w czerwcu. Deprecjację amerykańskiej waluty nieco powstrzymały wypowiedzi odchodzącego Sekretarza Skarbu, Johna Snowa. Przyznał on, że amerykańska administracja powinna utrzymać politykę „silnego” dolara, a także kontynuować naciski na Chiny w kwestii uwolnienia tamtejszej waluty.

Z kolei dzisiaj rano ponownie pojawiły się głosy odnośnie możliwości wyższej podwyżki stóp procentowych w strefie euro na najbliższym posiedzeniu zaplanowanym na 8 czerwca b.r. Zdaniem londyńskiego „Times” Europejski Bank Centralny zdecyduje się na ruch o 50 p.b. do 3,00 proc. Mimo, że uzasadnia się to wyższymi oczekiwaniami inflacyjnymi, to naszym zdaniem takie posunięcie jest mało prawdopodobne. Niemniej jednak rynki lubią tego typu plotki i najpewniej utrzymają się one aż do czwartku. Drugim czynnikiem osłabiającym dolara jest geopolityka – w weekend ponownie zaiskrzyło na linii USA-Iran, co doprowadziło do wzrostu cen ropy naftowej na rynkach.

Dzisiaj dla zachowania się dolara istotne będą dwie kwestie. O godz. 16:00 poznamy majową wartość wskaźnika ISM w usługach, który mógł spaść do 60,0 pkt. z 63,0 pkt. wcześniej. Z kolei na godz. 20:15 zaplanowany jest panel dyskusyjny z udziałem szefów największych banków centralnych (FED, ECB i BoJ). W kontekście ostatnich plotek odnośnie 50 p.b. podwyżki stóp w strefie euro rynek będzie zwracać główną uwagę na wypowiedzi Jean Claude Trichet-a z Europejskiego Banku Centralnego, gdyż to, co powiedzą szefowie FED i BoJ jest raczej przewidywalne.

Naszym zdaniem można dzisiaj rozważyć sprzedaż EUR/USD w okolicach 1,2970 z celem do 1,2910 i stop-lossem na 1,3005. Ruch ten należy jednak rozpatrywać jedynie w ramach korekty w trendzie wzrostowym EUR/USD.

Rynek krajowy:

Początek poniedziałkowych notowań przynosi osłabienie złotówki. O godz. 9:44 za jedno euro płacono 3,9450 zł, a za dolara 3,0440 zł. Takie zachowanie rynku to wynik osłabienia się walut naszego regionu po publikacji weekendowych wyborów parlamentarnych w Czechach. Rozkład sił przynosi potencjalny rządowy pat, gdyż potencjalna koalicja prawicy, miałaby tyle samo głosów, ile sojusz partii lewicowych. Warto jednak odnotować, że liderem wyborów została Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), którą jednak charakteryzuje pewien eurosceptycyzm. Niemniej jednak inwestorzy mieli nadzieję, że prawica będzie bardziej skłonna do przeprowadzenia odważniejszych reform. W obecnej sytuacji potencjalnego paraliżu w polityce gospodarczej i fiskalnej, zwiększyło się także ryzyko opóźnienia w przyjęciu euro – szanse na tzw. Wielką Koalicję są niewielkie i prawdopodobne staje się powtórzenie wyborów. Dodatkowo do pogorszenia się sytuacji wokół emerging markets przyczynia się także sytuacja w Turcji – po piątkowej publikacji wyższej od oczekiwanej wartości majowej inflacji, na wartości ponownie zaczęła tracić tamtejsza lira, a rentowności obligacji wzrosły do rekordowych poziomów.

Uwagę rynku zwrócą także ostatnie wypowiedzi wicepremier Zyty Gilowskiej. Przyznała ona, że niewielkie są szanse na wyraźne cięcia wydatków w przyszłorocznym budżecie. Dodała jednak, że deficyt budżetowy pozostanie pod kontrolą i nie przekroczy założonego poziomu 30 mld zł. Jej zdaniem spadły również szanse na dalszą wyraźną aprecjację złotego w najbliższych miesiącach. To już kolejna taka wypowiedź po wcześniejszych opiniach napływających z Rady Polityki Pieniężnej i niewątpliwie inwestorzy będą brać je coraz częściej pod uwagę. Warto także zwrócić uwagę na piątkową wypowiedź szefa NBP na temat rosnącego wpływu płac na inflację, zwłaszcza w kontekście obserwowanych eskalacji tego typu żądań.

Teoretycznie przed większymi spadkami naszej waluty „osłaniać” będzie słaby dolar na świecie. Warto jednak zwrócić uwagę, na pojawiające się plotki odnośnie możliwości wyższej od zakładanej wcześniej podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny na zaplanowanym na najbliższy czwartek posiedzeniu. Gdyby tak się rzeczywiście stało, to nie byłby to pozytywny czynnik dla naszej waluty.

W perspektywie dzisiejszej sesji sugerujemy zakupy dolarów za złotówki w okolicach 3,0350 zł z celem do 3,0650 zł. W przypadku EUR/PLN powinniśmy pozostawać w paśmie wahań 3,9250-3,96 zł.

Marek Rogalski

DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TMS

Polecane