GRANIE ZA GRANICĄ TO DROGIE HOBBY

Tomasz Furman
opublikowano: 2000-03-24 00:00

GRANIE ZA GRANICĄ TO DROGIE HOBBY

Barierę w inwestowaniu na zachodnich giełdach stanowią duże prowizje maklerów

GŁÓWNIE USA: CDM Pekao SA kierowany przez Tomasza Adamskiego (na fot. z prawej) na razie przyjmuje zlecenia tylko na rynek amerykański. DI BRE Banku, którym kieruje Andrzej Podgórski, większość transakcji na giełdach europejskich realizuje za pośrednictwem Commerzbanku. fot. ARC

Zaledwie pięć przedsiębiorstw maklerskich umożliwia drobnym inwestorom granie na zagranicznych giełdach. Ich oferta jest jednak droga, a na domiar złego w rozwoju przeszkadza nielegalne inwestowanie za pośrednictwem Internetu.

Krajowi inwestorzy od przeszło dwóch lat mogą kupować i sprzedawać papiery wartościowe na zagranicznych rynkach regulowanych. Teoretycznie można składać zlecenia na wszystkie giełdy mające siedziby w krajach OECD i państwach, z którymi Polska podpisała umowę o wzajemnym popieraniu inwestycji. W praktyce każde z pięciu biur maklerskich (CA IB Securities, CDM Pekao, Erste Securities, ING Baring Securities i DI BRE Banku) specjalizuje się w zawieraniu transakcji na kilku dużych giełdach.

Zagranica kosztuje

Na rynkach zagranicznych za pośrednictwem krajowych brokerów działa od 100 do 200 podmiotów. Przy czym zdecydowana ich większość to osoby fizyczne.

— Ze względu na barierę wejścia, minimalna prowizja od transakcji na rynku amerykańskim wynosi 200 zł — naszymi klientami są głównie inwestorzy o portfelu co najmniej średniej wielkości — mówi Magdalena Raszdorf dyrektor zespołu klientów instytucjonalnych CDM Pekao SA.

Podobnie jest w innych biurach. Wprawdzie część brokerów nie stawia żadnych dodatkowych barier, jednak wysokość minimalnej prowizji wynoszącej 150 USD (w CA IB) czy nawet 100 USD (w DI BRE Banku) od transakcji zawartych w USA jest wystarczającym powodem utrudniającym drobnym inwestorom otwarcie pozycji na tamtejszych giełdach.

W lepszej sytuacji są inwestorzy dysponujący portfelem około kilkuset tysięcy złotych. Mogą wynegocjować niemal u wszystkich brokerów znacznie lepsze warunki niż te, jakie są określone w podstawowej taryfie opłat maklerskich. Z drugiej jednak strony, są inwestorzy, którzy kupując już za 10 tys. zł potrafią zarobić.

— Aby nasz klient mógł zapłacić prowizję na poziomie 1 proc., powinien zawrzeć transakcję o wartości około 40 tys. zł — uważa Krzysztof Zajkowski z DI BRE Banku.

Część inwestorów otwiera bezpośrednio rachunki u zagranicznych brokerów, zwłaszcza oferujących usługi przez Internet. Wówczas praktycznie nie muszą ruszać się z domu, aby realizować wszelkiego rodzaju zlecenia, często też płacą znacznie mniejsze prowizje. Jednak w myśl obowiązujących w Polsce przepisów tego typu działalność jest nielegalna.

Rośnie zainteresowanie

Dużo większe opłaty pobierane od transakcji zawieranych na rynkach zagranicznych w stosunku do ostatecznych kosztów związanych z obrotem na GPW czy CeTO nie odstraszają jednak inwestorów.

— Wręcz przeciwnie, w tym roku obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania papierami wartościowymi notowanymi za granicą, w tym zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych — mówią brokerzy oferujący tego typu usługi.

Według nich, najbardziej aktywne są osoby fizyczne, które zwłaszcza po spektakularnych wzrostach spółek internetowych na całym świecie chętniej inwestują na nowych rynkach. W ocenie maklerów, mimo większej aktywności podmiotów indywidualnych, przyszłość na tym rynku należy do instytucji, w tym zwłaszcza wszelkiego rodzaju funduszy inwestycyjnych. To one dysponują dużymi kapitałami i odpowiednim zapleczem analityczno-doradczym, które umożliwiają efektywniejsze działanie na giełdach światowych.

Płytki rynek

Znaczny wzrost zainteresowania krajowych inwestorów papierami wartościowymi notowanymi na giełdach zagranicznych nie przekłada się na razie na znaczne rozszerzenie bazy brokerów oferujących pośrednictwo w transakcjach na rynkach OECD.

Zdaniem Leszka Dziadkowca z CA IB Securities, największą barierą dla małych inwestorów jest brak odpowiedniej informacji. O ile dane dotyczące kursu, obrotu i rynku, na którym notowany jest dany walor, można stosunkowo łatwo otrzymać, o tyle z analizami, rekomendacjami i informacjami bieżącymi dotyczącymi jakiejkolwiek spółki niepolskiej czy papieru wartościowego mogą być pewne problemy. Dodatkowo większość informacji dociera z opóźnieniem w stosunku do innych uczestników rynku. Obecnie krajowi inwestorzy nie mogą również działać na niektórych rynkach przez cały czas ich otwarcia. Dotyczy do zwłaszcza giełd amerykańskich, które prowadzą jeszcze obrót na długo po zamknięciu krajowych biur maklerskich, tj. po godzinie18.00 czasu polskiego.