Gazprom przykręcił kurek z gazem

Mniejsze dostawy gazu mają zniechęcić Polskę i Zachód do pomagania Ukrainie oraz nakładania sankcji na Rosję

Idą jesienne chłody, rośnie aktywność rosyjskiej dyplomacji gazowej. Odczuło to polskie PGNiG, które nagle zaczęło dostawać ze Wschodu, czyli z Ukrainy i Białorusi, mniej gazu, niż zamawiało. „8 września dostawy gazu z kierunku wschodniego zostały zredukowane o ok. 20 proc., natomiast 9 września o ok. 24 proc. w stosunku do zamówienia złożonego do Gazprom Export” — podało wczoraj PGNiG.

Zobacz więcej

FOT. Bloomberg

Gazprom wypełnia magazyny

Dane mogą niepokoić, bo dostawy od rosyjskiego Gazpromu zaspokajają dwie trzecie krajowego zapotrzebowania na gaz. Resztę stanowi krajowe wydobycie oraz niewielki import, głównie z Niemiec. PGNiG nie zna przyczyn mniejszych dostaw. Wczoraj zamierzało to dopiero wyjaśnić z Gazpromem, w szczególności „czy przyczyny mają charakter techniczny czy handlowy”.

Techniczny jest mało prawdopodobny, skoro przedstawiciel białoruskiego operatora, należącego do Gazpromu, powiedział agencji Reuters, że „w systemie przesyłowym na Białorusi nie doszło do żadnych nadzwyczajnych sytuacji”. Przedstawiciele Gazpromu przekazali natomiast rosyjskim mediom, że nie było żadnego ograniczenia dostaw, a dostawa gazu jest taka sama jak w ostatnich dniach. Wyjaśnienie dla deklaracji Gazpromu ma Krzysztof Noga, wiceprezes Duonu, niezależnego dostawcy gazu.

— Z danych dostępnych publicznie na stronach Gaz-Systemu wynika, że wolumeny gazu płynące do Polski ze Wschodu nie uległy zmniejszeniu w ostatnich dniach. Można więc wnioskować, że PGNiG po prostu zwiększyło zamówienie, a Gazprom go nie zrealizował — tłumaczy Krzysztof Noga.

Późnym popołudniem Gazprom przysłał oświadczenie. „Dostawy gazu we wszystkich kierunkach są realizowane zgodnie z potencjałem eksportowym oraz trwającym uzupełnianiem magazynów gazu na terytorium Federacji Rosyjskiej” — poinformowała rosyjska firma.

Mimo mniejszych przepływów od zamawianych PGNiG sobie poradziło, a magazyny gazu są pełne. „Brakujące wolumeny zostały skompensowane poprzez dostawy gazu na innych punktach wejścia do polskiego systemu przesyłowego. Nie ma konieczności uruchamiania odbioru gazu z podziemnych magazynów gazu, które przed sezonem zimowym zostały w pełni zatłoczone” — uspokaja PGNiG.

Zdaniem Krzysztofa Nogi, ograniczenie dostaw przez Gazprom mogło nawet chwilowo wyjść PGNiG na korzyść, bo dokupując gaz na rynku, płaciło prawdopodobnie mniej, niż płaci w kontrakcie jamalskim. Nie udało nam się dowiedzieć, czy Gazprom zapłaci PGNiG jakąś karę — PGNiG nie odpowiedziało wczoraj na dodatkowe pytania.

Mechanizm odstraszania

Wahania dostaw gazu ze Wschodu można uznać za spełnienie się scenariusza, o którym pisał niedawno „Financial Times”, a sam Władimir Putin, prezydent Rosji, sygnalizował go już w czerwcu. Po pierwsze, Rosja chce zniechęcić europejskie kraje do wysyłania gazu, na zasadzie reeksportu, na Ukrainę.

Po drugie, gazowymi groźbami chce też odwieść Komisję Europejską od nakładania sankcji gospodarczych. Reeksport gazu na Ukrainę ma dla tego kraju kluczowe znaczenie, od kiedy w czerwcu Rosja odcięła dostawy surowca. Od tego czasu gaz płynie na Ukrainę z Polski (4 mln m sześc. dziennie przez Hermanowice), Słowacji (17,6 mln m sześc.) i Węgier (16 mln m sześc.).

To skromne wolumeny, choć i tak były solą w oku Gazpromu, który reeksport uważa za sprzeczny z kontraktem. Na ograniczenie dostaw Gazprom zdecydował się jednak tylko w przypadku Polski. Eustream, słowacki operator, poinformował wczoraj, że dostawy gazu przebiegają zgodnie z planem, a węgierski FGSZ nie odpowiedział na pytania, ale też nie alarmował opinii publicznej.

Ukraina bez gazu z Polski

Zaalarmowani poczuli się jednak Ukraińcy, bo wczoraj po południu odnotowali wstrzymanie dostaw gazu z Polski.

— Rosja ograniczyła dostawy gazu do Polski po to, by uderzyć w dostawy rewersowe, które dostajemy. O godz. 2 Polska przestała dostarczać nam 4 mln m sześc. gazu — mówił, cytowany przez rosyjską agencję RIA Nowosti, Igor Prokopiw, szef Ukrtransgazu. Wstrzymanie dostaw potwierdził Gaz- -System, który jest operatorem systemu przesyłowego.

„Z powodu ograniczenia dostaw z kierunku wschodniego musieliśmy dokonać technicznych zmian ruchu w systemie przesyłowym. Z tego względu konieczne jest czasowe wstrzymanie usługi przesyłowej w kierunku Ukrainy” — napisał Gaz-System w oświadczeniu. Kiedy dostawy wrócą — wczoraj nie było wiadomo. Handlowo obsługuje je niemiecki koncern RWE.

Znak dla całego Zachodu

Warto zwrócić uwagę na to, że zmniejszenie dostaw gazu zaobserwowano w Polsce zarówno na połączeniach z Ukrainą, jak też z Białorusią. W konfliktach gazowych Rosjanie ograniczali dotychczas dostawy gazu raczej z kierunku ukraińskiego, obciążając za to winą Ukraińców.

— Teraz Rosjanie działają inaczej — ostentacyjnie zamykają wszystkie połączenia białoruskie. Nie ma chowania się za Ukraińców. Myślę, że to agresywny gest pod adresem UE, pokazujący, że jeżeli pogłębi sankcje, Rosja może zdecydować się na ostre działania na rynku gazowym — mówił wczoraj PAP Paweł Poprawa, ekspert Instytutu Studiów Energetycznych. Trzeba też pamiętać, że ograniczenia dotyczą gazociągu jamalskiego, którym płynie gaz do Niemiec.

— Jest to więc gest skierowany do całej zachodniej Europy — twierdzi Paweł Poprawa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Gazprom przykręcił kurek z gazem