Sprawa zarzutów wobec Goldman Sachs na razie dość powszechnie uznawana jest bardziej za pretekst do korekty na rynku akcji niż problem o większej wadze. Można się jednak spodziewać, że zatoczy szerszy krąg i stanie się podstawą do poważniejszych zmian w funkcjonowaniu rynków finansowych, które przecież były zapowiadane już wcześniej. Trudno przypuszczać, by przeszła bez większych konsekwencji. Co oczywiście nie oznacza, że w ubiegły piątek trend wzrostowy na giełdach został ostatecznie pogrzebany i czeka nas krach. Z pewnością to jeszcze jednak nie koniec emocji.
Toksyczna atmosfera wywołana aferą Goldman Sachs objęła warszawski parkiet już od początku sesji. Indeks największych spółek na otwarciu tracił 2 proc., a pozostałe wskaźniki szybko do niego dołączyły. Największa przecena była udziałem walorów banków. Akcje BRE traciły 3,8 proc., a po południu skala spadku zwiększyła się do 4 proc. Papiery Pekao systematycznie zniżkowały, osiągając podobne rozmiary. "Tylko" o 2,5 proc. zniżkowały akcje PKO. Papiery KGHM i Lotosu ulegały 3-procentowej przecenie.
Nastroje inwestorów były więc fatalne, ale na szczęście trudno było mówić o panice i masowej wyprzedaży. Obroty nie były bowiem zbyt duże. Wczesnym popołudniem indeksy traciły po około 3 proc., jednak stosunkowo optymistyczny początek sesji za oceanem przyczynił się do uspokojenia emocji. O zdecydowanej poprawie sytuacji jednak trudno było mówić. Skala spadków została jedynie nieco zredukowana. Ostatecznie indeks największych spółek i wskaźnik szerokiego rynku straciły po 2,33 proc., mWIG40 zniżkował o 2,72 proc., a sWIG80 spadł o 1,65 proc. Wartość obrotów na rynku akcji wyniosła 1,37 mld zł.
Mamy kolejny przykład tego, że na giełdzie nie ma rzeczy "pewnych". Niespodzianki się zdarzają. Trochę się od tego odzwyczailiśmy w czasie czternastomiesięcznej zwyżki. Podstawowe pytanie obecnie dotyczy tego, czy mamy do czynienia z jednorazowym "szokiem", dłuższą korektą, czy też może początkiem odwracania trendu. Odpowiedzi oczywiście nie można teraz podać. "Sprawa Goldmana" stanie się prawdopodobnie dłuższym serialem, konkurującym z tym dobrze już znanym "produkcji" greckiej. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że oba te spektakle będą zdecydowanie wspomagać scenariusz z głębszą korektą.