W sercu małej polskiej miejscowości powstała firma EkoStar, która specjalizowała się w odnawialnych źródłach energii i od początku działalności kładła nacisk na uczciwość i transparentność w biznesie. Jej założyciel, Marcin Nowak, szybko zdobył reputację rzetelnego przedsiębiorcy.
Przez długi czas wszystko szło zgodnie z planem. EkoStar zdobywała coraz więcej klientów, a jej rozwiązania cieszyły się rosnącym zainteresowaniem. Jednak wraz z ekspansją organizacji pojawiły się pierwsze problemy. Kilku dużych kontrahentów przestało w terminie płacić za dostarczane usługi i produkty.
Aby zachować dobre relacje biznesowe, Marcin przymykał oko na drobne zaległości.
Szkopuł w tym, że opóźnienia stawały się coraz dłuższe i częstsze, powodując poważne zaburzenia w przepływach finansowych organizacji. EkoStar, która dotychczas terminowo regulowała swoje zobowiązania, znalazła się w sytuacji, gdy nie była w stanie na czas opłacić swoich dostawców. Zaczęła też zalegać z wynagrodzeniami pracowników i ratami kredytów. To z kolei wpłynęło negatywnie na jej wiarygodność i zdolność do pozyskiwania nowych klientów.
Tyle na koniec września 2023 r. wyniosły przeterminowane zobowiązania biznesowe polskich firm wobec kontrahentów i banków.
Efekt domina, który się uruchomił, był trudny do zatrzymania. Partnerzy firmy Marcina Nowaka, również znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej przez opóźnienia w płatnościach, musieli szukać alternatywnych sposobów na pokrycie swoich kosztów. Także oni zaczęli opóźniać płatności swoim dostawcom, tworząc łańcuch reakcji, który wpłynął na całą lokalną gospodarkę.
Mimo starań Marcin nie był w stanie sam rozwiązać problemu. Sytuacja stała się na tyle poważna, że EkoStar rozważa restrukturyzację, a nawet możliwość ogłoszenia upadłości. Mimo wdrożenia planu ratunkowego losy przedsiębiorstwa ciągle jeszcze się ważą.
Fikcyjna historia firmy EkoStar rzuca światło na realny problem nieterminowych płatności w biznesie i ich daleko idące konsekwencje. Zmusza do zastanowienia się, czy to zjawisko jest standardem w polskich realiach biznesowych, czy raczej wyjątkiem od reguły.
Małe firmy pod wielką presją
Niestety, dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK rysują niepokojący obraz sytuacji przedsiębiorstw. Wprawdzie według cyklicznego badania „Skaner MŚP, zatory płatnicze firm” w III kwartale spadła liczba firm skarżących się na niesolidnych partnerów biznesowych, ale ogólne zaległości finansowe znacząco wzrosły. Przeterminowane zobowiązania biznesowe wobec kontrahentów i banków przekroczy na koniec września 42,4 mld zł, tylko w trzecim kwartale wzrastając o niemal 1,2 mld zł. Jak wynika ze Skanera, odsetek podmiotów informujących o ponad 60-dniowych opóźnieniach w spływie należności spadł z 42 proc. w II kw. do 35 proc. w III kw.
Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, podkreśla, że w przypadku kredytów problemy z obsługą są najbardziej widoczne w mikroprzedsiębiorstwach, szczególnie z branży usługowej i handlowej. Pomimo pewnych pozytywnych zmian w niektórych sektorach, jak budownictwo czy usługi, szczególnie podmioty MŚP nie mają powodu do optymizmu.
– Mniejsza skala działalności często wiąże się z większą podatnością na problemy finansowe, zwłaszcza w kontekście obsługi zobowiązań kredytowych. To wynika z kilku powodów: małe przedsiębiorstwa zazwyczaj dysponują ograniczonymi zasobami finansowymi, mniejszą zdolnością kredytową i często bardziej skomplikowaną strukturą zarządzania przepływami finansowymi. Te czynniki w połączeniu z niestabilnością rynkową, zmieniającymi się trendami ekonomicznymi i potencjalnie ograniczonym dostępem do kapitału mogą prowadzić do zwiększonego ryzyka opóźnień w spłacie zobowiązań – tłumaczy Sławomir Grzelczak.
Inflacja, zubożenie wielu gospodarstw domowych, spadek konsumpcji, a także wzrost kosztów prowadzenia działalności. W 2023 r. warunki gospodarcze stały się wyjątkowo wymagające i to one w dużym stopniu odpowiadają za zatory w płatnościach. W rezultacie maleje zaufanie między organizacjami biznesowymi, co skutkuje większą skłonnością firm do weryfikacji swoich partnerów.
– Przedsiębiorcy stają się ostrożniejsi, gdy chodzi o sprzedaż z odroczoną płatnością i częściej niż wcześniej sprawdzają, czy ich kontrahenci nie figurują na listach dłużników. Odnotowaliśmy istotny wzrost – o 20 proc. w stosunku do ubiegłego roku – liczby raportów pobieranych przez firmy, które upewniają się czy kontrahent płaci w terminie – informuje szef BIG InfoMonitor.
Tolerancja ma swoje granice
Wydawać by się mogło, że gwarancją uniknięcia lub zminimalizowania opóźnień w płatnościach jest współpraca ze stałymi klientami. Nic bardziej mylnego. Prawie połowa ankietowanych przedsiębiorców stwierdziła, że nie ma reguły i terminowo nie płacą zarówno nowe firmy, jak i te, z którymi prowadzą interesy już od pewnego czasu. Około 20 proc. respondentów wskazało, że to właśnie ich stali partnerzy biznesowi spóźniają się z płatnościami, a co dziesiąty doświadcza tego problemu ze strony nowych klientów.
Wróćmy do historii EkoStaru i jej założyciela Marcina Nowaka, który początkowo nie naciskał na swoich partnerów, by płacili faktury na czas. To jest dość częsta praktyka, a „Skaner MŚP” wykazał również nieznacznie większą tolerancję wobec opóźnień w płatnościach. Podczas gdy w poprzedniej edycji badania 56 proc. firm deklarowało w imię dobrych relacji wstrzymywanie się z windykacją większości swoich klientów, obecnie takich podmiotów było aż 64 proc. (wzrost o 8 pkt proc.). Co czwarty przedsiębiorca wstrzymuje windykację wobec mniejszości klientów. Wyłącznie na zaległościach, nie zważając na wpływ podejmowanych działań koncentruje się mniej niż co dziesiąty.
Tymczasem przykłady firm takich jak EkoStar dowodzą, że w interesach warto zawsze zachować czujność.

Zatory płatnicze są jednym z najpoważniejszych wyzwań dla polskiej gospodarki. Ten problem dotyka nie tylko pojedynczych firm, ale ma wpływ na całe branże, blokując ich rozwój i zmuszając przedsiębiorców do podnoszenia cen swoich produktów czy usług. Dla wielu małych i średnich przedsiębiorstw terminowość otrzymywanych przelewów często decyduje o ich rynkowym być albo nie być. Brak płynności finansowej wywołany opóźnieniami w płatnościach przypomina reakcję łańcuchową - organizacje, które nie otrzymują należnych im pieniędzy w ustalonym czasie, są zmuszone do przesuwania terminów własnych płatności, co z kolei ma negatywny wpływ na finanse ich kontrahentów oraz pracowników.
Dużym firmom, dzięki ich ważnej pozycji na rynku i lepszym relacjom z instytucjami finansowymi, łatwiej jest zarządzać swoją płynnością finansową. Jednak ta przewaga często uzyskiwana jest kosztem mniejszych podmiotów, które stają się ofiarami opóźnień w płatnościach. Praktyka, choć korzystna dla dużych przedsiębiorstw, faktycznie przyczynia się do poważnych zaburzeń w całym łańcuchu dostaw.
W obliczu tych problemów kluczowe staje się pytanie: jak skutecznie walczyć ze zjawiskiem opóźnionych faktur? Niezbędne jest podejście systemowe, które pozwoli zarówno chronić interesy mniejszych podmiotów, jak i wprowadzić skuteczne mechanizmy zapobiegające praktykom wykorzystywania siły rynkowej przez dominujących graczy. W tym kontekście rosną oczekiwania MŚP, w tym Gazel Biznesu, wobec instytucji państwowych oraz regulatorów rynku, aby wzmocnili nadzór i wprowadzili odpowiednie przepisy prawne.
Batem na nieuczciwych może być wprowadzenie skuteczniejszych sankcji za opóźnienia w płatnościach. Warto także promować dobre praktyki dotyczące terminowości płatności i budować kulturę biznesową opartą na wzajemnym szacunku i odpowiedzialności.
Walka z zatorami płatniczymi wymaga zatem zaangażowania zarówno sektora prywatnego, jak i publicznego. Tylko kompleksowe działania i współpraca różnych branż mogą przynieść skuteczną zmianę i zapobiec dalszemu narastaniu problemu, który utrudnia rozwój poszczególnych firm i branż oraz całej polskiej gospodarki.





