Czytasz dzięki

Druga pięciolatka wystartowała

opublikowano: 06-08-2020, 22:00

Wskażonym epidemią roku, po długiej i anormalnej kampanii wyborczej Rzeczpospolita terminowo obsadziła urząd swego „najwyższego przedstawiciela” i „gwaranta ciągłości władzy państwowej” — jak brzmi konstytucyjna definicja.

6 sierpnia rozpoczęła się siódma w III RP kadencja prezydenta, przy czym Andrzej Duda personalnie jest piąty, jako że uzyskał reelekcję, powtarzając osiągnięcie Aleksandra Kwaśniewskiego z 2000 r. Siódme zaprzysiężenie wobec Zgromadzenia Narodowego przebiegło nietypowo, i to nie z powodów epidemicznych. Dotychczas podczas owych ceremonii w Sejmie nie było gdzie wcisnąć szpilki, bo do 460 posłów dochodziło 100 senatorów, korpus dyplomatyczny, byli prezydenci i premierzy oraz inni goście. Tym razem w zajmowanym przez KO centrum sali hulał wiatr, w ławach lewicy dominowały barwy tęczowe, zaś fraza przysięgi „dochowam wierności postanowieniom Konstytucji” została skomentowana na sali transparentem „Krzywoprzysięzca”. W 30-letnich dziejach III RP była to druga inauguracja konfliktowa. Poprzednio zdarzyło się tak w 1995 r., ale wtedy przed gmachem Sejmu, gdy Mariusz Kamiński sprowadził tłumnie Ligę Republikańską z transparentem „Znalazł się kij na Kwaśniewskiego ryj” i nadzianym na wysoki kij łbem wieprza. Obecny szef MSWiA ćwierć wieku temu tak szanował demokratyczny wybór dokonany przez suwerena niepodległej Polski.

Z
katedry do zamku para prezydencka przeszła pieszo, jak niegdyś pary
królewskie...
Zobacz więcej

Z katedry do zamku para prezydencka przeszła pieszo, jak niegdyś pary królewskie... Jakub Szymczuk

Od tamtego czasu koło historii obróciło się kilka razy, wszystko się przewartościowało. Teraz Aleksander Kwaśniewski, który wprowadził Polskę do NATO i UE, był jedynym byłym prezydentem obecnym podczas drugiego zaprzysiężenia Andrzeja Dudy. Absencje Lecha Wałęsy i Bronisława Komorowskiego dowodzą, że jesteśmy jednak daleko od standardów USA, gdzie wszyscy kolejni lokatorzy Białego Domu odczuwają specyficzną solidarność. Z drugiej jednak strony — w Stanach niewyobrażalna byłaby aż tak nierówna kampania prezydencka jak tegoroczna w Polsce. To rozdawanie przez premiera po całym kraju wirtualnych milionów z dedykacją reelekcji prezydenta, to traktowanie przez narodową telewizję Rafała Trzaskowskiego niczym wroga publicznego, to złamanie 11 lipca ciszy wyborczej przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa esemesowym ściąganiem do urn konkretnej grupy wiekowej wyborców sprzyjających Andrzejowi Dudzie… W tych okolicznościach nawet trudno było się spodziewać, że jego druga kadencja rozpocznie się podobnie jak w 2015 r., gdy inauguracja przebiegła całkiem sympatycznie.

Inaugurację zdominowały ceremonie, ale wypada poświęcić kilka zdań orędziu. W odróżnieniu od exposé premiera, wystąpienie prezydenta wobec Zgromadzenia Narodowego nie ma jakiegokolwiek znaczenia prawnego, ale daje choćby mglistą perspektywę kadencji. Andrzej Duda wyznaczył pięć filarów: rodzina, bezpieczeństwo, praca, inwestycje oraz godność. Tym samym przemieszał kategorie z bazy i nadbudowy, a także kompetencje własne z rządowymi. Przedsiębiorcy z zainteresowaniem nastawili uszy na punkt inwestycyjny, ale chodziło im raczej nie o to, co usłyszeli. Andrzej Duda potwierdził patronowanie kilku wielomiliardowym inwestycjom rządowym, w rodzaju CPK czy przekopu Mierzei Wiślanej. Inwestycyjne ożywienie podstaw polskiej gospodarki, zwłaszcza na poziomie firm małych i średnich, to zadanie znacznie trudniejsze, szczególnie w perspektywie epidemicznego spowolnienia. Może w którymś kolejnym orędziu najwyższy urzędnik dostrzeże i ten problem, w końcu ma na to pięć lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane