Ponad 20-proc. wzrost przychodów zakłada w tym roku śląski producent wędlin i mięsa. Nie wyklucza debiutu na GPW.
Należące do Lucjana Pilśniaka Zakłady Mięsne Mysław z Mysłowic miały w ubiegłym roku dobre wyniki finansowe. Przychody wyniosły 296 mln zł, a zysk netto 3 mln zł (rok wcześniej odpowiednio 241 mln zł i 1,8 mln zł). Plany na 2005 r. są ambitniejsze.
Już po strachu
— Obawialiśmy się przystąpienia do UE, tymczasem po 1 maja nasza sprzedaż, zwłaszcza mięsa, wzrosła — mówi Lucjan Pilśniak, prezes ZM Mysław.
Poprawa wyników była możliwa dzięki inwestycjom. Firma wybudowała za blisko 45 mln zł nowoczesny zakład w Mysłowicach, który specjalizuje się w produkcji mięsa.
— Zamierzamy wybudować także nowe obiekty do produkcji wędlin — mówi Lucjan Pilśniak.
Inwestycje mają przełożyć się na 20-proc. wzrost przychodów w 2005 r. oraz obniżyć koszty produkcji.
— Mysław ma szanse zwiększyć przychody. Skoncentrował się na Śląsku i nie próbuje bez sensu konkurować na rynku z gigantami — komentuje Andrzej Urban, dyrektor Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy.
Skąd pieniądze
Do zrealizowania ambitnych planów firma potrzebuje kapitału. Dlatego na przełomie marca i kwietnia podejmie decyzję, czy pozyskać pieniądze z GPW, czy raczej poszukać ich np. w funduszach.
— Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiemy, musimy uporządkować strukturę oraz podnieść wartość firmy — dodaje prezes ZM Mysław.
W 2004 r. spółka otwarła w regionie 20 sklepów firmowych, w tym planuje uruchomienie kolejnych. Obecnie ma ich 33. W lutym rozpoczęła eksport do krajów UE, m.in. do Hiszpanii i Austrii.
W skład grupy kapitałowej Mysław, która zatrudnia około 650 osób, wchodzą firmy AJPi (rozbiór mięsa i dystrybucja), Abakus (eksport i import wędlin), BIK (hurtownia). Mysłowicka spółka posiada 25 proc. akcji giełdowego Beef Sanu.