Co jeszcze zdąży zrobić Jacek Socha? Zlikwiduje nadpłynność w spółkach skarbu państwa, biorąc 2 mld zł dywidendy, i może sprzeda PGNiG.
Jacek Socha, minister skarbu, przed wyborami ma jeszcze w planach sfinalizowanie kilku projektów prywatyzacyjnych. Zapowiada też, że kilka lub kilkanaście przygotowanych pozostawi następcom. Co chce sprzedać minister? Na pewno Grupę Lotos. Giełdowy debiut zaplanowano na 10 czerwca.
Teoretycznie wciąż możliwy jest też przedwyborczy debiut PGNiG, ale kiedy do niego dojdzie — nie wiadomo. Zdaniem Jacka Sochy, jeśli nie w czerwcu, to późną jesienią — już po wyborach.
— Na pewno nie we wrześniu. Wtedy możliwe będą debiuty mniejszych spółek — Polic czy Puław — twierdzi minister.
Debiut Polic możliwy jest również w czerwcu, natomiast na jesień resort planuje ofertę publiczną Enei i Elektrowni Kozienice.
Łódź zablokowana
Jacek Socha spróbuje także zamknąć kilka transakcji z inwestorami strategicznymi. Do środy czeka na oferty na Polmos Białystok.
25 maja resort powróci też do rozmów z ukraińskim AwtoZAZ w sprawie FSO.
— Negocjacje są zaawansowane. Przesłaliśmy inwestorowi naszą wersję dokumentów. Jeśli dojdziemy do porozumienia, możemy bardzo szybko sfinalizować transakcję — zapewnia Jacek Socha.
Gorsze widoki ma francuska Dalkia, która od miesięcy czeka na finał prywatyzacji Zespołu Elektrociepłowni w Łodzi (ZEC). Z wypowiedzi ministra wynika, że resort nie zdecyduje się na zamknięcie transakcji dopóki Sejm nie zakończy prac nad projektem ustawy o podziale spółki na część produkcyjną i dystrybucyjną, która miałaby zostać przekazana miastu.
— Jeśli Sejm tej kadencji nie zakończy prac nad ustawami, zostawimy ten projekt następcom. Finał będzie możliwy w październiku lub listopadzie, o ile Dalkia nadal będzie zainteresowana — mówi Jacek Socha.
Łatanie dziury
Zablokowana prywatyzacja ZEC to dla ministra kłopot, bo przychody z transakcji miały stanowić pokaźną część tegorocznych wpływów zaplanowanych na 5,7 mld zł. Szef MSP znalazł jednak sposób na wypełnienie tej luki.
— Przygotowaliśmy instrukcję dotyczącą pobierania dywidendy przez skarb państwa. Dotychczas było to standardowo 15 proc. wypracowanego zysku. Nie zwracano przy tym uwagi na sytuację finansową spółek i ich potrzeby inwestycyjne. W efekcie wiele firm ma wysokie kapitały zapasowe i nadpłynność — ocenia Jacek Socha.
Nowa instrukcja pozwoli na wypłacanie w formie dywidendy nawet 100 proc. zysku. Dzięki temu MSP zgromadzi w tym roku aż 2 mld zł zamiast 500 mln zł.
Kolejnym sposobem na łatanie dziury jest pozbycie się przez skarb państwa tzw. resztówek, czyli małych pakietów akcji w sprywatyzowanych spółkach. Okazuje się jednak, że to nie takie proste.
— Zwróciliśmy się w tej sprawie aż do 291 inwestorów. Otrzymaliśmy tylko 50 pozytywnych odpowiedzi. Z kilkoma już negocjujemy — twierdzi minister.




