Dolcan zbankrutował

16-07-2017, 22:00

Sąd ogłosił upadłość stołecznego dewelopera, który przyczynił się do upadku SK Banku. W kolejce do bankructwa czekają inne spółki z grupy

Półtora roku temu ujawniliśmy w „PB”, że aż połowa kredytów z upadłego SK Banku (ponad 1,4 mld zł z 2,8 mld zł) wypłynęła do grupy kilkudziesięciu firm skupionych wokół spółki deweloperskiej Dolcan Plus (DP), która stanęła na granicy bankructwa. Właśnie tę granicę przekroczyła — sąd, na wniosek syndyka SK Banku, ogłosił upadłość DP, a do zarządzania firmą wyznaczył syndyka Katarzynę Uszak.

— Wykonuję wszelkie niezbędne czynności związane z objęciem majątku spółki i przejęciem jej dokumentacji. Nic więcej nie mogę powiedzieć — ucina Katarzyna Uszak.

Stracone kredyty

Bankructwo dewelopera to rezultat funkcjonowania w wynaturzonej symbiozie z upadłym SK Bankiem, którą można porównać do piramidy finansowej. Dolcan stworzył sieć kilkudziesięciu firm, formalnie nienależących do jego grupy, ale zarządzanych i kontrolowanych przez firmy i osoby ściśle z nim związane. Dzięki temu SK Bank wykazywał, że nie łamie reguły, zgodnie z którą nie można pożyczyć jednej grupie podmiotów powiązanych więcej niż 25 proc. funduszy własnych (w przypadku SK Banku było to niecałe 100 mln zł).

„Niepowiązanym” firmom udzielał kredytów balonowych (małe spłaty na początku, gigantyczna na końcu), które nie były spłacane, ale przedłużane lub zamieniane (nawet kilka razy) na nowe, coraz wyższe. Generowane nadwyżki krążyły dalej w ramach grupy — skala jej kredytowania gwałtownie rosła, a realnej gotówki było coraz mniej.

Na dzień upadłości SK Banku saldo niespłaconych kredytów nieformalnej grupy Dolcanu przekroczyło 1,4 mld zł, a obecnie jest jeszcze wyższe. Pożyczki były zabezpieczane na nieruchomościach, wycenianych znacznie powyżej wartości rynkowej. Rezultat? Tylko nieruchomości DP, a więc jednej z kilkudziesięciu spółek z grupy, są obciążone hipotekami na, bagatela, około 400 mln zł! Drugie ponad 400 mln zł to zadłużenie DP w stosunku do wierzycieli, głównie innych firm z grupy. W tych okolicznościach decyzja sądu o ogłoszeniu upadłości nie może dziwić.

Nowi właściciele

Co na to Sławomir Doliński, założyciel i wieloletni właściciel oraz szef rady nadzorczej dewelopera? Okazuje się, że nie kontroluje już grupy Dolcan. Jej właścicielami są dwie spółki z minimalnym kapitałem 5 tys. zł, mające siedzibę w dwóch warszawskich wirtualnych biurach: Renova Capital i Avares Capital. Pierwsza, założona 10 stycznia 2017 r., kontroluje DP i około 50 innych spółek powiązanych z deweloperem. Druga, założona 20 lutego 2017 r., jest właścicielem dziewięciu byłych operacyjnych spółek córek Dolcanu.

Prezesem wszystkich około 60 firm jest 68-letnia Grażyna Pachnik, a właścicielem spółek Renova Capital i Avares Capital — 74-letni Jerzy Szkiela, oboje nieznani powszechnie na rynku deweloperskim. Grażyna Pachnik, jako prezes DP, próbowała zablokować ogłoszenie upadłości spółki. Dosłownie dwa dni przed decyzją sądu złożyła wniosek o sanację, ale najwyraźniej się spóźniła.

Co ciekawe, we wniosku można przeczytać m.in., że DP nie jest niewypłacalny, lecz tylko „zagrożony niewypłacalnością”. Tymczasem swoim wierzycielom Dolcan nie płaci od wielu miesięcy, a nawet od kilku lat! W drugim wniosku o restrukturyzację DP, złożonym równolegle w imieniu jednej ze spółek powiązanych z Dolcanem, Grażyna Pachnik pisze już jednak, że DP jest niewypłacalny, a „opóźnienie w wykonaniu większości zobowiązań dłużnika przekracza 3 miesiące”. Takich „kwiatków” jest więcej. Według prezes DP, „prace budowlane spółki w głównej mierze prowadzone są na obszarze miasta stołecznego Warszawy oraz Częstochowy”.

Tyle że od prawie 2 lat Dolcan, odcięty od pieniędzy z SK Banku, żadnych prac nie prowadzi. Grażyna Pachnik próbuje też przekonać sąd, że ze sprzedaży lokali w trzech rozpoczętych inwestycjach DP: Miasteczku Rubikon i Modernie, w Warszawie, oraz Osiedlu Jordanowskim, w Częstochowie, spółka mogłaby pozyskać 142 mln zł, a na ich dokończenie potrzeba zaledwie 27 mln zł. Podawana przez nią liczba wolnych lokali jest jednak większa, niż wynika ze sprawozdań syndyka SK Banku, a szacunki kosztów opierają się na danych o zaawansowaniu robót z 2015 r.

Formalne wybiegi

O komentarz do wniosku o restrukturyzację DP chcieliśmy poprosić Andrzeja Wrzesińskiego, syndyka SK Banku. Nie odpowiedział jednak na nasze prośby o kontakt. W sprawozdaniu, złożonym w aktach upadłościowych wołomińskiego banku, napisał jednak, że w przypadku „przedstawicieli tzw. grupy biznesowej Dolcan występuje ryzyko dokonywania wybiegów formalnych wstrzymujących skuteczność dochodzenia roszczeń”. Chodzi głównie o to, że duża część spółek związanych z deweloperem, już po upadłości SK Banku, zmieniła siedziby (stało się tak choćby w przypadku DP, który zarejestrowany jest pod adresem wirtualnego biura w Gdańsku), a niektóre z nich zaczęły też między sobą sprzedawać nieruchomości stanowiące zabezpieczenie kredytów z wołomińskiej instytucji. To dlatego Andrzej Wrzesiński „dostrzegł konieczność intensyfikacji działań egzekucyjnych” wobec spółek z grupy Dolcanu. Na drodze cywilnej wytoczył już przeciwko nim kilkadziesiąt pozwów o zapłatę, opiewających na ponad 600 mln zł. Równolegle złożył wnioski o upadłość co najmniej kilkunastu spółek z grupy dewelopera. Powód? Jego zdaniem, „ustanowienie syndyka da możliwość lepszej kontroli majątku” tych firm.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dolcan zbankrutował