Grzegorz Ś. oskarżony o 30 przestępstw

opublikowano: 22-01-2023, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Menedżer znany z pracy dla Aleksandra Gudzowatego jest podejrzany o popełnienie aż 30 przestępstw. Nie przyznaje się do żadnego.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • od kiedy Grzegorz Ś. zarządzał imperium spółek, zbudowanym przez Aleksandra Gudzowatego, kiedyś jednego z najbogatszych Polaków?
  • w jaki sposób, zdaniem prokuratury, znany menedżer zagarniał majątek, który zostawił po sobie zmarły miliarder?
  • jak do długiej listy zarzutów, przedstawionych przez śledczych, odnosi się Grzegorz Ś.?
  • i jak skończyła się sprawa, jaką menedżer wytoczył Pulsowi Biznesu za artykuły, opisujące całą sprawę?

Podrabianie dokumentów, ich ukrywanie, usunięcie z akt Krajowego Rejestru Sądowego, poświadczenie nieprawdy, używanie groźby bezprawnej, nakłanianie do fałszywych zeznań. Przede wszystkim zaś kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, niegospodarność na szkodę grupy Bartimpex na ponad 265 mln zł, oszukanie Tomasza Gudzowatego, syna i głównego spadkobiercy Aleksandra, w przeszłości jednego z najbogatszych Polaków, a także pranie pieniędzy na kwotę ponad 96 mln zł i przywłaszczenie mienia, w tym kamienicy w ścisłym centrum Warszawy wartej prawie 16 mln zł. To wszystko białostocki wydział Prokuratury Krajowej zarzuca Grzegorzowi Ś. w akcie oskarżenia, który wpłynął do wrocławskiego sądu. Menedżer nie przyznaje się do winy.

Areszt, wyjście i areszt

Według białostockich śledczych w latach 2014-19 wokół Bartimpeksu, niegdysiejszej perły w koronie Aleksandra Gudzowatego, funkcjonowała zorganizowana grupa przestępcza zajmująca się popełnianiem przestępstw na szkodę skupionych w holdingu spółek biopaliwowych i spirytusowych, takich jak Wratislavia Bio, Krakus i Akwawit. Grupą tą miał kierować Grzegorz Ś., który od 2011 r. zarządzał firmami z grupy Bartimpeksu, a od 2013 r., po śmierci jednego z najbogatszych Polaków, także spółką matką.

Aleksander Gudzowaty zostawił po sobie majątek wart setki milionów złotych. Spór o kontrolę nad nim między synem Aleksandra, Tomaszem, a pracującym dla zmarłego miliardera Grzegorzem Ś. eksplodował w sierpniu 2019 r., kiedy prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) poinformowały o zatrzymaniu menedżera.

Partnerzy - wrogowie:
Partnerzy - wrogowie:
Po śmierci Aleksandra Gudzowatego prezes Bartimpeksu Grzegorz Ś. i główny spadkobierca miliardera Tomasz Gudzowaty żyli w zgodzie. W kwietniu 2014 r. wzięli wspólnie udział w debiucie giełdowym obligacji spółki Wratislavia-Bio. Obecnie fotografik i największy akcjonariusz Bartimpeksu twierdzi, że został przez byłego już prezesa firmy oszukany. A prokuratura podziela tę ocenę.
materiały prasowe

Grzegorz Ś., nazywany „pionierem biopaliw w Polsce”, trafił do aresztu, z którego wyszedł przed Wielkanocą 2020 r. dzięki wpłaceniu 3 mln zł kaucji. Wolnością nie cieszył się jednak zbyt długo, bo już w lipcu 2020 r. ponownie zatrzymali go funkcjonariusze CBA, a sąd nakazał powrót za kraty. Jak ujawnił PB, stało się to pod wpływem nagrań dokonanych przez jego współpracowników.

Po wyjściu z aresztu w kwietniu 2020 r. Grzegorza Ś. obowiązywał zakaz kontaktowania się z pracownikami spółek z grupy Bartimpeksu oraz firm kontrolowanych przez menedżera, które - zdaniem prokuratury - były beneficjentami nielegalnych transferów majątku z imperium Gudzowatych. Śledczy, m.in. na podstawie rozmów nagranych przez współpracowników Grzegorza Ś., uznali, że menedżer zakaz złamał - i to właśnie sprawiło, że decyzją sądu ponownie trafił do aresztu.

Jak informuje wrocławski sąd – wyszedł z niego dopiero w marcu 2022 r., a obecnie objęty jest zakazem opuszczania kraju, dozorem policji połączonym z zakazem kontaktowania się z określonymi osobami i poręczeniem majątkowym w wysokości 3 mln zł. Prokuratura zabezpieczyła też majątek Grzegorza Ś.: na dwóch nieruchomościach ustanowiła hipoteki równe prawie 2,3 mln zł i zajęła 9 tys. EUR oraz wierzytelność wartą prawie 570 tys. zł.

Oprócz Grzegorza Ś. oskarżeni o udział w zorganizowanej grupie przestępczej są trzej jego współpracownicy: Dominik D., Dominik P. i Magdalena P. Obaj mężczyźni dodatkowo podejrzani są o pranie pieniędzy, a kobieta o dwa przestępstwa przeciwko dokumentom. Cała trójka, wobec której zastosowano poręczenia majątkowe w wysokości od 40 do 100 tys. zł, tak jak Grzegorz Ś. nie przyznaje się do winy.

Po trzykroć niewinny:
Po trzykroć niewinny:
W latach 2002-05 Grzegorz Ś. był prezesem Rafinerii Trzebinia i w związku z tą funkcją prokuratura oskarżyła go w dwóch sprawach: o niegospodarność przy budowie instalacji do produkcji biopaliw oraz o uszczuplenie wpływów podatkowych skarbu państwa o 764 mln zł. Oba procesy zakończyły się prawomocnym uniewinnieniem. Grzegorz Ś. uważa, że taki wyrok powinien zapaść i tym razem.
Marek Wiśniewski

Akwawit i łańcuszek transakcji

Na czym, zdaniem śledczych, miało polegać wyprowadzanie majątku z holdingu zbudowanego przez Aleksandra Gudzowatego? Zgodnie z aktem oskarżenia - choćby na niekorzystnej sprzedaży w styczniu 2015 r. akcji Akwawitu, jednej ze spółek Bartimpeksu. Według prokuratury Grzegorz Ś. informował Tomasza Gudzowatego o słabej sytuacji finansowej Akwawitu i przekonywał go, że firmę trzeba sprzedać za zaledwie 1,5 mln zł. Jednocześnie zataił, że Akwawit miał dodatni kapitał własny (96,3 mln zł), księgowo był wart 235,6 mln zł, a także miał podpisaną umowę z Orlenem na dostawę ponad 40 mln litrów bioetanolu w 2015 r., z tytułu której uzyskał ponad 125 mln zł przychodów.

Zdaniem prokuratury znany menedżer miał ukryć jeszcze jedno: że faktycznym kupcem Akwawitu miał zostać powiązany z nim podmiot. 2 stycznia 2015 r. Grzegorz Ś. sprzedał bowiem akcje Akwawitu poznańskiej spółce Asterex, ona zaś tego samego dnia sprzedała je dalej – firmie HGBS Finanse, którą jako prezes reprezentował Grzegorz Ś. Obie transakcje opiewały na 1,5 mln zł, co - zdaniem śledczych - było „rażąco niską ceną”.

Później, w maju 2016 r. akcje Akwawitu trafiły z HGBS do cypryjskiej firmy Hayflex, a w styczniu 2019 r. również do Hayfleksu, ale zarejestrowanego w Wielkiej Brytanii. Za każdym razem za 1,5 mln zł. Transakcje z maja 2016 r. i stycznia 2019 r. prokuratura zakwalifikowała jako pranie pieniędzy. Przy czym, według informacji PB, śledczy dysponują dokumentami, z których ma wynikać, że to Grzegorz Ś. był tzw. ostatecznym beneficjentem i cypryjskiego, i brytyjskiego Hayfleksu.

Co na to Grzegorz Ś.? Odmówił nam rozmowy i jakiegokolwiek komentarza, powołując się m.in. na to, że jest w sporze prawnym z naszą redakcją. Co nieco o jego argumentacji wiemy jednak z uzasadnienia prywatnego aktu oskarżenia, który skierował przeciwko dziennikarzowi i redaktorowi naczelnemu PB (o prawomocnym rozstrzygnięciu w tej sprawie piszemy w ramce).

Grzegorz Ś. nie zgadza się, że sprzedał Akwawit po cenie rażąco zaniżonej, powołując się m.in. na opinię zewnętrznej firmy doradczej, według której na dzień sprzedaży Akwawit miał wartość ujemną. Zdaniem Grzegorza Ś. również Tomasz Gudzowaty nie został oszukany, a późniejsze działania znanego fotografika wskazują, że musiał mieć świadomość i akceptować to, że nabywcą Akwawitu jest podmiot powiązany z Grzegorzem Ś.

Ważkie znaczenie dla społeczeństwa

O zarzutach stawianych Grzegorzowi Ś. przez prokuraturę pisaliśmy w serii tekstów z 2020 r. Po trzech pierwszych menedżer złożył prywatny akt oskarżenia przeciwko autorowi artykułów i redaktorowi naczelnemu PB. Za rzekome zniesławienie i znieważanie Grzegorz Ś. domagał się wyroków po 1,5 roku więzienia, zapłaty po 200 tys. zł nawiązki na jedną z fundacji i rocznego zakazu wykonywania zawodu dziennikarza i redaktora naczelnego.

Sąd Okręgowy we Wrocławiu na początku stycznia 2023 r. prawomocnie umorzył jednak tę sprawę, w uzasadnieniu pisząc m.in., że „wszelkie informacje przekazywane na temat działalności oskarżyciela prywatnego Grzegorza Ś. miały ważkie znaczenie dla społeczeństwa, a zatem zasadnym było ich upublicznienie przez środki masowego przekazu, w tym Puls Biznesu”.

Zabezpieczona kamienica

Znany menedżer odrzuca też kolejny zarzut śledczych, czyli wyprowadzenie majątku (m.in. nieruchomości położonych we Wrocławiu) ze spółki Wratislavia-Bio do kontrolowanej przez Grzegorza Ś. firmy Wratislavia-Biodiesel (w tym wypadku szkodę śledczy określili na 74,6 mln zł). Według Grzegorza Ś. o szkodzie nie ma mowy, bo wartość transakcji odpowiadała wskazanej w opinii biegłego, a zgodę na sprzedaż wyraziła rada nadzorcza Wratilsiavii-Bio, m.in. jej szef Tomasz Gudzowaty, który głosował za podjęciem uchwały w tej sprawie.

Grzegorz Ś. nie zgadza się też z zarzutem przywłaszczenia sobie należącej do Akwawitu kamienicy o wartości prawie 16 mln zł, położonej w ścisłym centrum stolicy. W sierpniu 2016 r. nieruchomość ta stała się zabezpieczeniem pożyczki w wysokości 28,8 mln zł, której Akwawitowi udzielił cypryjski Hayflex. Termin spłaty pożyczki miał upływać w 2025 r., ale 30 listopada 2018 r. został skrócony do… 30 listopada 2018 r. Przy czym miesiąc wcześniej Grzegorz Ś. jako prezes Akwawitu zgodził się na wykreślenie z księgi wieczystej roszczenia o powrotne przeniesienie nieruchomości.

Gdzie tu przestępstwo? Zdaniem prokuratury pożyczka z 2016 r. nigdy nie została uruchomiona i nie wpłynęła na konto Akwawitu, a więc spółka nie była zobowiązana do jej spłaty. Grzegorz Ś. twierdzi tymczasem, że pożyczka została uruchomiona pierwotnie przez Wratislavię-Biodiesel (w formie kolejnych przelewów i regulowania za Akwawit podatków), a później część tej wierzytelności została przeniesiona do Hayfleksu. Tym samym zobowiązanie Akwawitu do zwrotu pożyczki istniało i Hayflex mógł przejąć kamienicę będącą jej zabezpieczeniem.

O tym, kto ma rację, podobnie jak w przypadku wszystkich pozostałych zarzutów, zdecyduje wrocławski sąd. A tymczasem na stołecznej nieruchomości widnieje ustanowiona na wniosek prokuratury hipoteka na prawie 16 mln zł, która ma zabezpieczać interesy pokrzywdzonego, czyli Akwawitu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane