Fundusze... Niech żyją!

Grzegorz Nawacki
18-12-2006, 00:00

Bezapelacyjnym zwycięzcą 2006 roku zostały fundusze akcji. Najlepszym graczem tej drużyny były fundusze małych i średnich spółek.

Oj, rozrósł się nam rynek w 2006 roku. Komisja Nadzoru Finansowego wydała zgodę na rozpoczęcie działalności kilku nowym towarzystwom funduszy inwestycyjnych (TFI) i utworzenie kilkudziesięciu nowych funduszy. Do tego w tym roku do Polski intensywnie wkraczały zagraniczne fundusze inwestycyjne — jeszcze nie te największe, ale już liczący się gracze. Dziś marki Merrill Lynch, Franklin Templeton, Legg Mason czy Robeco są już rozpoznawalne. Rozszerza się też sieć dystrybucji: przybywa doradców finansowych, praktycznie w każdym bankowym okienku można już zainwestować w fundusze, ba… jednostki daje się kupić nawet na poczcie. Bez przesady można powiedzieć, że ten rok był rekordowy pod wieloma względami i w zgodnej opinii przedstawicieli branży przełomowy.

Wzbogaceni

To był rok dobry właściwie dla wszystkich klientów funduszy. Stracić mogli jedynie ci, którzy zdecydowali się na kupno jednostek funduszy inwestujących za granicą, zarządzanych przez polskie TFI. Ten słaby wynik to w głównej mierze efekt umocnienia się złotego. W przypadku funduszy akcji zagranicznych zmiana kursu zjadła znaczącą część zysku, w przypadku funduszy obligacji w euro czy dolarach mogła nawet spowodować stratę.

Najwięcej zarobili ci, którzy nie bali się zainwestować w polskie fundusze akcyjne. Wykorzystywały one koniunkturę na GPW: od stycznia do końca października WIG wzrósł o 33 proc. Co najważniejsze, rosły wszystkie kategorie spółek, choć w różnym tempie: WIG20, czyli indeks opisujący największe spółki zyskał w ciągu 10 miesięcy 17 proc., MIDWIG, czyli indeks średnich spółek — 60,4 proc., a indeks najmniejszych spółek — WIRR zyskał aż 110,8 proc.

Takie zróżnicowanie tempa wzrostu indeksów nie pozostało bez wpływu na wyniki funduszy. Najlepsze stopy zwrotu zanotowały fundusze inwestujące w małe i średnie spółki. Absolutnym tegorocznym liderem był DWS Top25, który od początku tego roku do końca listopada zarobił dla swych klientów 90,81 proc. Niewiele mniej ING Średnich i Małych Spółek 82,07 proc., Pioneer Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego 68,87 proc. Najlepszy z klasycznych funduszy akcji — AIG Akcji zyskał 56,54 proc. Jednak najważniejsze dla kupujących jednostki funduszy akcyjnych było to, że mimo iż z definicji są to fundusze obarczone ryzykiem, to w tym roku żaden nie przyniósł straty. Mało tego, najgorszy wynik 27,81 proc. autorstwa PKO Credit/Suisse w innej sytuacji na GPW uznany byłby za bardzo dobry.

Nie mogą narzekać też ci, którzy wybrali fundusze zrównoważone. Wykorzystując dobrą koniunkturę, znaczącą część środków lokowały one w akcje. Niekiedy różnica w składzie portfela między takimi funduszami a funduszami akcyjnymi była niewielka. Najlepsze fundusze w tej kategorii to: subfundusz Lukas Dynamiczny 34,58 proc., Arka Zrównoważony 30,09 proc., PZU Zrównoważony 26,93 proc. i KBC Beta 26,64 proc. Słabo na tym tle wygląda wynik najgorszego w tej kategorii: PKO/CS Zrównoważony 8,92 proc.

Mniej odważni też zarobili

Jednak ci, którzy bali się akcji i wybrali bezpieczniejsze fundusze, stabilnego wzrostu, też mają powody do radości. Przy dość niewielkim ryzyku udało im się zarobić w ciągu 11 miesięcy nawet kilkanaście procent: Lukas Stabilnego Wzrostu 17,93 proc., CU Ochrony Kapitału 17,74 proc. i AIG Stabilnego Wzrostu 17,52 proc.

W 2006 roku bardzo dobra była też koniunktura na rynku obligacji. Wykorzystały ją fundusze inwestujące w papiery dłużne. Najlpsze zarobiły więcej niż oferuje przeciętna roczna lokata: AIG 5,97 proc., Allianz 5,65 proc., Arka 5,44 proc. W tej kategorii kilka funduszy przyniosło straty, były to fundusze denominowane w walucie obcej, ale jak wcześniej pisaliśmy, nie wynikało to raczej z błędnych decyzji inwestycyjnych.

Fundusze rynku pieniężnego, które z założenia mają zapewnić zysk kompensujący inflację, zrealizowały swoje zadanie z nawiązką. Wyniki jakie osiągnęły najlepsze z nich robią wrażenie: Allianz 4,2 proc., KBC Gamma 3,95 proc. Najgorzej poradził sobie GTFI Skarbowy 2,6 proc. W tej kategorii również można było znaleźć fundusze, które przyniosły straty, ale były to fundusze walutowe.

Strumień kasy

Doskonałe wyniki inwestycyjne jak magnes ściągały klientów. W ciągu 10 miesięcy tego roku klienci wpłacili ponad 19 mld zł, czyli więcej niż w całym 2005, który był do tej pory rekordowy. W efekcie poziom aktywów przekroczył na koniec października 89 mld zł.

— Dynamika pozwala zakładać, że na koniec 2006 roku całkowita wartość aktywów zgromadzonych w funduszach osiągnie poziom 100 mld zł — prognozuje Paweł Majtkowski z Expandera.

Prawdziwym lepem dla poszukujących zysków były fundusze inwestujące w małe i średnie spółki. TFI zwietrzyły apetyt klientów i w tym roku wprowadziły na rynek kilka nowych funduszy tego typu. Jednak nie wszystkim klientom dane było się je nabyć. Inwestowanie w małe spółki charakteryzuje się bowiem ograniczoną płynnością. Fundusz nie ma więc możliwości ulokowania ogromnych aktywów. Stąd limit wpłat. Wprowadzone pod koniec roku: Pioneer Średnich Spółek Rynku Polskiego przestał być dostępny już po 3 tygodniach. Klienci wpłacili do niego w tym czasie ponad 500 mln zł. Jeszcze szybciej „zamknął się” AIG Małych i Średnich Spółek. Tutaj klienci wpłacili znacznie mniej — tylko 150 mln zł, ale za to w trzy dni! Równie szybko zapełniały się niektóre fundusze zamknięte, np. fundusz zamknięty inwestujący w aktywa niepubliczne, stworzony przez Secus Asset Management i Copernicus TFI, zebrał 40 mln zł w jeden dzień. Szybkie tempo wpłacania pieniędzy do funduszy to jedno z charakterystycznych zjawisk w tym roku.

Swój udział w pozyskiwaniu klientów miały też banki i firmy ubezpieczeniowe. Te pierwsze kusiły ofertami wysoko oprocentowanej lokaty połączonej z inwestycją w fundusze. Co ciekawe wcale nie doszło do zamiany lokaty na fundusz, co pokazuje wzrost wartości depozytów Polaków. Na inwestycje trafiały głównie nowe środki pochodzące z oszczędności trzymanych uprzednio w domu lub zarobionych dzięki wyższym wynagrodzeniom. Rosnąca świadomość konieczności zabezpieczenia przyszłości sprawiła, że coraz więcej Polaków wykupywało polisy na życie. Jednym z najpopularniejszych rozwiązań jest ubezpieczenie połączone z częścią inwestycyjną. Dzięki temu oprócz ochrony klient odkłada też na emeryturę.

Bardzo odważnie na polski rynek weszły też fundusze zagraniczne. Ogólnie ten rok to też wprowadzenie wielu nowości produktowych, ale o tym w osobnym tekście.

Prawie jak owczy pęd

Rok 2006 był dla Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych ważnym z trzech powodów. Pierwszym, nietrudnym do zauważenia jest przyrost aktywów. Na koniec października Polacy trzymali funduszach 89 miliardów złotych. Oznacza to, że przyrost aktywów od początku roku wyniósł ponad 45 proc. W ciągu 10 miesięcy 2006 roku do funduszy wpłynęło w sumie więcej aktywów, niż w całym 2005 roku.

Główną przyczyną zaufania inwestorów do funduszy były wyniki funduszy, a te z kolei były konsekwencją trwającej hossy na rynku akcji. Właśnie w grupie funduszy akcyjnych mamy do czynienia z największą dynamiką przyrostu aktywów. Nie sposób nie wspomnieć o gwiazdach tegorocznego „sezonu”, jakimi były fundusze inwestujące w małe i średnie spółki. Na spory przyrost aktywów zgromadzonych w funduszach miały wpływ coraz liczniejsze produkty łączące lokatę z funduszem oraz produkty gwarantujące kapitał. Dzięki nim, udało się zachęcić do inwestowania w fundusze najbardziej zachowawczych inwestorów.

Drugie widoczne w tym roku zjawisko to kolejne zmiany w ofercie funduszy. Poza wspomnianymi funduszami małych i średnich spółek coraz więcej jest na rynku funduszy inwestujących za granicą. Klienci mają możliwość inwestowania na rynkach tzw. Nowej Europy, na rynkach azjatyckich, w tym Chinach czy w regionie Pacyfiku. Możliwości takie dają też coraz liczniejsze fundusze zagraniczne dostarczane przez zagraniczne podmioty, takie jak Merrill Lynch czy Franklin Templeton. TFI coraz chętniej tworzyły fundusze parasolowe pozwalające na zmiany strategii inwestycyjnych bez płacenia podatku od zysków kapitałowych.

Ostatnim istotnym czynnikiem, który stale od kilku lat się zmienia, jest świadomość inwestorów. O pieniądzach, możliwościach ich pomnażania, a także zagrożeniach z tym związanych wiemy więcej niż kilka lat temu.

Paweł Majtkowski

Expander

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Fundusze... Niech żyją!