Giełda uczciła wzrostami rocznice hossy 1994 i 2000

Sebastian Gawłowski
11-03-2003, 00:00

Giełda uczciła wzrostami rocznice ustanowienia rekordów przez główne indeksy. Jednak mimo poprawy nastrojów nikt na razie nie liczy na hossę.

Początek marca to dwie istotne dla GPW rocznice. 8.03 minęło 9 lat od ustanowienia pierwszego rekordu przez indeks WIG. W 1994 roku dotarł on do poziomu 20 760,3 pkt. Na jego poprawienie inwestorzy czekali kolejne sześć lat. Z kolei wczoraj minęła trzecia rocznica ustanowienia przez WIG20 historycznego maksimum na fali internetowej hossy — 2481,8 pkt.

W poniedziałek giełdowe indeksy mocno wzrosły — WIG o 2,68 proc., a WIG 20 o 3,51 proc. Jednak bezpośrednim powodem wzrostów nie były sentymenty ani świętowanie rocznic.

Choć wczorajsza sesja na GPW była zdecydowanie najlepsza w tym roku, inwestorów nie opanowały entuzjastyczne nastroje. Nikt nie traktuje zrywu jako początku hossy czy przynajmniej większej fali wzrostowej.

— W najbliższym terminie oczekuję kontynuacji zwyżek. To tylko odreagowanie noworocznej fali spadkowej. Inwestorzy dyskontują spodziewane odbicie na zachodnich giełdach oraz błyskawiczną wojnę bez negatywnych skutków — ocenia Dariusz Nawrot, analityk BM BPH PBK.

— Na wczorajszej sesji rynek zanotował dynamiczny wzrost, a po stronie popytu stały zarówno rodzime instytucje, jak i zagraniczni inwestorzy. Nie można jednak mówić o zmianie trendu. W sytuacji gospodarczo-politycznej wciąż dominują te same czynniki ryzyka, które sprowadziły indeksy do kilkuletnich minimów — dodaje Filip Paszke, kierownik działu sprzedaży instytucjonalnej DM BZ WBK.

W historii giełdy marzec był tradycyjnie miesiącem, w którym indeksy wyznaczały najwyższe poziomy wieńczące wcześniejsze fale wzrostowe. W tym roku ta sytuacja się nie powtórzy, ale w obliczu globalnej sytuacji polityczno-gospodarczej nie ma też większych szans na rozpoczęcie trwałego trendu wzrostowego.

— Największe ryzyko związane jest z Irakiem i możliwą interwencją zbrojną Amerykanów w tym kraju. Poza tym koniunktura na świecie nadal jest słaba. Sytuacja gospodarcza i polityczna w kraju też nie jest najlepsza — wymienia Filip Paszke.

— W perspektywie trzymiesięcznej spodziewam się utrzymania trendu bocznego. Gospodarka jeszcze się nie ożywiła, nie wiadomo jak potoczy się wojna — dodaje Dariusz Nawrot.

Specjaliści nie wiążą także wielkich nadziei ze zjawiskiem konwergencji, które przed wejściem Polski do UE miało wynieść polskie indeksy na nowe szczyty.

— Przed referendum unijnym można spodziewać się akumulacji akcji, jak przed grudniowym szczytem w Kopenhadze. Jednak nie liczyłbym na istotne zwyżki jedynie w związku z wejściem Polski do UE. Zjawisko konwergencji w przypadku akcji wydaje się przereklamowane. Zwłaszcza że wyceny wielu polskich spółek są relatywnie wyższe niż ich zachodnich konkurentów — uważa Filip Paszke.

Z kolei Dariusz Nawrot przypomina, że na prawdziwą hossę na GPW nie ma co liczyć bez wzrostów na zachodnich giełdach.

— Do tego potrzebna jest poważna fala wzrostowa za granicą. Obserwując ostatnie lata na rynkach akcji, najbardziej sprzyjającym okresem do wzrostów jest przełom trzeciego i czwartego kwartału — twierdzi analityk BM BPH PBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giełda uczciła wzrostami rocznice hossy 1994 i 2000