Gantner: Czesi stosują nieadekwatne retorsje wobec polskiej żywności

  • PAP
opublikowano: 15-03-2019, 08:24

W każdym kraju zdarzają się incydenty żywnościowe. Problem polega na tym, że Czesi stosują zupełnie nieadekwatne do skali incydentu, do skali zagrożenia, środki w stosunku do polskiej żywności - powiedział PAP dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Andrzej Gantner.

Dyrektor skomentował ujawniony na początku lutego br. incydent nielegalnego uboju bydła, który pokazała telewizja TVN. Polskie służby weterynaryjne i sanitarne stwierdziły, że mięso z tego uboju nie stwarzało zagrożenia dla zdrowia. Wołowina z tej ubojni trafiła do kilku krajów, w tym do Czech.

Kilka dni później czeskie służby weterynaryjne wykryły salmonellę w wołowinie. W związku z tym minister rolnictwa tego kraju nakazał zastosowanie nadzwyczajnych środków w formie kontrolowania wszystkich przesyłek mięsa z Polski, co jest niezgodne z unijnym prawem.

"Polska żywność absolutnie nie jest złej jakości. Oczywiście w każdym kraju zdarzają się incydenty żywnościowe. Zresztą sami Czesi też ostatnio mieli bardzo poważny incydent z nielegalną rzeźnią w środku swojej stolicy (...) Chyba nikt już w tej chwili nie ma żadnej wątpliwości włącznie z Komisją Europejską i z komisarzem do spraw zdrowia i bezpieczeństwa żywności, że to co robią Czesi, nie ma nic wspólnego z ochroną konsumentów, natomiast ma bardzo wiele wspólnego z niedozwolonymi praktykami protekcjonistycznymi na rynku i z próbą po prostu rugowania polskiej żywności z czeskiego rynku" - ocenił Gantner.

Jak mówił, "co więcej, ma to trochę nawet większy zasięg, bo Czesi postulowali, żeby wszystkie kraje poddały polską żywność, szczególnie polską wołowinę, jakimś szczególnym obostrzeniom, kontrolom".

"Moim zdaniem taka retoryka jest absolutnie niedopuszczalna i mam nadzieję, że Komisja Europejska wreszcie porządnie przyjrzy się temu, co robią Czesi, jak rozmontowują wspólny rynek, jak podważają wiarygodność bezpieczeństwa żywności - całej europejskiej żywności i mam nadzieję, że spotka się to z jakimś zdecydowanym wreszcie odzewem" - zaznaczył dyrektor PFPŻ.

Gantner zwrócił uwagę, że Czesi głównie kupują polską i niemiecką żywność. "To są dwa główne kierunki zaopatrzenia Czechów w żywność, więc naprawdę rodzi się pytanie, cóż takiego żeśmy uczynili Czechom, że tak bardzo nas nie lubią" - zastanawiał się.

Dodał, że "bardzo przykre jest to, że obrali na cel polską żywność, bez której tak naprawdę właśnie nie mogą się obejść, bo jednak stanowimy bardzo duży procent w eksporcie do Czech".

Jak mówił, z drugiej strony można zrozumieć zmartwienie danego kraju o poziom bezpieczeństwa żywności. Jeżeli Czesi mówili by ogólnie, że w Unii Europejskiej należy jakby uszczelnić system, że trzeba walczyć z przestępczością, której ofiarami sami padają - to oczywiście trzeba by się z tym zgodzić. "W tej chwili jest to prostu zwykła normalna nagonka na polską żywność, niczym nieusprawiedliwiona" - powiedział Gantner.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy