100 mln zł - tyle wyda producent hydrauliki siłowej dla przemysłu na budowę hali w Wadowicach i zakup nowoczesnego parku maszynowego, głównie z myślą o zbrojeniówce. To branża z ogromnym potencjałem - wydatki na obronność rosną, a jeśli prezydent podpisze ustawę wdrażającą unijny program dozbrajania SAFE, Polska zyska dodatkowe 44 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek (patrz ramka).
Przedsięwzięcie Ponaru wesprze Polska Strefa Inwestycji (PSI), która może współpracować z sektorem obronnym od lipca 2025 r. Decyzję wydał Krakowski Park Technologiczny (KPT). To jego pierwszy projekt z tej branży. Ponar skorzysta z 50-procentowej ulgi podatkowej, co przełoży się na oszczędności rzędu 50 mln zł.
Po latach badań rusza produkcja
Dzięki inwestycji w zautomatyzowane linie, które ruszą już w tym roku, moce produkcyjne firmy zwiększą się o jedną czwartą. Kluczowe jest jednak to, że w nowej hali będą powstawać seryjne produkty bazujące na autorskich technologiach Ponaru, nad którymi pracował od dawna.
- Po kilkunastu latach zaawansowanych prac badawczo-rozwojowych naszych inżynierów przyszedł czas na wdrożenie efektów. W nowej hali chcemy uruchomić pełnoskalową produkcję, m.in. dla sektora obronnego. Będą to przede wszystkim hydropneumatyczne zawieszenia do pojazdów gąsienicowych – tłumaczy Rafał Worek, wiceprezes Ponaru.
Obronność i rolnictwo rosną, automotive spada
Dla firmy z Wadowic współpraca ze zbrojeniówką to nie nowość, choć dotychczas produkcja odbywała się głównie na zlecenie, na obcej licencji.
- Zaczęło się w 2014 r., kiedy zostaliśmy włączeni w polonizację podwozia do armatohaubic AHS Krab – mówi wiceprezes Ponaru.
Program ma doprowadzić do powstania nowoczesnej polskiej artylerii, a Ponar Wadowice jest jednym z kluczowych partnerów - dostarcza zaawansowane systemy hydrauliczne, co umożliwiło polonizację podwozia.
- Produkcja elementów zawieszenia do Kraba na bazie koreańskiego podwozia K9 Thunder zmobilizowała nas do szukania własnych rozwiązań w branży defence. Zawsze dostrzegaliśmy duży potencjał wzrostu w sektorze obronnym. Liczyliśmy, że prace badawczo-rozwojowe pozwolą nam go wykorzystać. Dzisiaj widzimy, że to był dobry kierunek – mówi menedżer.
Obecnie do sektora obronnego trafia około 30 proc. produkcji Ponaru. Działająca na rynku już 60 lat i zatrudniająca ponad 760 osób grupa dostarcza też elementy hydrauliczne m.in. dla energetyki, górnictwa, lotnictwa, transportu i rolnictwa.
- Dywersyfikacja zapewnia nam stabilność. Dzisiaj rynek obronny ma dobre perspektywy, odbudowuje się rynek rolniczy, natomiast automotive spada – wyjaśnia Rafał Worek.
Ponar Wadowice ma długą i burzliwą historię. Firma wyrosła z państwowego Zakładu Doświadczalny Instytutu Obróbki Skrawaniem „WADIOS”. Po kilku latach zaczęła produkować hydraulikę siłową. Na GPW zadebiutowała w 1998 r. w celu pozyskania pieniędzy na rozwój.
Lata 2000-08 to okres dużych zmian w akcjonariacie spółki i konfliktów wśród akcjonariuszy. W tym czasie firma miała kłopoty finansowe w wyniku nieudanych przejęć.
W tych okresie w akcjonariacie pojawił się Robert Buchajski, znany inwestor giełdowy i przedsiębiorca. Na GPW jest on m.in. największym akcjonariuszem Wikany, Herkulesa i Sanwilu, a także znaczącym akcjonariuszem Wieltonu. Skupił znaczący pakiet akcji i uzyskał wpływ na strategię spółki. W latach 2008-10 Ponar zniknął z giełdy po odwrotnym przejęciu z udziałem KCI.
Ze sprawozdania z działalności Ponaru za 2024 r. wynika, że obecnie 50 proc. akcji ma spółka MW ONE, która jest kontrolowana przez Ponaru Marka Warzechę, 44 proc. ma Value FIZ, a do pozostałych akcjonariuszy należy 6 proc.
Przychody grupy szybko się zwiększają
W 2024 r. przychody spółki wyniosły około 250 mln zł i były aż o161 proc. większe niż rok wcześniej. W 2025 r. przekroczyły 350 mln zł, a w 2026 mają sięgnąć 500 mln zł.
- Do tej pory hamowały nas ograniczenia produkcyjne. Dlatego priorytetem jest zwiększenie mocy oraz automatyzacja i robotyzacja produkcji. Ten długofalowy proces już się rozpoczął – podkreśla wiceprezes.
Kosztem kilkudziesięciu milionów złotych rozbudowywana jest fabryka w Łaziskach Górnych, jeden z czterech zakładów grupy. Firma postawiła na ograniczenie emisji - nowa hala będzie zasilana energią z OZE i wyposażona w zautomatyzowane stanowiska produkcyjne.
Oprócz Łazisk i centrali w Wadowicach Ponar ma zakłady w Lubaniu i w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie siedzibę ma przejęta w 2025 r. spółka zależna ZAP-Mechanika, specjalizująca się w precyzyjnej obróbce metali i produkcji elementów maszyn.
W planach jest zbrojeniowy eksport
Inwestycje w sektorze defence nie są łatwe. Rynek ma specyficzne wymagania, a opracowywanie technologii i procedury ich kwalifikacji trwają lata.
- Najlepszym przykładem jest projekt bojowego wozu piechoty Borsuk. Rozpoczął się w 2013 r., a produkcja ruszyła dopiero w 2025. Mamy w nim swój udział – podkreśla menedżer.
Jego zdaniem przewagą Ponaru jest doświadczenie w produkcji dla różnych gałęzi przemysłu - dzięki czemu firma jest w stanie szybciej dostosować się do konkretnych potrzeb. Ułatwi to również ekspansję poza Polską. Obecnie, choć hydraulikę grupa sprzedaje globalnie, w branży obronnej współpracuje głównie z Polską Grupą Zbrojeniową.
- Myślimy o wyjściu za granicę z produktami dla sektora obronnego i prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kontrahentami. Eksport wymagałby od nas kolejnych inwestycji w moce produkcyjne – mówi Rafał Worek.
SAFE (Security Action for Europe) to nowy unijny instrument finansowy, którego celem jest wsparcie państw członkowskich w inwestycjach obronnych. Do rozdzielenia jest 150 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek na sprzęt wojskowy i amunicję. Polska jest największym beneficjentem programu – dostanie ok. 43,7 mld euro.
Niedawno Sejm uchwalił wdrażającą SAFE ustawę, która czeka teraz na podpis prezydenta. Żeby Polska mogła skorzystać z programu, nowe prawo musi wejść w życie przed podpisaniem umowy z Komisją Europejską, co ma nastąpić w marcu. Ustawa zakłada stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego "finansowego instrumentu zwiększenia bezpieczeństwa" (FIZB), z którego będzie mógł czerpać rząd.
Rekordowe wydatki na zbrojenia do tej pory nie przekładały się na wzmocnienie rodzimego łańcucha dostaw. To jednak zaczyna się zmieniać. Coraz więcej jest planów odnośnie polonizacji rozwiązań zbrojeniowych i współpracy z polskim biznesem, choć wciąż duża bariera to brak długoterminowego planowania i jasnych wytycznych co do tego, jakie konkretnie są potrzeby armii. Wejście w ten sektor utrudniają też specyficzne wymagania i procedury, które trzeba przejść, żeby faktycznie móc dostarczać produkty dla wojska.
Polskie firmy, które wypracowują własne technologie obronne, będą mogły partycypować w korzyściach z hossy. Trzeba jednak pamiętać, że to trend, który za kilka lat może stracić na znaczeniu. Dlatego, myśląc o rozwiązaniach obronnych, warto zadbać, żeby jednocześnie sprawdzały się one na rynku cywilnym. Produkcja typu dual-use pozwoli przetrwać w długiej perspektywie. Wiele firm, które tworzą technologie obronne, próbuje zaistnieć za granicą. To często łatwiejsze niż przebrnięcie przez procedury umożliwiające dostawy dla polskiej armii.
