Dodatkowo, ceny w imporcie (bez ropy) wzrosły o 2,3 proc. miesiąc do
miesiąca, podczas gdy prognozy mówiły o 1,1 proc. Jednocześnie jednak sprzedaż
detaliczna wzrosła w USA w maju o 1 proc., podczas gdy konsensus analityków
mówił o 0,6 proc. Wartość sprzedaży detalicznej po wyłączeniu samochodów wzrosła
jeszcze mocniej – 0 1,2 proc., podczas gdy prognozowano 0,7 proc. Natomiast przy
pominięciu rosnących cen paliw, wzrost i tak wyniósł 0,8 proc., co jest
najlepszym wynikiem w tym roku.
Komentarze – specjalnie dla Pb.pl
Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona
Sprzedaż detaliczna wzrosła mocniej niż się spodziewano. To było zaskakujące. Ogólnie jednak wartość sprzedaży zwiększyła się dzięki wzrostowi cen paliw oraz zwrotom podatkowym, jakie otrzymali Amerykanie. To mogło chwilowo podnieść sprzedaż. Jednak z drugiej strony wzrosła liczba noworejestrowanych bezrobotnych. Dane są więc dwuznaczne. Niemniej to, że sprzedaż wzrosła, zwiększa prawdopodobieństwo podniesienia przez Fed stóp jeszcze w tym roku. Skoro największym zagrożeniem staje się inflacja, a recesji nie ma – o czym właśnie mocno rosnąca sprzedaż świadczy – to Rezerwa Federalna postąpi zgodnie z zapowiedziami. Dlatego też dolar wzmocnił się, pomimo złej sytuacji na rynku pracy.
Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers
Sytuacja na amerykańskim rynku pracy, co potwierdzają dane tygodniowe, jest delikatnie mówiąc zła. Z kolei nawet tak duży wzrost sprzedaży detalicznej nie zaskoczył mnie, bo Amerykanie dostali w maju czeki ze zwrotem podatku, jaki zapewniły reformy administracji Busha. Trudno jednak będzie o dobre dane co do sprzedaży detalicznej w kolejnych miesiącach. Spory wzrost cen w imporcie świadczy natomiast o tym, że słaby dolar może mieć wpływ na rosnącą inflacje. Nie zdziwiłbym się, jeśli jutrzejsze dane o inflacji przekroczą prognozy.
Dane płynące z USA są dobre dla kursu dolara, ale niekorzystne dla giełd. Z kurczącym się rynkiem pracy będzie bardzo trudno o wzrost gospodarki i kursów w drugiej połowie roku. Do tego rynek terminowy spodziewa się pod koniec roku trzech podwyżek stóp procentowych po 25 pkt. bazowych każda. Dla mnie wydaje się to mało prawdopodobne (wybory oraz słaby wzrost gospodarczy), ale na rynku najbardziej liczą się oczekiwania. Można więc liczyć na wzrost wartości dolara, ale trzeba się liczyć z kolejnymi spadkami na giełdach.
Adrian Boczkowski