Globalne chomikowanie pracowników trwa

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 10-01-2021, 20:00

Dane z Polski i USA pokazują, że bezrobocie nie rośnie mimo wysokiej fali epidemii i ostrych restrykcji nakładanych na firmy. Rynek pracy okazuje się zaskakująco odporny na wstrząsy, w czym pomaga pomoc rządowa. Jeszcze ważniejsze od pomocy może być narastające przeświadczenie, że epidemia zostanie opanowana i wróci solidny popyt. Z tego powodu firmy chomikują pracowników, czyli ich zatrzymują nawet wtedy, gdy nie mają dla nich zajęcia.

Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej podało, że stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła w grudniu 6,2 proc. wobec 6,1 proc. w listopadzie. Po odjęciu jednak z danych efektów sezonowych stopa bezrobocia utrzymała się bez zmian na poziomie 6,2 proc. To właśnie dane odsezonowane pokazałem na wykresie. Są kluczowe, bo efekty sezonowe nie powinny nas w danych w ogóle interesować. Te dane oznaczają, że już od pół roku stopa bezrobocia utrzymuje się bez większych zmian. Firmy chomikują pracowników, oczekując poprawy sytuacji gospodarczej w tym roku.

Czy jeszcze długo wytrzymają? Na horyzoncie nie widać możliwości istotnego złagodzenia restrykcji przeciwepidemicznych, a program szczepień na SARS-CoV-2 idzie powoli. Większość firm w zamkniętych branżach może mieć trudności, by wytrzymać do marca lub kwietnia. Z drugiej strony rząd zaoferował poszkodowanym przedsiębiorstwom duży pakiet pomocy finansowej – firmy z największym spadkiem przychodów mogą m.in. otrzymać do 36 tys. zł na pracownika. Podejrzewam, że w sytuacji przedłużania restrykcji pomoc może być rozszerzona. Trwa więc walka z czasem.

Co ciekawe, wśród gospodarstw domowych w Polsce obawy przed bezrobociem są wysokie. Badania GUS pokazują, że tzw. indeks prognoz bezrobocia (który na wykresie nazwałem indeksem obaw przed bezrobociem) w listopadzie i grudniu wyraźnie się pogorszył względem miesięcy letnich. Oznacza to, że coraz więcej osób uważa, że sytuacja na rynku pracy będzie się pogarszać. Może to potwierdzać tezę, o której pisałem kilka dni temu w kontekście nastrojów – strach jest obecnie większy niż faktyczny rozmiar kryzysu w gospodarce. Pracownicy nie są masowo zwalniani, ale masowo się tych zwolnień wciąż boją.

Dobre dane z rynku pracy napłynęły w piątek również ze Stanów Zjednoczonych. Stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 6,7 proc. (uwaga, dane między Polską a USA nie są porównywalne – dla Polski podałem stopę bezrobocia rejestrowanego, nie mając na razie innych danych za grudzień, a dla USA stopę bezrobocia mierzoną badaniami ankietowymi). Może być to o tyle zaskakujące, że fala epidemii w Stanach była w grudniu bardzo wysoka. Richard Clarida, znany ekonomista i członek zarządu Rezerwy Federalnej, powiedział w piątek w wystąpieniu przygotowanym dla think-tanku Council of Foreign Relations, że gospodarka amerykańska jest bardziej odporna na wstrząsy epidemiczne, niż oczekiwano.

Obecna sytuacja w gospodarce, czy to polskiej, czy amerykańskiej, czy w innych krajach, jest paradoksalna. Bieżące warunki gospodarcze są fatalne, ale jednocześnie oczekiwania na przyszłość są bardzo dobre. Oby nie był to optymizm na wyrost.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane