Eksporterzy złapią oddech

Rafał Białkowski
opublikowano: 2009-01-21 00:00

Globalny kryzys finansowy uderzy w Polskę, ale nie tak mocno jak w sąsiadów. To dla nas szansa.

Globalny kryzys finansowy uderzy w Polskę, ale nie tak mocno jak w sąsiadów. To dla nas szansa.

Nie ma jednego kryzysu, są cztery, które nałożyły się na siebie — przekonuje w najnowszym raporcie międzynarodowa firma doradcza AT Kearney. Są to: kryzys paliwowy (w lipcu 2008 r. za baryłkę ropy płacono niemal 150 USD), drastyczny wzrost cen żywności (m. in. pszenicy i ryżu), kryzys rynku kredytów hipotecznych w USA oraz brak płynności instytucji finansowych.

— Dziś pamięta się głównie o dwóch ostatnich przyczynach globalnego kryzysu gospodarczego, bo pociągnęły za sobą spektakularne bankructwa, wymagały wielomiliardowej pomocy publicznej oraz pozbawiły domów dziesiątki tysięcy Amerykanów — mówi Aleksander Kwiatkowski, prezes AT Kearney.

Czekamy na Amerykę

Jest przekonany, że kryzys najszybciej zakończy się tam, gdzie powstał, czyli w USA.

— Odrodzenie amerykańskiej gospodarki może nastąpić jeszcze w tym roku. To rezultat m.in. wsparcia ze strony rządu — twierdzi Aleksander Kwiatkowski.

Odmiennego zdania jest Duleep Aluwihare, partner w firmie doradczej Ernst Young.

— To zbyt optymistyczne prognozy. Na wyjście z kryzysu gospodarka USA będzie potrzebowała znacznie więcej czasu. Możliwe, że dopiero w 2010 r. zobaczymy znaczącą poprawę — twierdzi Duleep Aluwihare.

Jego zdaniem, plan pomocy dla gospodarki USA prezydenta Baracka Obamy da rezultaty, ale krótkotrwałe.

— Po kliku miesiącach może okazać się, że to nie wystarczy do odbudowania zaufania wśród konsumentów i zwiększenia ich wydatków — mówi Duleep Aluwihare.

Czas się leczyć

Co to oznacza dla polskich firm? Aleksander Kwiatkowski nie ma dla nich jednoznacznej recepty na kryzys. Uważa, że przedsiębiorcy powinni przede wszystkim obniżyć koszty działania firm, zweryfikować politykę cenową, zoptymalizować proces produkcji oraz — jeśli to możliwe — poszukać tańszych poddostawców.

Zdaniem Duleep Aluwihare, pierwsze półrocze będzie bardzo ciężkie. Przełom może nastąpić w drugim.

— Recesja w zachodniej Europie to szansa dla polskich eksporterów. Towary produkowane nad Wisłą są znacznie tańsze od ich zachodnich odpowiedników i porównywalne jakościowo — ocenia partner Ernst Young.

Co więcej, do Polski może napłynąć świeży kapitał.

— Inwestorzy będą szukali bezpiecznych rynków do inwestowania pieniędzy. Polska będzie jednym z najlepszych do tego miejsc w regionie, bo jej gospodarka oprze się recesji — dodaje Duleep Aluwihare.