Czytasz dzięki

Dzień dobry, doktorze Apple

Koncern nie zamierza wprawdzie wykonywać specjalistycznych zabiegów, ani przeprowadzać skomplikowanej diagnozy, lecz wchodzi coraz głębiej… w ciało.

Wrzesień w korporacyjnym kalendarzu Apple’a zajmuje szczególne miejsce. Od wielu lat to właśnie na przełomie lata i jesieni prezes Tim Cook i spółka pokazują nowe iPhone’y. Fani zawsze skaczą z radości, a bardziej krytyczni obserwatorzy rynku szukają powodów do narzekania na to, że w zasadzie nie ma jakiegoś szczególnego przełomu. Ten wrzesień miał być podobny, ale już wiadomo, że będzie inny.
Sprawdziły się pogłoski o późniejszej premierze iPhone’ów 12 i choć wielu wierzyło do końca, to trzeba poczekać – najpewniej do października. Nie znaczy to jednak, że wrześniowa konferencja była nudna. Spółka z nadgryzionym jabłkiem w logo pokazała kilka nowych produktów i usług. Zadowoliła wszystkich ślepo w niej zakochanych, ale analitykom też dała trochę tematów do przepracowania.
Najważniejszym punktem konferencji była premiera kolejnej generacji inteligentnego zegarka – Apple Watch Series 6. Dotąd gadżet robił proste EKG, dzięki czemu użytkownik i sztab lekarzy dostawali informacje o zaburzeniach rytmu serca, np. wskazujących na symptomy migotania przedsionków. Teraz projektanci wsadzili do zegarka czujnik mierzący natlenienie krwi użytkownika. Niech wytłumaczy to sam Apple.
– Diody LED oświetlają naczynia krwionośne w nadgarstku światłem zielonym, czerwonym i podczerwonym, a fotodiody mierzą natężenie światła odbitego. Następnie zaawansowane algorytmy określają kolor krwi, na podstawie którego można wyznaczyć jej nasycenie tlenem – czytamy na stronie producenta.

Podczas debiutu pierwszego Watcha niektórzy się zastanawiali, czy będzie to „next big thing” na miarę iPhone’a. Wynalazkowi sprzed ponad dekady nic na razie nie jest w stanie dorównać, ale Apple pokazał, że potrafi wyszukiwać nisze i nowych klientów. W tym przypadku oprócz gadżeciarzy chcących być non stop na topie, grupą docelową są osoby starsze i schorowane, dla których dostarczanie niezbędnych parametrów jest na wagę złota. Poza tym Apple spokojnie i pomalutku przedefiniowuje to, co mamy na myśli, wypowiadając słowo zegarek, więc część szwajcarskich tuzów dwoi się i troi, by ludzie nie wciąż mieli świadomość tego, że to urządzenie ma przede wszystkim mierzyć czas. Ceny Watcha Series 6 zaczynają się u nas od 1899 złotych i szybują do 3699 złotych. Jednocześnie pokazano uboższą, nieco słabszą wersję SE, której cennik zaczyna się od 1299 złotych. Jeszcze bardziej oszczędnym – albo mniej rozkochanym w „jabłku” – pozostaje wciąż dostępny Watch Series 3 za 999 złotych.

Kolejną wielką rzeczą mogły być również tablety, choć Apple i cały rynek, bo przecież także inni producenci, przekonali się już, że nie będzie to tak lukratywny i rzutki interes jak choćby smartfony. Niemniej iPad wypracował już sobie stabilną pozycję w ofercie Apple’a. To dlatego w worku z nowościami znalazły się również kolejne generacje tabletów — iPada i iPada Air z podrasowanymi podzespołami, nowymi kolorami obudowy, w tym zielonym i błękitnym, a w przypadku wersji Air również z przyciskiem Touch ID umieszczonym nietypowo w górnym przycisku.

Jakiś czas temu Apple przestał publikować dane dotyczące liczby sprzedawanych iPhone’ów. Analitycy trochę pokręcili nosem, ale dzięki temu spółka zaczęła unikać bazujących na emocjach szybkich wzlotów i upadków giełdowych. Rynek smartfonów trochę się nasycił, konkurencją nie był już tylko Samsung, lecz cała armia chińskich marek, których ludzie umieją grać w marketingu nie gorzej niż zachodni rywale, więc skończyły się czasy rakietowych wzrostów. Apple postanowił też, że będzie trenował pozostałe nogi swojego biznesu, żeby nie stać tylko na iPhonie. Kolejną odsłonę tej strategii zobaczyliśmy w ostatnim tygodniu.

Apple zaprezentował dwie nowe usługi — aplikację Fitness+ i pakiet Apple One. Pierwsza ma zamienić mieszkania i domy w sale treningowe i być czymś w rodzaju osobistego trenera, co ma niebagatelne znaczenie w dobie koronawirusa, który nie tylko zamknął ludzi w domach, lecz także poturbował branżę fitness jak nikt wcześniej. Dobry kompan do ćwiczeń na powierzchni – dajmy na to M3 – jest na wagę złota i trudno się dziwić, że Apple wyczuł zwierzynę. Pakiet Apple One komasuje natomiast różne usługi koncernu, m.in. Apple TV+ i Apple Music w jedno opakowanie w niższej cenie niż jego zawartość sprzedawana osobno.

Konferencja miała być o iPhonie, ale iPhone’a zabrakło, choć nie do końca, bo firma wykorzystała event do przypomnienia o debiucie nowego systemu operacyjnego iOS 14 wykorzystywanego właśnie w iPhone’ach. Niby niewiele się zmieniło, bo jak zainstalujecie sobie aktualizację, to nadal będziecie się czuli jak u siebie, ale jednak to najbardziej drastyczna zmiana systemu w jego historii.

Apple dodał funkcję App Library, która automatycznie będzie grupowała aplikacje. Producentowi zależy więc na uporządkowaniu ekranów użytkowników. Kolejne zmiany dotyczą widgetów, które będzie można przypinać w różnych rozmiarach w dowolnym miejscu ekranu głównego. Użytkownicy mogą tworzyć inteligentne stosy widgetów, a odpowiedni wyświetla się na podstawie czasu, lokalizacji i aktywności użytkownika. W centrum uwagi jest też coś, czym Apple chwali się dziś niemal tak mocno, jak kiedyś BlackBerry – prywatność.

Czasem czytasz te wszystkie informacje o tym, że ktoś przejmuje kamerę albo mikrofon w smartfonie i jest tuż obok, choć fizycznie go nie ma. Niektórzy nie zauważają też, że połączenie wciąż jest nawiązane, choć myśleli, że już „odłożyli słuchawkę”. Apple chce pomóc i jednym, i drugim, więc w czasie korzystania przez smartfon z mikrofonu u góry ekranu zapali się pomarańczowa dioda, a gdy uruchomiona zostanie kamerka, dioda zapali się na zielono.

Razem z nowym iOS 14 debiutuje także odpowiedź Apple’a na aplikacje do tłumaczenia. Produkt o nazwie... Tłumacz może działać bez korzystania z sieci, więc osoby dbające o właściwą higienę prywatności mogą być spokojniejsze.  Przy okazji przypomina się zeszłoroczna afera, która wybuchła, gdy media ujawniły, że Apple wysyła do analizy niektóre nagrania zarejestrowane przez wirtualnego asystenta Siri. Trafiały do pracowników zewnętrznych, a więc nawet nie zatrudnionych przez Apple’a, lecz pracujących gdzieś poza firmą dla innej firmy. Pikantny szczegół: informatorzy zdradzili, że Siri lubi też włączać się przypadkowo i nagrywać różne sceny, np. rozmowę u lekarza, czy seks jakiejś pary.

Na pocieszenie dla fanów Apple’a można dodać, że w kwestii niesubordynacji asystentów głosowych chyba nikt w branży nie jest bez grzechu, bo wpadki zaliczyli również Google, Amazon i Microsoft.


Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane