Czytasz dzięki

Giełdowy problem wagi ciężkiej

Adam Torchała
opublikowano: 04-02-2020, 22:00

Słabe nastroje, pogarszające się wyniki i obawy o przyszłość. Lista problemów przemysłu ciężkiego jest długa, spadki notowań akcji takich spółek stają się zaś poważnym obciążeniem dla GPW

Górnictwo, chemia, energetyka i paliwa — to indeksy tych sektorów były najgorszymi na GPW w 2019 r. Co ciekawe, choć większość giełdowych sektorów dała inwestorom w nowym roku zarobić, cała czwórka pod kreską jest i w 2020 r. — przynajmniej do tej pory. Najgorzej w nowym roku radzi sobie sektor paliwowy.

Opublikowane w zeszłym tygodniu wyniki Orlenu nie tylko były zdecydowanie słabsze niż w II czy III kwartale, ale także rozczarowały analityków. Najniższa od lat EBITDA LIFO Orlenu — najważniejszy współczynnik u spółek paliwowych — wystraszyła nie tylko akcjonariuszy płockiego koncernu, ale i Lotosu. Spółki narzekają na otoczenie makroekonomiczne, analitycy ostrzegają, że niższe marże mogą się utrzymać w 2020 r., a notowaniom paliwowych koncernów nie pomaga nawet taniejąca ropa.

Do tego dochodzi przecena PGNiG, które cierpi m.in. z powodu spadku cen gazu. W efekcie WIG-Paliwa od początku roku stracił już przeszło 13 proc., a przecież i zeszły rok miał fatalny (-19 proc.). Dwucyfrową stratę w 2020 r. zanotowała także energetyka. Symbolem problemów branży jest największa polska spółka energetyczna, czyli PGE. Akcje spółki po raz pierwszy w historii są obecnie wyceniane na mniej niż 7 zł.

Od debiutu w 2009 r. spółka straciła przeszło 70 proc., a w ostatnich dwunastu miesiącach aż 46 proc. Ostatnim ciosem w PGE był raport NIK na temat nieprawidłowości w wycenie PGG, jednak problemami całej branży są koszty związane m.in. z polityką dekarbonizacyjną Unii Europejskiej oraz związane z wysokimi nakładami inwestycyjnymi zakręcenie dywidendowego kurka.

Kopalniany problem

Energetyce ciążą też problemy górnictwa, dla którego ratowania jest ona pierwszym politycznym wyborem. W 2019 r. polski węgiel dla energetyki podrożał o 10 proc., ceny za granicą mocno jednak spadały. W efekcie rosły hałdy węgla, a strata sektora ma sięgnąć blisko 0,5 mld zł. Jednocześnie znów ożywili się związkowcy, zwiększając presję po stronie kosztowej.

Na GPW Bogdanka wprawdzie na „pancerności” cen polskiego węgla zarabia, ale oderwanie od światowych trendów ma swoje granice i inwestorzy boją się, że dobra sytuacja Bogdanki jest tylko przejściowa. W efekcie wycena Bogdanki jest obecnie najniższa w giełdowej historii.

Mocnych przecen doświadczyło także JSW, gdzie spółka w obliczu rosnących kosztów, spadku światowych cen węgla koksującego i wysokiego CAPEX-u sięgnęła po „zaskórniaki” z funduszu stabilizacyjnego. Spółka na początku tygodnia była notowana w pobliżu wartości najniższych od 2016 r., otrzymała jednak niespodziewane wsparcie od koncernu ArcelorMittal, który zdecydował się ponownie uruchomić wielki piec w krakowskiej hucie. Przemysł stalowy też narzeka na sytuację w Unii, jednak ostatnie ożywienie w branży daje pewne nadzieje na mocniejsze odbicie cen węgla koksującego.

Problem ma i inna górnicza spółka: KGHM. Wprawdzie tutaj inwestorzy spodziewają się dobrych wyników za IV kwartał 2019 r., jednak rozprzestrzeniająca się epidemia koronawirusa odbiła się na cenach miedzi. Wszystko przez obawy o gospodarkę Chin — głównego odbiorcy tego surowca. Tegoroczny ułamek procentu pod kreską na akcjach KGHM i tak należy uznać za spore pozytywne zaskoczenie, biorąc pod uwagę, że miedź w tym samym czasie potaniała o przeszło 10 proc.

Skarb państwa nie pomaga

Cenowy odwrót kontynuuje także indeks branży chemicznej. Z punktu widzenia WIG-Chemia kluczowa jest sytuacja w Grupie Azoty, spółka ta bowiem posiada 47-procentowy udział w indeksie. Jej akcje zaś od czterech lat znajdują się w trendzie spadkowym, a w tym roku nie pomaga im nawet korzystne otoczenie makroekonomiczne w postaci taniego gazu — jednego z głównych kosztów grupy przy wytwarzaniu nawozów. Wszystkie wspomniane branże mają dwie istotne cechy wspólne. Pierwsza to struktura własności.

Grupę Azoty, Bogdankę, KGHM, PGNiG, Orlen, Lotos, JSW i energetyczny kwartet kontroluje skarb państwa. To z jednej strony rodzi obawy o jakość zarządzania, skarbowi państwa nie są bowiem obce polityczne nominacje i niepopularne w oczach inwestorów mniejszościowych decyzje, takie jak podziękowanie prezesowi Piotrowi Woźniakowi w PGNiG, zatrudnienie Jana Szewczaka w Orlenie czy trwająca średnio niecałe pół roku kadencja prezesów Energi.

To także ryzyko dotyczące politycznego zaangażowania zysków, z którym obecny rząd się nie kryje. Świetnym przykładem obaw związanych ze skarbem państwa jest Bogdanka, która z punktu widzenia polskiego górnictwa jest spółką bardzo efektywną i rentowną, notowana jest jednak przy wskaźniku cena do zysku na poziomie ledwie 4,2. Bardzo niskie C/Z mają także Azoty.

Przemysłowa odwilż

Druga cecha wspólna to rodzaj działalności, który spółki te uprawiają. Energetyka, chemia, górnictwo, paliwa — wszystko to przemysł ciężki. Wśród indeksów branżowych i w tym, i w ubiegłym roku widać zresztą rozłam na przemysł i usługi. Najlepiej w 2020 r. radzą sobie media i gry, najsłabiej paliwa i energetyka. W gronie rosnących indeksów znalazł się także WIG-Motoryzacja, jednak jest to zasługa dystrybutorów części, a nie ich producentów.

Nawet w uznawanym za barometr polskiego przemysłu indeksie sWIG80, który w 2020 r. bije pod względem stopy zwrotu zarówno średnie, jak i duże spółki, w pierwszej piętnastce najmocniej rosnących są tylko dwaj przedstawiciele klasycznego przemysłu: Wielton i Ferro. Tegorocznej i zeszłorocznej siły sWIG-u nie należy w żadnym stopniu wiązać z siłą polskiego przemysłu. Optymizmem nie napawają zresztą i dane makroekonomiczne.

Wskaźnik PMI dla polskiego sektora wytwórczego w styczniu osiągnął wartość 47,4 pkt — poinformowała firma IHS Markit.

Odczyt rozczarował ekonomistów, dodatkowo ponownie ukształtował się poniżej 50 pkt, co oznacza przewagę pesymizmu. Z danych wynika także, że tempo redukcji etatów było najszybsze od października 2009 r. Szybciej niż w grudniu malały też zamówienia eksportowe. Wyzwaniem dla szerzej rozumianego przemysłu pozostają brexit, spowolnienie w Niemczech, ale i coraz wyraźniej zarysowujące się spowolnienie w rodzimej gospodarce.

Giełdowe porzekadło mówi, że na GPW nie ma hossy bez banków. Te w zeszłym roku także dołożyły swoją cegiełkę do spadków indeksu WIG20, w tym jednak indeks WIG-Banki znajduje się ponad kreską, a mimo to tegoroczna stopa zwrotu WIG20 jest ujemna. To właśnie m.in. zasługa przemysłu ciężkiego, bowiem PGE, Orlen, Lotos, PGNiG, KGHM oraz JSW to w sumie — biorąc pod uwagę wagi — jedna czwarta indeksu blue chipów.

Kondycja przemysłu ciężkiego jest zatem bardzo istotna z giełdowego punktu widzenia i dopóki przynajmniej część gigantów nie odbije, o hossę na WIG20 może być trudno. Nadzieją na zmiany jest ogromne dyskonto zakładane przez inwestorów w przypadku tych spółek, podstawowym ryzykiem wciąż pozostaje jednak polityka krajowa oraz dekarbonizacyjne nastroje w Brukseli.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu