Elektronizacja zamówień po polsku

Koło ratunkowe dla planowanej na październik elektronizacji przetargów w postaci miniportalu i zmian legislacyjnych nie budzi zachwytu

Cyfryzacja zamówień publicznych ma poślizg, więc Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT), Urząd Zamówień Publicznych (UZP) oraz Ministerstwo Cyfryzacji (MC) wraz z Centralnym Ośrodkiem Informatycznym pracują nad rozwiązaniem przejściowym, które ma zapobiec paraliżowi przetargów jesienią (od 18 października — zgodnie z wymogami UE — będzie obowiązywać elektroniczna komunikacja w przetargach o wartości powyżej progów unijnych — dla większości zamawiających próg dla dostaw lub usług wynosi 221 000 EUR (952 886 zł), a dla robót budowlanych — 5 548 000 EUR (23 921 312 zł). Miniportal zamówień ma przejściowo posłużyć zamawiającym i oferentom.

Zobacz więcej

Fot. StartupStockPhotos, via Pixaby CC0

Koło ratunkowe

Miniportal ma być oparty na rozwiązaniach i narzędziach istniejących w zasobach informatycznych państwa. Zostanie poszerzone pole ich efektywnego wykorzystania.

— Oznacza to oszczędność czasu, ponieważ do istniejącej infrastruktury informatycznej dodawane będą nowe funkcje, bez potrzeby budowania jej od początku — informuje MPiT.

Miniportal będzie działał również jako aplikacja do generowania kluczy szyfrujących, współpracując z zasobami Biuletynu Zamówień Publicznych (BIP) w celu zabezpieczania ofert lub wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, które następnie będą przesyłane poprzez system ePUAP. Składanie ofert i wniosków oraz komunikacja między zamawiającymi i wykonawcami będą się odbywać za pomocą ePUAP. W ramach projektu UZP zajmuje się rozbudową Biuletynu Zamówień Publicznych.

Konieczność rozwiązania przejściowego wynika z faktu, że na jesienną rewolucję w przetargach nikt nie jest do końca gotowy. Dopiero na początku kwietnia MC podpisało umowę z wykonawcą platformy e-zamówienia. Jednak sama platforma nie załatwia kwestii elektronizacji, gdyż do komunikacji z wykonawcami zamawiający potrzebują zintegrowanych z nią platform e-usług.

Portal e-usług za mgłą

Ogłaszając miniportal 12 kwietnia MPiT zapowiedziało powstanie portalu e-usług, który ma stanowić istotny instrument w polityce zakupowej państwa. To rozwiązanie prawdopodobnie nie powstanie szybko.

— Państwowy portal e-usług jest na etapie analizy biznesowej w kontekście efektywności zakupów oraz tworzonego narzędzia platforma e-zamówienia — informuje MPiT.

To, że zamawiający nie mają co liczyć na państwowy portal, potwierdza pośrednio fakt, że Centrum Obsługi Administracji Rządowej (COAR) rozstrzygnęło właśnie przetarg na usługę dostępu do platformy zakupowej dla ponad 60 jednostek administracji rządowej. Wśród instytucji, które mają korzystać z rozwiązania, jest m.in. Ministerstwo Cyfryzacji. Wykonawca, z którym zostanie podpisana umowa, będzie świadczył usługę do końca września 2020 r.

Primum non nocere

UZP i MPiT pracują również nad regulacjami prawnymi, dzięki którym elektronizacja zamówień w zakresie przetargów o wartości poniżej progów UE ma zostać opóźniona. Zdaniem ekspertów, opóźnienie części zmian może spowodować jeszcze większe zamieszanie na rynku.

— Propozycja przesunięcia elektronizacji nie będzie dotyczyła przetargów, które są prowadzone w rygorze unijnym, a takich mamy powyżej 4 tysiące rocznie. To spowodujejeszcze większe zamieszanie, bo część postępowań będzie prowadzona papierowo, a część elektronicznie. Poza tym ta propozycja musi też przejść przez Sejm, Senat i prezydenta — mówi Anna Serpina- Forkasiewicz, prezes Portalu PZP.

Koło ratunkowe w postaci miniportalu też nie budzi zachwytu.

— Miniportal to pomysł dość świeży. Trudno będzie stworzyć do października, co będzie adekwatne dla prowadzenia największych, najbardziej skomplikowanych postępowań, o największej ilości odwołań. Pozostaje pytanie, dlaczego elektronizacja jest przesunięta, skoro miniportal ma być gotowy na październik — mówi prezes Portalu PZP.

— Pamiętajmy, iż start realizacji projektu e-zamówienia przesunął się o pół roku, dziś już nie ma miejsca na nieudane próby czy dostarczenie rozwiązań nie spełniających wymagań — twierdzi Grzegorz Filipowski, członek zarządu firmy Otwarty Rynek Elektroniczny.

Przypomina też, że kolejnym wyzwaniem przełomu lat 2018 i 2019 będzie elektroniczne fakturowanie w zamówieniach publicznych. — Kumulacja tych dwóch obowiązków może być trudna do szybkiej implementacji — mówi Grzegorz Filipowski.

 

TRZY PYTANIA DO ŁUKASZA KORBY, ZASTĘPCY DYREKTORA BIURA ZAMÓWIEŃ PUBLICZNYCH URZĘD M. ST. WARSZAWY

Coraz więcej znaków zapytania

1. Czy zapowiedziane wydłużenie terminu elektronizacji zamówień o wartości poniżej progów UE to dobre rozwiązanie?

Wydłużenie czasu na wdrożenie elektronizacji zamówień oznacza de facto jeszcze większe zamieszanie, ponieważ ten „bonus czasowy” dotyczy tylko zamówień prowadzonych w rygorze krajowym, czyli takich, których nie trzeba zgłaszać do Europejskiego Dziennika Zamówień. Jeżeli chodzi o przetargi o wartości powyżej progu unijnego, czyli podlegające unijnemu rygorowi, to nic się zmienia — obowiązuje termin 18 października. W związku z tym my, jako podmiot publiczny, musimy teraz zastanawiać się nie tylko nad narzędziem, które umożliwi nam prowadzenie przetargów w formie elektronicznej po 18 października, ale także nad tym, jak prowadzić równolegle dwie formy komunikacji z wykonawcami zależnie od wartości zamówienia. Zamiast konkretów i ułatwień dostaliśmy tylko więcej znaków zapytania. Łatwiej mogą mieć tylko te gminy, które sporadycznie albo w ogóle nie prowadzą zamówień o wartości powyżej progów unijnych. U nas stanowią one około 50 proc.

2. Czy już wiecie, jak przygotować się na październikowe zmiany?

Nadal pozostaje nierozstrzygnięta kwestia zakresu integracji wykorzystywanych rozwiązań przez zamawiających z centralnym portalem e-zamówienia. Przez partnera centralnego musi zostać jednoznacznie określone, czy zamawiający będzie musiał korzystać z rozwiązania centralnego, czy nie.

3. Jaki jest obecnie najbardziej newralgiczny obszar planowanych zmian?

Najbardziej krytyczna jest kwestia zapewnienia prawidłowego funkcjonowania systemów informatycznych oraz, w przypadku wątpliwości lub sporu, możliwości jednoznacznego udowodnienia przez zamawiającego faktu prawidłowego działania systemu. W związku z tym należy rozważyć albo wprowadzenie wymogu prawnego, wskazującego na obowiązek posiadania przez komercyjnych dostawców systemów informatycznych stosownych certyfikatów, albo wyznaczenie podmiotu, który będzie uprawniony do wydawania niezależnej oceny poprawności działania systemu pod kątem technicznym w razie zaistnienia sporu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec, Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Samorządy / Elektronizacja zamówień po polsku