Ekologiczna bomba w górę

Sebastian Ogórek
opublikowano: 30-03-2006, 00:00

Po latach wyrzucania śmieci gdzie popadnie, Polacy szybko nadrabiają „ekologiczny” dystans dzielący ich od obywateli starej Unii Europejskiej.

Nasze społeczeństwo wykazuje się coraz większą dbałością o środowisko. Coroczne akcje sprzątania świata, happeningi uliczne, społeczne kampanie reklamowe na rzecz ekologii przynoszą coraz większe efekty.

Poprawa w domu...

W 2004 r. aż 88 proc. Polaków przynajmniej sporadycznie segregowało odpady. Jednocześnie coraz więcej uważa, że środowisko naturalne ma się coraz lepiej. W 1992 r. ponad połowa uważała, że ogólny stan środowiska pogorszył się przez ostatnie pięć lat. W 2004 roku ten odsetek spadł do niewielu ponad 20 proc. Jednocześnie rośnie wiara w skuteczność indywidualnych działań na rzecz środowiska naturalnego — w 1992 roku uważało tak tylko 35 proc. Polaków, a w 2004 już 65 proc. Dlatego przedsiębiorcy powinni czytelnie oznaczać swoje ekologiczne produkty. O tym, że produkt jest bezpieczny dla środowiska informują m.in. takie znaki jak: Błękitny Anioł, Ozon Friendly (na wyrobach nie zawierających gazów szkodzących atmosferze), czy Recykling (na opakowaniach, które można ponownie wykorzystać). Najpopularniejszy jest jednak znak towarowy Zielony Punkt. Wskazuje on na to, że producent wspomaga system odzysku i recyklingu.

— Ponad 210 mln mieszkańców Europy uczestniczy w systemie zbiórki selektywnej „Zielony Punkt” — mówi Michał Mikołajczyk z organizacji odzysku Rekopol, jedynej w Polsce firmy udostępniającej licencję na stosowanie znaku Zielony Punkt.

Modę na ochronę środowiska można, a czasami nawet trzeba wykorzystać. Dobrym przykładem jest firma Frosch, produkująca środki chemii gospodarczej. Jej strategię rynkową oparto na produktach, które czyszczą i jednocześnie są przyjazne dla środowiska. Udaje się to dzięki wykorzystaniu wyłącznie naturalnych składników aktywnych w produktach chemicznych. Odróżnia ją to od firm, których produkty ulegają biodegradacji, ale często są toksyczne.

Także gminy współpracują z firmami przy wspólnej zbiórce posegregowanych odpadów. Po wprowadzeniu ustawy o opłacie produktowej również polscy przedsiębiorcy musieli zainteresować się ochroną środowiska. Powstały specjalistyczne organizacje odzysku, których jest obecnie około 40. Przejmują one obowiązki odzyskiwania opakowań. Zapotrzebowanie na usługi tego typu firm będzie rosło, bo coraz więcej Polaków nie tylko mówi o ekologii, ale podejmuje działania zmierzające do ochrony środowiska. W 1992 roku było ich 15 proc., a w 2004 już ponad 40 proc. naszego społeczeństwa. Klienci wybierając produkt w sklepie rozglądają się więc za zielonymi oznaczeniami, starają się kupować produkty w opakowaniach zwrotnych lub segregują śmieci.

...i w gminie

Także polscy urzędnicy umożliwiają obywatelom ekologiczne zachowania. W badaniach firmy Frosch w 2000 roku 71 proc. Polaków odpowiedziało, że w ich miejscowości nie prowadzi się segregacji odpadów. W 2004 r. segregacja nie była możliwa już tylko w 34 proc. miejscowości.

Jednocześnie rośnie odsetek gospodarstw domowych, w których prowadzi się segregację odpadów. W 2000 r. tylko 45 proc. ankietowanych segregowało śmieci systematycznie. Cztery lata później, aż 57 proc. naszych rodaków systematycznie dzieliło odpady na szkło, papier, tworzywa sztuczne i metale.

Tak nagły wzrost segregacji odpadów powoduje, że nasz kraj co roku przetwarza ponownie więcej odpadów niż wymaga tego od nas Unia (np. w 2004 roku mieliśmy odzyskać 39 proc. opakowań z papieru i tektury, a według danych GUS odzyskaliśmy ponad 57 proc.) Jednak do krajów Unii Europejskiej ciągle nam daleko. Według danych organizacji odzysku Rekopol w Polsce tylko 2 proc. odpadów komunalnych jest kompostowanych, dla porównania w Danii i Szwecji ten odsetek wynosi od 60 do 80 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Ogórek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu