Gminy stracą dotacje na rewitalizację

opublikowano: 31-03-2019, 22:00

Blisko połowa samorządów nie przyjęła jeszcze programów rewitalizacji. Bez nich nie mają szans na fundusze unijne — alarmują eksperci

Rewitalizacja w Polsce kuleje — nie pierwszy raz ekonomiści zwracają na to uwagę. Z raportu firmy Grant Thornton „Rewitalizacja terenów zdegradowanych” wynika, że choć do końca obecnej perspektywy finansowej UE zostały mniej niż dwa lata, tylko 57 proc. gmin w Polsce przyjęło programy rewitalizacji (niezbędne do uzyskania unijnych dotacji). Na ich podstawie gminy przygotowują konkretne projekty, np. dotyczące odnowy terenów pofabrycznych, które mogą częściowo sfinansować z funduszy UE. To stan na koniec 2018 r. W ubiegłym roku odsetek takich gmin wynosił znacznie mniej — 39,4.

— 57 proc. nie jest zadowalające, ale biorąc pod uwagę skomplikowany proces wyznaczania obszarów rewitalizacji i sporządzania programu, można było się spodziewać, że bardzo trudno będzie uzyskać dużo lepszy wynik — komentuje Maria Murawska, senior menedżer z Granta Thorntona.

Znacznie lepiej wypadają gminy miejskie — aż 86 proc. uchwaliło już programy rewitalizacji. Kuleją jednak inicjatywy rewitalizacyjne na wsi (43 proc.).

— Jeśli 43 proc. gmin faktycznie przeprowadzi rewitalizację, to i tak będzie to duży krok do przodu w skali całego kraju. Jednak to mniej niż połowa — to powinno dać do myślenia ustawodawcy. Być może zasady przygotowania programu powinny być prostsze — uważa Maria Murawska.

Łącznie gminy z całej Polski mogą pozyskać 5,4 mld zł na projekty infrastrukturalne,związane głównie z odnową tkanki miejskiej (w ramach 16 regionalnych programów operacyjnych — RPO — którymi zarządzają marszałkowie województw). W całym kraju wykorzystano już z tej puli 3 mld zł. Kolejne miliardy są do pozyskania na tzw. projekty miękkie, czyli społeczne — np. działania skierowane do seniorów, zajęcia edukacyjne dla dzieci zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem, przeciwdziałanie bezrobociu.

Paradoksy rewitalizacji

Liderem wykorzystania unijnych pieniędzy na rewitalizację jest województwo opolskie, które rozdzieliło dotychczas… więcej, niż mogło — 140 mln zł ze 131,8 mln zł przeznaczonych na rewitalizację w RPO. Jednocześnie to jeden z regionów, które są najmniej zaawansowane w pracach nad programami rewitalizacyjnymi — uchwaliło je jedynie 43,7 proc. gmin. To oznacza, że samorządy, które jeszcze nie zaplanowały rewitalizacji, nie mają już właściwie szans na dotację z UE.

Województwa lubuskie i warmińsko-mazurskie, jak wynika z raportu, nie rozdysponowały jeszcze ani grosza z puli na rewitalizację, a kujawsko-pomorskie zagospodarowało ledwie 9 proc. (36,3 mln zł). Jednocześnie w regionie położonym na północy Polski najwięcej, bo aż 82,3 proc., gmin ma już wizję rewitalizacji, bo przyjęło program. To alarm dla marszałków — muszą przyspieszyć z rozdysponowaniem nakładów na gminne projekty (co wiąże się z organizacją konkursów, podpisywaniem umów z samorządami, a także raportowaniem do Brukseli).

— W Kujawsko-pomorskiem gminy bardzo długo czekały na pozytywną ocenę swoich programów rewitalizacji z urzędu marszałkowskiego — wyjaśnia rozbieżność Maria Murawska.

Kielce bez pomysłu

Ostatnim dużym miastem bez programu rewitalizacji są Kielce, co może dziwić, bo województwo świętokrzyskie rozdzieliło już niemal wszystkie pieniądze na rewitalizację z RPO (99 proc., czyli 213,5 mln zł).

Rewitalizacja to długi proces. Zgodnie z definicją polega na „wyprowadzaniu ze stanu kryzysowego obszarów zdegradowanych, musi być prowadzony w sposób kompleksowy, poprzez zintegrowane działania na rzecz lokalnej społeczności, przestrzeni i gospodarki”, na podstawie przyjętego programu rewitalizacji. Czy spóźnione gminy, które go nie przyjęły, mają jeszcze szanse na dotacje? Obecna perspektywa finansowa UE kończy się w 2020 r., ale czas na realizację projektów i ich rozliczenie jest dłuższy — do końca 2023 r. Mimo to eksperci są sceptyczni.

„W rzeczywistości czasu na przyjęcie programów już nie ma. Samorząd musi bowiem nie tylko go uchwalić, ale też potem przygotować projekt i złożyć wniosek o dofinansowanie, a następnie czekać na pozytywną ocenę i podpisanie umowy. Wszystko to musiałoby zostać zakończone do końca 2020 r.” — czytamy w raporcie Granta Thorntona.

Z prostego rachunku wynika, że zostało do wykorzystania jeszcze ponad 2,4 mld zł.

— Jako kraj raczej nie utracimy tych pieniędzy, będą one rozdysponowane pomiędzy te gminy, które już opracowały programy rewitalizacji. Pozostałe muszą się naprawdę pospieszyć, żeby nie stracić szansy. Poza tym zagrożone utratą dotacji są te gminy, które pozyskały je na rewitalizację infrastruktury, a nie realizowały projektów społecznych na danym terenie. Rewitalizacja infrastrukturalna musi poprzedzać działania społeczne, wynika to z założeń przyjętych w obecnej perspektywie UE, a także z krajowej polityki miejskiej — mówi Maria Murawska.

SPROSTOWANIE

Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego:

Powołując się na raport firmy Grant Thornton „Rewitalizacja terenów zdegradowanych” "PB" pisze w artykule: „Województwa lubuskie i warmińsko-mazurskie, jak wynika z raportu, nie rozdysponowały jeszcze ani grosza z puli na rewitalizację”. 

Tymczasem z  dokumentu „Stan wdrażania Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Warmińsko-Mazurskiego na lata 2014-2020 (na 31 grudnia 2018 r.)” wynika, że na dzień 31 grudnia 2018 r. w ramach osi Obszary wymagające rewitalizacji RPO WiM 2014-2020 zakontraktowano 75 proc. (tj. ponad 208 mln zł) nakładów przewidzianych na dofinansowanie projektów infrastrukturalnych związanych z rewitalizacją. Obecnie wartość ta kształtuje się na poziomie 81 proc. Stawia to województwo warmińsko-mazurskie w gronie liderów kontraktacji funduszy UE, a nie - jak sugeruje artykuł - w gronie maruderów.

Kolejna mijająca się z prawdą informacja dotyczy podanego odsetka gmin, które do końca 2018 r. przyjęły program rewitalizacji. Zgodnie z „Wykazem pozytywnie zweryfikowanych programów rewitalizacji w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Warmińsko-Mazurskiego na lata 2014–2020”, do końca 2018 r. liczba takich programów w województwie warmińsko-mazurskim wynosiła 28, co przy ogólnej liczbie 50 miast (tj. gminy miejskie i gminy miejsko-wiejskie) daje wartość 56 proc. Liczby te są  istotne, ponieważ RPO WiM 2014-2020 wspiera  procesy rewitalizacyjne w województwie warmińsko-mazurskim wyłącznie na obszarach miejskich.

Mniejszy odsetek gmin wiejskich z przyjętym programem rewitalizacji w województwie warmińsko-mazurskim w żaden sposób nie wpływa na wydatkowanie dotacji z UE przeznaczonych na rewitalizację, bo RPO nie przewiduje dotacji dla takich gmin. Gminy wiejskie korzystają z pieniędzy na odnowę wsi (rewitalizacja na obszarach wiejskich) z krajowego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020, dofinansowywanego z pieniędzy unijnych, ale Wspólnej Polityki Rolnej.

W związku z ogromnym zaangażowaniem w kontraktację funduszy unijnych zarówno pracowników Urzędu Marszałkowskiego, jak i lokalnych samorządów, zależy nam na przekazie prawdziwych informacji opinii publicznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy