Eurokraci nie przejmują się wojną o Kosowo

Bogdan Góralczyk
opublikowano: 12-05-1999, 00:00

Bogdan Góralczyk: eurokraci nie przejmują się wojną o Kosowo

PRZYSZŁOŚĆ UNII: Wiele zależy od tego, kto jeszcze wejdzie do Komisji Europejskiej. Pozostałych dziewiętnastu komisarzy zostanie wybranych według państwowego klucza — zwraca uwagę Bogdan Góralczyk. fot. Małgorzata Pstrągowska

W Europie trwa kryzys bałkański, chyba największy od zakończenia drugiej wojny światowej, a tymczasem ponadnarodowy „rząd”, czyli Komisja Europejska, znajduje się w stanie paraliżu. Poprzednia, pod przewodnictwem byłego premiera Luksemburga Jacquesa Santera, w całości podała się 16 marca do dymisji — w niezbyt przyjemnych okolicznościach, oskarżona o korupcję, kumoterstwo i wiele innych grzechów. Zapowiada się, że wybór nowych komisarzy, czyli członków tego gremium, nastąpi dopiero we wrześniu. Eurokraci z Brukseli po raz kolejny udowadniają, że bardziej zważają na biurokratyczne procedury niż na realia życia.

WOJNA o przyszłość Kosowa przyniosła bezprecedensowy exodus uchodźców, a w dalszej perspektywie — jeśli szybko nie zostanie przerwana — grozi poważnymi konsekwencjami gospodarczymi, jak też destabilizacją znacznej części Bałkanów. Już wiadomo, że Europa po Kosowie nie będzie taka sama. Ale jaka? I w takich okolicznościach najważniejsze gremium wykonawcze Unii Europejskiej jest sparaliżowane. Starzy komisarze już tylko zarządzają, a nowych brak. Europa na własne życzenie po raz kolejny udowadnia, że bez Amerykanów nie potrafi sobie poradzić — przynajmniej w kwestiach bezpieczeństwa i szerzej rozumianej polityki zagranicznej. Niezbyt dobry to sygnał i niezbyt pozytywne dla niej świadectwo.

ZWIASTUNEM ODNOWY jest, być może, wybór nowego przewodniczącego Komisji, byłego premiera Włoch, Romano Prodiego. W kilku wypowiedziach już po uzgodnieniu jego kandydatury przez przywódców „piętnastki”, jak też w exposŽ przed głosowaniem na forum Parlamentu Europejskiego (oba wymogi ustanowił dopiero traktat z Maastricht, wcześniej przewodniczącego Komisji wybierali tylko przywódcy państw członkowskich) Prodi udowodnił, że ma własną wizję przyszłości kontynentu. Chciałby szybkiego zakończenia kryzysu w Kosowie oraz stabilizacji nie tylko na Bałkanach, ale w całym regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Wśród priorytetów wymienił też, co dla nas szczególnie ważne, rozszerzenie UE na wschód oraz zapewnienie Europie wysokiego wzrostu gospodarczego.

CZY UDA MU SIĘ zrealizować zamiary? Na razie można stwierdzić tylko tyle, że Prodi, w przeciwieństwie do dość bezbarwnego Santera, jest politykiem dynamicznym i z koncepcjami. Problem w tym, czy nie utonie w rozległej biurokracji i jej procedurach; czy uda mu się przekuć własne pomysły w czyny. Nie będzie to łatwe, bo proces podejmowania decyzji w Unii Europejskiej jest wyjątkowo złożony. Wiele zależy od tego, kto jeszcze wejdzie do Komisji Europejskiej. Pozostałych dziewiętnastu komisarzy zostanie bowiem wybranych według klucza obowiązującego po ostatnim rozszerzeniu, od 7 stycznia 1995 r.: Hiszpania, Francja, RFN, Wielka Brytania i Włochy wyznaczą po dwóch kandydatów, a mniejsze państwa członkowskie po jednym. Nie można wykluczyć, że również będą nimi znani politycy, mający inne wizje niż Prodi.

JEŚLI BEZWŁADNOŚĆ brukselskiej biurokracji (sama Komisja ma do dyspozycji aparat liczący ponad 15 tysięcy osób, nie licząc tłumaczy!) nie zostanie w jakiś sposób przezwyciężona, to Europie grozi, że destabilizacja płynąca z Bałkanów może przeważyć procesy integracyjne i stabilizujące, promieniujące z Brukseli. Dowodzi to, że Romano Prodi ma przed sobą ogromne zadanie. Uzyskał mandat na pięć lat. To dużo czasu. Chodzi jednak o to, by zachował tę dynamikę i optymizm, z jakimi wkracza na stanowisko głównego urzędnika Europy. Zachowa świeżość i dynamizm, czy po pewnym czasie i on ugrzęźnie w biurokratycznych procedurach?

Bogdan Góralczyk jest publicystą i wykładowcą, pracownikiem naukowym Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bogdan Góralczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Eurokraci nie przejmują się wojną o Kosowo