Zakłady mięsne poddają się lustracji, by utrzymać możliwość eksportu do USA. Po raz pierwszy taką szansę będą mieli także drobiarze.
Od dwóch tygodni z wizytą w Polsce przebywa inspektor weterynarii ze Stanów Zjednoczonych, który ma skontrolować dziesięć zakładów uboju, rozbioru i przetwórstwa mięsa oraz działalność państwowej inspekcji weterynaryjnej.
— To rutynowa coroczna wizytacja. Bo w ubiegłym roku wypadła ona wyjątkowo pomyślnie, to Amerykanie postanowili przekazać nam prawo zatwierdzania zakładów. Teraz chcą sprawdzić, czy przez rok nic się nie zmieniło — mówi Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii.
Na pierwszy ogień poszedł Constar, w którym nie dopatrzono się żadnych nieprawidłowości.
Amerykanie postanowili otworzyć rynek także na polski drób. Oferta obejmuje tylko produkty po obróbce termicznej.
— Kontrole w zakładach drobiarskich rozpoczną się na przełomie września i października. Przystąpiliśmy do tworzenia listy chętnych — informuje Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.
Zgłaszać powinny się raczej duże zakłady, które będą w stanie wywiązywać się z kontraktów. Niewykluczone, że także w przypadku pomyślnej wizytacji Amerykanie pozostawią polskiej inspekcji prawo decyzji w kwestii zatwierdzania firm.
Jeszcze w czerwcu zakłady w trzech województwach mogą się spodziewać kontroli inspektorów z Warszawy.
— Naloty mają wykazać, czy firmy wypełniają wszystkie instrukcje głównego lekarza weterynarii. To będzie także weryfikacja jego wojewódzkich i powiatowych odpowiedników. Już poleciały pierwsze głowy — dodaje Cezary Bogusz.
Pierwsza taka inspekcja odbyła się w województwie pomorskim, gdzie w kilku firmach wykryto wiele nieprawidłowości.