Jak to się stało, że wykazująca 17 mln zł zysku spółka „wywędrowała” z Kęt i trafiła pod skrzydła doradców? To nie jedyny motyw naszego śledztwa.
Uwaga, prezesi spółek i funduszy, uwaga, obecni i przyszli emeryci — oto kolejne poszlaki, prowadzące do udowodnienia istnienia niekorzystnej zmowy zarządzających miliardami złotych. „Grupa trzymająca giełdę” — jak ją roboczo nazwaliśmy, gdyż w przypadku takiego porozumienia może decydować o wielu aspektach rynku kapitałowego (m. in. przyczyniać się do powodzenia emisji czy wzrostów i spadków kursów akcji) — obrała sobie za cel dziwnych operacji kilka spółek giełdowych.
Zła dla strategii
Opisaliśmy już przypadki Stomilu Sanok i Dudy. Teraz pora na Kęty — grupę spółek zatrudniających 2 tys. osób, notujących ponad 700 mln zł przychodów i prawie 100 mln zł zysku netto.
W radzie nadzorczej tej spółki przez dwa lata (od 2002 do 2004 r.) „urzędował” — znany ze sprawy Stomilu Sanok — Jakub Bentke (wówczas OFE PZU, teraz PZU AM). W akcjonariacie — poza PZU — są zaś fundusze z grup CU, Pioneera, ING, których udział w „grupie trzymającej giełdę” bada właśnie Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG). Zarzuty tym razem dotyczą propozycji przyznania radzie nadzorczej opcji menedżerskich oraz sprzedaży za grosze atrakcyjnej spółki zależnej doradcom Kęt.
Zacznijmy od spółki. We wrześniu 2001 r. Kęty sprzedały spółkę zależną Alumetal (zajmującą się produkcją stopów aluminium). Transakcję podzielono na dwie tury — sama spółka kupiła za 23 mln zł większość udziałów do umorzenia, pozostałe walory zaś nabyła mało znana firma Hovis Polska za — uwaga, to ważne! — 100 tys. zł.
Rok później okazało się, że Hovis plajtuje, a udziały w Alumetalu sprzedaje — jak podaje na stronie internetowej — inwestorom prywatnym. Inwestor okazał się jeden — Marcin Billewicz, partner z firmy doradczej Investor Relations Partners (IRP), która doradzała i doradza Kętom w relacjach inwestorskich (Billewicz podał nam, że udziały w spółce kosztowały go 457 tys. zł). W marcu 2003 r. do właściciela spółki dołącza Grzegorz Stulgis, obecnie partner IRP, który odkupuje połowę Alumetalu od Billewicza za 228,5 tys. zł.
Co w tym wszystkim dziwnego?
Ano to, że Alumetal osiągnął w 2003 r. przychody wysokości 298 mln zł i zysk netto 17 mln zł. Jakim cudem zatem całą spółkę wyceniono rok wcześniej na 457 tys. zł? Dodajmy, że w czerwcu 2003 r. Marcin Billewicz i Grzegorz Stulgis uchwalili sobie wypłatę dywidendy za 2002 r. wysokości blisko 5 mln zł. Wydatek 457 tys. zł okazał się więc bardzo opłacalny. Grzegorz Stulgis ponadto do 2003 r. pracował dla grupy Credit Suisse First Boston, która była — do kwietnia 2002 r. — akcjonariuszem Kęt. Jego osoba — wraz z IRP — przewija się też w innych transakcjach badanych przez KPWiG.
— Alumetal sprzedano za 23 mln zł, przy czym 100 tys. zł to była cena za udziały, pozostała kwota to umorzenie udziałów własnych Alumetalu. To oznacza, iż za 457 tys. zł przejąłem bardzo zadłużoną spółkę — długi znacznie przekraczały kapitał własny. Dodam również, iż kupiłem Alumetal po roku od jej sprzedaży przez Grupę Kęty, a trudności Grupy Kęty w odzyskaniu całej należności od Hovis były ogólnie znane uczestnikom rynku kapitałowego — inwestorzy w owym czasie pytali, „czy wreszcie są pieniądze ze sprzedaży Alumetalu”, podczas każdego ze spotkań organizowanych przez Grupę Kęty po wynikach kwartalnych. Po zakupie akcji udało mi się pozyskać finansowanie bankowe i Grupa Kęty otrzymała pieniądze — tłumaczy Marcin Billewicz.
I dodaje, że Alumetal nie został sprzedany za bezcen. Takie stwierdzenie — według niego — godzi w dobre imię Grupy Kęty, która sprzedawała spółkę firmie Hovis.
— Co do oceny etyczności, rozumiem, iż to pana rola. Ja i Grzegorz Stulgis nie uczyniliśmy nic, co byłoby działaniem na szkodę jakiegokolwiek innego podmiotu, oraz nie działaliśmy na podstawie informacji poufnych, co — naszym zdaniem — uprawnia nas do twierdzenia, iż było to działanie etyczne — zarzeka się Marcin Billewicz w mailu skierownym do nas.
Także Jan Kryjak, prezes Kęt, uważa, że ze sprzedażą Alumetalu wszystko było w porządku.
— To nie był nasz podstawowy biznes, spółka nie pasowała do strategii... Z jej sprzedażą także był kłopot, bo mimo dużej liczby chętnych nikt nie był w stanie spełnić naszych warunków. Firma Hovis także nie chciała spłacić należności. My byliśmy gotowi sprzedać Alumetal nawet za niższą cenę — mówi Jan Kryjak.
Wątek opcji
Inny dziwny wątek związany z funduszami grup PZU, Pioneera, CU i ING to sprawa rady nadzorczej w Kętach. O konflikcie Jakuba Bentke z prezesem Kryjakiem pisaliśmy przed tygodniem. Wówczas jednak prezes Kęt mówił o „drobnych różnicach” zdań.
Były to jednak znacznie bardziej istotne kwestie. Rada nadzorcza — z inicjatywy Jakuba Bentke — chciała bowiem przyznać sobie… opcje menedżerskie.
— Była dyskusja na temat nowych opcji i wtedy padały stwierdzenia o opcjach dla rady, ale ja na to nigdy bym się nie zgodził... Kategorycznie odmówiłem! — mówi Jan Kryjak.
Jakub Bentke został odwołany z rady, ale to nie koniec historii. Według wiarygodnych informacji „PB”, fundusze — pod wodzą CU i Pioneera — chciały doprowadzić do jego ponownego powołania do rady z upoważnienia innych funduszy. Czy to nie kolejna ważna poszlaka na dziwaczną zmowę zarządzających funduszami?
MARIUSZ ZIELKE, [email protected]
O "grupie trzymającej giełdę" i zmowach pomiędzy zarządzającymi czytaj też:
Zmowa giełdowych konkurentów - http://www.pb.pl/content.aspx?sid=2284&id=321298
Spółdzielnia w komisji - http://www.pb.pl/content.aspx?sid=2289&id=322023
Artykuł komentujący wyjaśnienia Grupy Kęty: http://www.pb.pl/content.aspx?sid=puls_dzis&id=322336