Głupi błąd może nas kosztować 350 mln zł

Mariusz Zielke
opublikowano: 11-07-2007, 00:00

Konkursy na pracownie internetowe dla szkół zostały oprotestowane z powodu banalnej pomyłki. Wpadka może być bardzo kosztowna.

Konkursy na pracownie internetowe dla szkół zostały oprotestowane z powodu banalnej pomyłki. Wpadka może być bardzo kosztowna.

Zgodnie z przewidywaniami „PB”, firmy informatyczne wykorzystują głupi błąd Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN). Protesty mogą doprowadzić nawet do unieważnienia postępowania. Gra toczy się o 350 mln zł. Za tę kwotę do 5,8 tys. szkół i 4,8 tys. bibliotek powinno trafić kilkadziesiąt tysięcy komputerów. Pieniądze trzeba wykorzystać do końca roku. Jeśli przetarg zostanie skasowany, będzie trudno je wydać w terminie.

W formularzu zamówienia ktoś wypełnił rubrykę, która powinna zostać pusta. Wpisano „tak”, odpowiadając na pytanie, czy wykonawcy powinni dołączyć do wniosku listę osób odpowiedzialnych za wykonanie usługi. Zamówienie dotyczy dostaw, a nie usług. Tym samym został postawiony nieuzasadniony warunek udziału w przetargu. MEN przyznało, że ta część nie powinna być wypełniona. W oświadczeniu napisało jednak, że urzędnicy wypełnili formularz prawidłowo, a błąd pojawił się w ogłoszeniu unijnym. Jednak na stronie resortu formularz także jest opublikowany z błędem. Podpisał go dyrektor generalny Andrzej Maśnica.

— W resorcie pojawiły się pewnie duchy Gombrowicza lub Witkacego i zrobiły psikusa — ironizuje jeden z oferentów.

MEN zapisu nie naprawiło, część firm załączyła feralne listy, a część nie. Teraz jeden z oferentów (MCSI) żąda, żeby MEN wykluczyło z przetargów wszystkich, którzy list nie dołączyli. List nie załączyło aż 6 konsorcjów, w tym jedna z największych grup informatycznych w Polsce — Sygnity (połączone grupy Computerlandu i Emaksu).

Sprawa zapewne zakończy się arbitrażem w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP). Według opinii prawników i UZP, błąd tej wagi nie powinien stanowić podstawy do unieważnienia tak dużego przetargu, jednak jak zadecydują niezależne składy orzekające — nie wiadomo. Jeden z prawników zbliżonych do urzędu uważa, że w prawie zamówień publicznych powinien znaleźć się zapis, który umożliwiłby naprawianie oczywistych pomyłek w każdym terminie. Trzymamy kciuki, żeby proceduralna rozgrywka nie pozbawiła dziesiątek tysięcy dzieci komputerów za unijne pieniądze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu