Gaśnie apetyt na stałe oprocentowanie

  • Emil Szweda
opublikowano: 17-06-2013, 00:00

Obserwowana od miesiąca stabilizacja stóp WIBOR to tylko pozorny brak emocji na rynku pieniężnym.

Zarówno wahania rentowności obligacji skarbowych, jak i kontraktów FRA mogą wskazywać na wyczerpywanie się potencjału dalszego spadku stóp procentowych. Najlepszą ilustracją zmienności nastrojów na rynku skarbowym i pieniężnym jest skok rentowności dziesięcioletnich papierów skarbowych z 3 do 4 proc. w ciągu miesiąca oraz ich ostatni spadek w kierunku 3,7 proc. Wahania te pozostają w ścisłym związku z wydarzeniami na światowych rynkach — wzrosły rentowności obligacji skarbowych Japonii, USA i Niemiec. Wytłumaczenie jest proste — skoro rentowność amerykańskich papierów 10-letnich przekracza 2 proc., to żaden z globalnych inwestorów nie zgodzi się na 3-procentową rentowność polskich papierów. Premia musi być wyższa.

Nie chodzi tu więc o przyczyny makro, choć pewnie zawsze udałoby się jakąś historię zmontować (np. związaną z OFE), która mogłaby tłumaczyć wzrost rentowności. Choć inwestorzy detaliczni z rynku Catalyst rzadko przejmują się wahaniami papierów skarbowych (jeśli nie są jednocześnie uczestnikami np. funduszy obligacji), to warto pamiętać, że niemal przed rokiem sygnał do zmiany trendu dały właśnie obligacje skarbowe. Najpierw to ich rentowność spadła, później dołączył do nich WIBOR, a dopiero na końcu Rada Polityki Pieniężnej ze swoimi decyzjami o obniżkach stóp. Jeśli tym razem miałoby być podobnie, to ostatnia stabilizacja stóp WIBOR wskazuje co najmniej na możliwość zatrzymania cyklu obniżek stóp, mimo spadku dynamiki inflacji do 0,5 proc. Również kontrakty FRA (kontrakty na przyszłą stopę procentową) wskazują na możliwość zmiany sytuacji. Kontrakty 15x18 (wyceniające trzymiesięczną stopę procentową za piętnaście miesięcy) wzrosły z 2,4 do 3,2 proc. — o 80 pkt bazowych — by obecnie schłodzić się do 2,87. Cofnięcie jest istotne, ale ważniejsze jest ziarno niepokoju, które zostało zasiane i które może nie pozwolić kontraktom na ruch w rejony niedawnych minimów.

Jaki to wszystko może mieć wpływ na ceny obligacji na Catalyst? Po pierwsze potwierdza tezę, że jest już za późno na zakup obligacji o stałym kuponie, jeśli celem ma być tylko ochrona przed skutkami spadku WIBOR. Najlepszy dowód to zachowanie obligacji drogowych BGK (IDS1022), których cena spadła w ciągu miesiąca ze 120 proc. w okolice 112 proc. Oczywiście w tym przypadku chodzi głównie o dopasowanie rentowności quasi-skarbowych papierów (za takie uchodzą wymienione) do skarbowych — w następstwie spadku ceny rentowność wzrosła do 3,9 proc. z 3,3 proc. przed przeceną. Ale wyhamowanie, a nawet nieznaczne cofnięcie cen w przypadku komercyjnych papierów o stałym kuponie, takich jak Robyg czy PCC Rokita, też potwierdza tezę o gasnącym apetycie rynku na papiery stałokuponowe.

Po drugie — choć WIBOR stoi w miejscu, a stopa inflacji jest tak niska, że niemal nieodczuwalna w portfelach — trzeba być gotowym na znaczne wahania w niedalekiej przyszłości. To znaczy, że nie od rzeczy byłoby wyposażyć portfel także w papiery o zmiennym kuponie, co jest na Catalyst łatwym zadaniem, bo 80 proc. notowanych papierów ma zmienny kupon.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu