Giełdy w USA zakończyły notowania wzrostami. Nastroje poprawiła wyczekiwana przez inwestorów zmiana w komentarzu FOMC, towarzyszącym już trzynastej z kolei podwyżce stóp procentowych. Chodzi o rezygnację z polityki „akomodacyjnej”, co oznacza, że według członków FOMC kontynuacja serii podwyżek nie będzie sprzyjać gospodarce. Nie oznacza to jednak, że stopy przestaną rosnąć. FOMC zaznaczył, że widzi dalszą konieczność ich stopniowego podwyższania. Będzie to jednak zależało od pojawiających się sygnałów o stanie gospodarki.
Przed decyzją FOMC na rynkach akcji dominowały niewielkie zmiany kursów. Potem nastroje poprawiły się, ale trudno mówić o euforii. Zdrożały akcje banków, m.in. Citigroup i Bank of America. Najmocniej drożejącym blue chipem z indeksu Dow Jones był Pfizer, który zapowiedział 26 proc. podwyżkę dywidendy. Podwyższenie prognozy kwartalnych zysków i przychodów zwiększyło popyt na papiery Procter & Gamble. Największe straty zanotował General Motors. Standard & Poor’s wystraszył inwestorów twierdząc, że wciąż jest możliwe ogłoszenie bankructwa koncernu. Równie mocno taniały akcje Hewlett-Packarda.
Rozczarowanie wywołała najnowsza prognoza przychodów producenta komputerów i drukarek. Największy spadek wśród spółek z indeksu S&P500 zanotował Best Buy. Prognoza tegorocznego zysku największej w USA sieci sklepów z elektroniką okazała się znacznie niższa od oczekiwanej przez rynek. W dokładnie odwrotnej sytuacji znalazł się Sabre Holdings. Właściciel Travelocity. com był najmocniej drożejącym komponentem S&P500. Zdecydowała wyższa niż szacowano prognoza zysku w 2006 r.