Rosyjski RTS spada ponad 5 proc. Jeszcze gorzej jest w Pradze. Tamtejszy CTX traci 5,3 proc. Słabość Czechów dobrze widać po spółkach notowanych na warszawskim parkiecie. Kurs New World Resources nurkują o 12 proc., a czeskiego koncernu energetycznego o 6,6 proc.
Na tym tle GPW wcale nie wygląda aż tak źle. Choć spadek może robić wrażenie na inwestorach o słabszych nerwach. WIG20 o godz. 15 traci na wartości 2,5 proc. Niewiele na razie pomagają nadzieje na dobry start notowań giełdowych za oceanem. Po prostu brakuje chętnych na zakupy. Fundusze emerytalne stoją z boku. Fundusze inwestycyjne czekają na powrót klientów. Przedłużająca się bessa odbiera też ochotę do handlu inwestorom indywidualnym. Na zagranicę chwilo nie ma co liczyć. Chyba, że zajmuje się krótką pozycję na kontraktach terminowych.
Najsłabiej wypadają spółki, które mają coś wspólnego z rynkiem
surowcowym. Chodzi o KGHM (kurs jest najniższy od 2006 roku) czy PGNiG, którego
kurs zbliża się do historycznego minimum. Sił nie mają też notowania koncernów
paliwowych, które są lokomotywami bessy z ostatnich miesięcy: PKN Orlen i Grupa
Lotos. W przypadku tego drugiego popularny wskaźnik Cena/Zysk wynosi już 2,6
proc.! Obroty nie są wysokie. Na wielu mniejszych spółkach wręcz zamarły.
Dokąd płynął wycofywane pieniądze z rynków wschodzących? Umacniający się
dolar oraz widmo recesji strefy Euro sugerują, że pieniądze wracają do USA.
Amerykanie – jak się wydaje – najszybciej sobie poradzą z kryzysem kredytowym,
który opanował cały świat. Przeczą temu jednak najnowsze wypowiedzi
amerykańskich guru: Alana Greenspana, czy George’a Soros’a. Obawiają się oni, że
gospodarka USA najgorsze ma dopiero przed sobą. Na szczęście to samo mówili oni
już rok i pół roku temu i jak na razie niewiele się sprawdziło z ich
zapowiedzi.