Unia powalczy na dwóch frontach: o liberalizację światowego handlu i nowy budżet wspólnotowy. Zapowiada się podwójna klapa.
Czy Bruksela będzie musiała się pogodzić z porażką, i to na dwóch frontach równocześnie?
Na razie wiele wskazuje na to, że zarówno w kwestii liberaliza- cji światowego handlu, jak i ustalenia wspólnotowego budżetu na lata 2007-13 nie będzie rozstrzygnięć. Obie będą przedmiotem negocjacji w ciągu kilku najbliższych dni.
Handel pod kloszem...
Dziś w Hongkongu ruszają rozmowy w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO), które mają doprowadzić do obniżenia ceł i zniesienia dotacji eksportowych w handlu rolnym (które postawiła sobie za cel tzw. runda z Dauhy). Szanse pozytywnego wyniku sześciodniowych negocjacji są jednak bardzo mgliste.
Rob Portman, który reprezentuje USA, po raz kolejny zwrócił się do Unii z apelem dotyczącym obniżenia subsydiów w eksporcie rolnym. Peter Mandelson, unijny komisarz ds. handlu, zapowiedział, że propozycja ich obniżki do około 45 proc. jest ostatnim słowem wspólnoty.
Jakikolwiek manewr mógłby być możliwy jedynie pod warunkiem porozumienia o swobodnej wymianie usług i cięć ceł na towary przemysłowe m.in. w Indiach i Brazylii. Z kolei kraje eksportujące produkty rolne, takie jak Brazylia, USA, Nowa Zelandia czy Australia, naciskają na maksymalne obniżenie ceł rolnych.
...a budżet na kołku
Małe są też szanse na to, że Unii uda się doprowadzić na szczycie w Brukseli (15-16 grudnia) do porozumienia budżetowego. Jack Straw, szef brytyjskiej dyplomacji, zapowiada, że nie będzie dążyć do kompromisu za wszelką cenę. Poprawiona propozycja Londynu ma się pojawić w środę wieczorem. José Manuel Barroso, szef Komisji Europejskiej, wystosował list do Tony’ego Blaira, premiera Wielkiej Brytanii, z prośbą, by oszczędził nowe kraje członkowskie przed cięciami. Dziś po raz ostatni Jarosław Pietras, minister ds. europejskich, będzie rozmawiał w tej sprawie z przedstawicielami Albionu.