Drugie życie listów zastawnych

opublikowano: 15-05-2013, 00:00

BRE Bank znalazł nowe źródło finansowania kredytów hipotecznych — listy zastawne.

Jeszcze niedawno wydawało się, że banki hipoteczne skończą jak mamuty — zostaną skazane na wymarcie w nieprzyjaznym środowisku prawnym. Kiedyś były cztery, zostały dwa: BRE Hipoteczny i Pekao Bank Hipoteczny.

Wiele wskazuje na to, że już niedługo znowu zagrają w tercecie, a być może w kwartecie. Do wejścia na rynek szykuje się PKO BP i Getin. Natomiast BRE Bank po raz pierwszy zacznie finansować sprzedaż kredytów mieszkaniowych listami zastawnymi.

— Pracujemy nad modelem współpracy między bankiem uniwersalnym a hipotecznym. Jeszcze w tym roku zaczniemy udzielać pierwszych kredytów mieszkaniowych za jego pośrednictwem — mówi Cezary Kocik, wiceprezes i szef detalu BRE Banku.

Kropla w morzu

List zastawny to rodzaj papieru wartościowego, którego podstawę emisji i zabezpieczenie stanowią wierzytelności banku z tytułu udzielonych kredytów hipotecznych. BRE Bank Hipoteczny zajmował się do tej pory finansowaniem nieruchomości komercyjnych. Teraz spróbuje sił w detalu. Na początek nie będą to duże kwoty, bo rynek listów zastawnych, pomimo 13-letniej metryki — wtedy na rynku pojawiły się pierwsze specjalistyczne banki, wciąż znajduje się w powijakach. Jego wartość wynosi obecnie około 2,6 mld zł. To kropla wobec 300 mld zł kredytów hipotecznych udzielonych przez banki. Piotr Cyburt, prezes BRE Banku Hipotecznego, z optymizmem patrzy w przyszłość.

— Sądzę, że w ciągu 3-5 lat listy zastawne mogą refinansować dużą część nowej sprzedaży — mówi Piotr Cyburt. Jeśli co roku banki udzielają około 40 mld zł, to ten rodzaj papierów dłużnych dawałby paliwo dla produkcji rzędu kilku miliardów złotych. Piotr Cyburt uważa, że w idealnym scenariuszu docelowo conajmniej 25 proc. kredytów mieszkaniowych w bankach mogłoby czerpać finansowanie z listów zastawnych. Duży potencjał w listach zastawnych widzi też Cezary Kocik.

— Obecnie nowa produkcja w mBanku i MultiBanku wynosi około 80 mln zł miesięcznie. Sądzę, że dzięki nowym źródłom finansowania moglibyśmy ją podwoić — ocenia szef detalu BRE Banku.

Dwa banki to za mało

Problem braku dostępu do długoterminowego finansowania w sektorze bankowym leży jednak na sercu Komisji Nadzoru Finansowego, a rynek listów zastawnych mógłby go w dużym stopniu rozwiązać. Na początku kwietnia opublikowała ona raport grupy roboczej ds. emisji listów zastawnych przez banki, w którym wskazuje, co trzeba zmienić w przepisach, by reanimować ten rynek. Cieniem na jego przyszłości kładzie się niepewny los funduszy emerytalnych, które zaliczają się do ważnych odbiorców, obok funduszy inwestycyjnych, tych papierów.

— Przeszkód jest jeszcze sporo. Na razie działają dwa banki hipoteczne, a to za mało, żeby zbudować płynny rynek listów zastawnych. Pojawiają się jednak szanse na reaktywowanie na dużą skalę solidnego papieru wartościowego dla inwestorów instytucjonalnych. Listy zastawne należą do kategorii najbezpieczniejszych instrumentów finansowych — mówi Piotr Cyburt. Nie wiadomo, kiedy bank hipoteczny zbuduje PKO BP. Takim projektem zainteresowany jest też Getin.

— Mamy licencję bankową po przejęciu Dexia Banku. Prowadzimy analizę rynku pod kątem powołania na jej bazie banku hipotecznego. Czekamy na wyklarowanie się kwestii regulacyjnych. Jeśli projekt okaże się korzystny, rozpoczniemy jego realizację. Jeśli nie, to włączymy Dexię do Getinu — mówi Krzysztof Rosiński, prezes Getin Noble Banku. Sytuacji przygląda się też BZ WBK.

Mateusz Morawiecki, jego prezes, decyzję uzależnia również od zmian prawnych.

— Dwa banki hipoteczne w Polsce to zdecydowanie za mało i wzrost zainteresowania listami zastawnymi i bankami hipotecznymi bardzo nas cieszy — mówi Tomasz Mozer, prezes Pekao Banku Hipotecznego. W strategii grupy Pekao listy zastawne mają być wykorzystane do dywersyfikacji źródeł finansowania. Zakładana wartość emisji wynosi do 2 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane