Prawie dwa tygodnie wojny rozlewającej się na Bliskim Wschodzie potwierdzają, że decyzja prezydenta Donalda Trumpa o uderzeniu Stanów Zjednoczonych 28 lutego 2026 r. na Iran — za podszeptem premiera Benjamina Netanjahu i w ścisłej koordynacji z Izraelem — była strategicznym błędem. Skutkiem najmniej ważnym jest okoliczność, że owładnięty manią zdobycia pokojowego Nobla lokator Białego Domu dokonał definitywnego samoskreślenia się z listy kandydatów choćby hipotetycznych. Rozkręcona przez usłużną Izbę Reprezentantów USA wraz z izraelskim Knesetem akcja zbierania na świecie od przewodniczących parlamentów pisemnych deklaracji poparcia dla kandydatury 47. prezydenta była żenadą, a obecnie stała się szyderstwem. Symbolem pokoju à la Trump już na zawsze będzie zabicie przez amerykańskie rakiety 175 irańskich uczennic w nadmorskim mieście Minab tylko dlatego, że wywiad Pentagonu nie uaktualnił danych o budynku, który od dziesięciu lat nie był już częścią bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, lecz szkołą dla dziewcząt.
Propaganda Waszyngtonu coraz bardziej odkleja się od brutalnej i tragicznej wojennej rzeczywistości. Codzienny serwis Białego Domu wręcz kanonizuje świecko Donalda Trumpa, który pozycjonuje się na potężnego orła z amerykańskiego godła — symbol majestatu, siły, wolności i długowieczności. Jako żywo przypomina mi to z dawnej bytności w Korei Północnej, jeszcze za życia Kim Ir Sena (dziadka obecnego satrapy Kim Dzong Una), otaczanie tamtego Wielkiego Wodza czcią wręcz boską. Przy okazji taka wspomnieniowa dygresja — 170-metrowa kamienna wieża tzw. idei dżucze w stołecznym Pjongjangu to kopia 169-metrowego kamiennego obelisku Jerzego Waszyngtona w stolicy USA, co potwierdza duchowe pobratymstwo państw będących doktrynalnie śmiertelnymi wrogami.
Niestety dla współczesnego samozwańczego orła, w USA coraz większą karierę robi teoria TACO — Trump Always Chickens Out. Nazwisko prezydenta sklejone zostało ze starym amerykańskim przysłowiem o kurczaku, który zawsze tchórzy. Skrótowiec objawił się na łamach „Financial Times” w maju 2025 r., gdy Donald Trump najpierw buńczucznie wywoływał z całym światem wojny handlowe, a po chwili się z nich wycofywał i nawet wyciągał rękę.
TACO stało się popularne zwłaszcza w wymagającym od rządu USA przewidywalności środowisku finansjery z Wall Street, co wyjątkowo rozsierdza bohatera tego pejoratywnego określenia. Z obszaru biznesu syndrom TACO stopniowo rozszedł się na całą pokrętną politykę 47. prezydenta, w tym na decyzje militarne. Jaskrawym przykładem stała się Grenlandia, którą Donald Trump werbalnie już właściwie zagarniał, ale jednak odbił się od solidarnej międzynarodowej ściany i musiał decyzyjnie podwinąć ogon. Chociaż nie wiadomo, na jak długo.
Wbrew zaklęciom Donalda Trumpa rozbicie i pokonanie Iranu to wyłącznie jego propagandowe chciejstwo. Sytuacja stała się bardziej skomplikowana, niż dwa tygodnie temu naiwnie zakładał to z Mar-a-Lago. Od razu w pierwszych godzinach ataku Izrael zabił 87-letniego szyickiego ortodoksyjnego władcę Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego, ale jego dziedzic 57-letni Modżtaba Chamenei jest jeszcze bardziej nieprzejednany i wyklucza porozumienie z amerykańskim szatanem.
Największym złem, którego z powodu braku wyobraźni i jakiejkolwiek strategicznej wizji Donalda Trumpa doznaje cały świat, to wojenne zablokowanie Cieśniny Ormuz, którą normalnie transportuje się ponad 20 proc. światowej ropy naftowej i podobną część skroplonego gazu. Stacjonująca w Bahrajnie amerykańska 5. Flota — przewidziana właśnie dla ochrony regionu Zatoki Perskiej — konsekwentnie odmawia zapewnienia cywilnej branży żeglugowej eskorty przez Cieśninę Ormuz, tłumacząc, że ryzyko ataków jest obecnie dla jej okrętów… zbyt wysokie. To sprzeczne z obietnicami Donalda Trumpa, że siły morskie USA będą eskortowały tankowce przez cieśninę. Zamiast konkretnych rozkazów o skutecznej ochronie biznes naftowy i gazowy doczekał się od sprawcy wojny o skutkach globalnych tylko wezwań, by kapitanowie statków… zebrali się na odwagę i jednak płynęli przez Ormuz. Może im się szczęśliwie uda. Pytanie retoryczne — który z ptaków wymienionych w tytule gniazduje obecnie w Białym Domu.

