Dwóch ostrzy sobie zęby na branżę fitness

Kluby fitness będą się profesjonalizować. Konsolidować je chcą Benefit Systems i fundusz Waterland.

Spocony mięśniak wyciskający sztangę czy menedżerka dbająca o formę i sylwetkę po pracy? Kluby fitness przyciągają jednych i drugich. Jest też co najmniej dwóch chętnych do konsolidacji sektora — giełdowy Benefit Systems i fundusz private equity Waterland.

— Spodziewam się konsolidacji. Liczba właścicieli czołowych klubów w Polsce może się zmniejszyć, ale w zamian za to pojedynczy klub będzie oferował wyższy standard usług — mówi Tomasz Józefacki, prezes Benefit Systems. Benefit zaangażował się w pomoc wybranym klubom, wśród których są Calypso, Fitness Academy czy Fabryka Sportu.

— Segment fitness ma trudności ze zdobyciem finansowania po upadku Gymnasionu. Staramy się więc pomagać wybranym właścicielom klubów, oferując im wsparcie biznesowe, program dzierżawy sprzętu, pożyczek, zaliczek i przedpłat na poczet przyszłych rozliczeńfinansowych — mówi Tomasz Józefacki. Rynkowi klubów fitness przygląda się też fundusz private equity Waterland, który kilka miesięcy temu otworzył w Polsce biuro. Ma w swoim portfolio HealthCity, które w kilka lat wyrosło na europejskiego giganta z lokalnej, holenderskiej sieci fitness.

— Polacy powoli się bogacą, więc przyglądamy się szeroko pojętej branży rozrywki. Na razie ten rynek jest jednak za mały, więcej okazji do inwestycji będzie dopiero za kilka lat — mówi Dominik Czajewski, szef polskiego biura Waterlandu.

Kluby fitness na razie mocno się różnią — są i małe, lokalne klubiki z 2-3 urządzeniami, do których nie można się dopchać, są i wielkopowierzchniowe kluby będące bardziej centrami rozrywki niż mozolnych ćwiczeń. Statystyki są rozbieżne — szacują liczbę klubów fitness na 2-4 tys. Nie ma dokładnych danych, ale według szacunków „PB”, roczne przychody klubów to 500-700 mln EUR, a rynek rośnie 5 proc. rocznie. W zachodnich klubach marża EBITDA wynosi 15-20 proc., co jest dobrym wynikiem.

To co prawda branża z niskimi barierami wejścia — każdy może otworzyć klub, ale ma dobre perspektywy wzrostu na fali rosnącego zainteresowania zdrowym, sportowym stylem życia — przecież nie każdy pracownik korporacji musi uprawiać jogging w parku, wielu woli pokazać się w modnym klubie. Nasi rozmówcy są zgodni — kluby będą się profesjonalizować, dążąc w stronę zachodniego standardu i wysokiej jakości usług, choć lokalne klubiki zawsze znajdą swoją niszę.

Benefit Systems, jedna z perełek warszawskiej giełdy, ma nowego prezesa — Tomasza Józefackiego. Jego motto to: „nic nie zepsuć”. Pod jego okiem Benefit Systems skupi się na tym, co potrafi najlepiej — sprzedaży flagowej karty MultiSport. Będzie też rozszerzać portfolio produktów o zniżkowe programy z zakresu kultury, turystyki czy żywienia. Ostatnio mocno rozwija programy kafeteryjne, pozwalające na elastyczny dobór świadczeń. Patrzy z nadzieją na małe i średnie firmy. Myśli też o odważniejszym wyjściu za granicę.

— Chcemy rozwijać się w krajach Europy Środkowo- -Wschodniej. Projekty będą jednak drobnym dodatkiem do podstawowej działalności w Polsce — mówi Tomasz Józefacki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane