Gminy z KSSE ściągają podatki od inwestorów

Ma¬gorzata Zdunek
opublikowano: 05-04-2001, 00:00

Gminy z KSSE ściągają podatki od inwestorów

Liczba firm, rezygnujących z inwestycji w strefie, może przekroczyć 15 proc.

Trzy śląskie gminy zdecydowały się na ściąganie podatków od firm, działających w KSSE. Jednak, zdaniem zarządu strefy, brak uregulowania tego problemu może wpłynąć na ograniczenie, a nawet wycofanie się wielu inwestorów z planowanych przedsięwzięć. Dotąd z inwestycji rezygnowało średnio 4-5 proc. firm.

Od 1 stycznia 2001 r. likwidacji uległy ulgi od podatku od nieruchomości dla firm, działających na terenach SSE.

Mogą rezygnować

Wysokość rocznego podatku, który miałby być odprowadzany do kas gmin, ustalono maksymalnie na 15,86 zł za 1 mkw. od budynków, 0,56 zł za 1 mkw. od gruntów oraz 2 proc. wartości od nieruchomości. Podatki od inwestorów z KSSE mogą ściągać gminy, akcjonariusze spółki KSSE, na których terenach leżą jej cztery podstrefy: Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Godów, Jastrzębie Zdrój, Pawłowice, Sosnowiec, Tychy i Żory, a także Bielsko-Biała i Częstochowa, które nie są akcjonariuszami KSSE, jednak ich tereny w 2000 r. zostały włączone do KSSE.

— Walcząc o strefę, gminy zdawały sobie sprawę, że będą musiały zrezygnować z tego podatku. W zamian udało im się przyciągnąć inwestorów. W marcu 2001 r. wysłaliśmy więc do władz gmin kolejne pismo z prośbą, by odstąpiły od egzekwowania podatku od nieruchomości i nie naliczały od niego odsetek — tłumaczy Piotr Wojaczek, prezes KSSE.

Zdaniem zarządu KSSE, obawa przed podatkiem od nieruchomości może spowodować, że odsetek firm, które zrezygnują z planowanej inwestycji, mimo uzyskania zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej w strefie, przekroczy 15 proc.

— Do czwartego kwartału 2000 r. z realizacji inwestycji rezygnowało średnio 4-5 proc. przedsiębiorców — szacuje Piotr Wojaczek.

Większość nie ściąga

Do tej pory KSSE wydała łącznie ponad 120 zezwoleń na prowadzenie działalności w podstrefach. Łączna kwota, jaka zasilałaby kasy gminne z tytułu podatku od nieruchomości, byłaby więc znaczna. Na razie, tylko trzy śląskie gminy zdecydowały się na ściąganie tego podatku. Pozostałe odroczyły firmom terminy płatności lub nie podjęły jeszcze uchwały, regulującej ten problem.

— Uważamy, że podatki te bezwzględnie nie powinny być pobierane. Decydując się na utworzenie podstrefy na terenie Gliwic wiedzieliśmy, że do lipca 2016 r. podatki takie nie będą egzekwowane — mówi Janusz Moszyński, wiceprezydent Gliwic.

Zarząd miasta przygotował obecnie projekt uchwały, w myśl której podmioty działające na terenie gminy Gliwice mają być zwolnione z płacenia podatków od nieruchomości. Ma on być rozpatrzony przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

— Obecnie mamy dwa wnioski od firm, które ulokowały się w podstrefie. Będą one analizowane. Trzeba jednak pamiętać, że nowa ustawa zawęziła samorządom swobodę w podejmowaniu decyzji o stwarzaniu preferencji dla biznesu — zaznacza Wanda Kukla, skarbnik miasta Częstochowa.

Zdaniem Mariana Bębna, zastępcy wójta gminy Pawłowice, gmina ta nie ściąga jeszcze podatków, ale decyzja regulująca tę sytuację nie została jeszcze podjęta. Do końca czerwca zapłata podatku została również odroczona przez gminę Godów. Podatków nie ściąga także Bielsko-Biała.

— Decyzję podjęliśmy w oparciu o uchwałę, która została wprowadzona w grudniu 2000 r. Przedsiębiorcy z Bielska-Białej, którzy w danym roku zwiększą zatrudnienie lub podwyższą wynagrodzenie swoim pracownikom, mogą korzystać ze zwolnień z podatku od nieruchomości — mówi Bogdan Traczyk, prezydent Bielska-Białej.

Podatków nie egzekwuje również gmina Jastrzębie Zdrój oraz Żory, a firmy działające na terenie tych gmin wysłały wnioski o odroczenie lub umorzenie podatku.

Na ściąganie podatków od nieruchomości zdecydowały się natomiast gminy: Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec i Tychy.

— Obecnie podatek ten płaci 25 proc. podmiotów z podstrefy. Pozostałe firmy złożyły wnioski o przesunięcie terminów płatności — mówi Paweł Świrski z UM w Tychach.

— Firmy jednak mogą zwrócić się o umorzenie lub rozłożenie na raty podatku, w sytuacjach wyszczególnionych w ustawie — zaznacza Bożena Słonka, skarbnik miasta Dąbrowa Górnicza.

Zdaniem Marii Kryczek, skarbnika Sosnowca, gminy mają obowiązek egzekwowania tego podatku.

— Wpływy z podatku mają pokryć skutki kosztów karty nauczyciela — dodaje Paweł Świrski.

KSSE walczy

Zarząd KSSE, w imieniu wszystkich polskich SSE, wystąpił również do rzecznika praw obywatelskich, który ma skierować tę sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.

— Nadal oczekujemy na odpowiedź. Obawiamy się jednak, że z przyczyn prawnych, gdyby zostały wprowadzone oczekiwane, korzystne poprawki, nie nastąpi to wcześniej niż w styczniu 2002 r. — tłumaczy Piotr Wojaczek.

Przedsiębiorcy są oburzeni

Zapytaliśmy przedsiębiorców, działających na terenie KSSE, co sądzą o likwidacji ulg podatkowych od nieruchomości oraz czy zamierzają podjąć działania w celu zmiany tej sytuacji. Zdania były jednoznaczne: zniesienie tej ulgi w strefach było zabiegiem niepotrzebnym, godzącym w działające tam firmy.

Leszek Myrdko

prezes spółki Ekocem z Dąbrowy Górniczej

- Decyzja o likwidacji ulg w podatku od nieruchomości dla firm z SSE jest ewidentnym odebraniem praw nabytych. Każda firma, chcąca znaleźć się w SSE, przygotowała biznesplan, który nie uwzględniał przecież tego obciążenia. Od stycznia 2001 r. płacimy ten podatek. Wynosi on około 1,8 mln zł rocznie. Zabiegamy jednak o zmianę tej sytuacji. Wystąpiliśmy do władz gminy z wnioskiem o zaniechanie ściągania podatku. Wspólnie z zarządem KSSE zamierzamy również zwrócić się do ministra gospodarki.

Tadeusz Polok

prezes Śląskiej Fabryki Kabli z Czechowic- -Dziedzic:

- Likwidacja ulg w podatkach od nieruchomości szkodzi wizerunkowi państwa, które chce stworzyć stabilne warunki dla rozwoju biznesu. Najpierw trzeba zaprosić inwestorów i zapytać ich, co sądzą o projekcie likwidacji ulg, zanim wprowadzi się taki zapis. Posiadamy obecnie działkę, ulokowaną w Warszowicach, na terenie jastrzębsko-żorskiej podstrefy KSSE. Działa tam zakład produkcyjny Nowych Śląskich Kabli, naszej spółki zależnej. Gdyby gmina Pawłowice, na której terenie ulokowany jest zakład, chciała ściągać od nas podatek, czego obecnie nie robi, bylibyśmy zmuszeni do płacenia 200-300 tys. zł rocznie.

Jarosław

Roztocki

dyrektor generalny Isuzu Polska z Tychów

- W mojej ocenie ulga ta stanowi prawo nabyte, którego nie można cofnąć.

Nie winię gmin za ściąganie tego podatku, choć mogłyby się one wykazać większą aktywnością. Nakazując gminom kierowanie tych pieniędzy na cele oświatowe, władze centralne postawiły je w niekorzystnej sytuacji w stosunku do firm, działających na ich terenie. Podatek, jaki Isuzu musiałoby odprowadzić do gminy Tychy, wynosi 1,7 mln zł rocznie. Przedsiębiorców zapewniano, że nie zostanie on wprowadzony do końca funkcjonowania stref, czyli do 2016 r. Jego brak był uwzględniony w biznesplanie. Wierzę jednak, że gmina znajdzie na to jakieś rozwiązanie, korzystne dla Isuzu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ma¬gorzata Zdunek

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu