Inwestorzy określają standard obsługi
Oferta przedsiębiorstw maklerskich daleka jest jeszcze od ideału. Dotyczy to przede wszystkim kompetencji personelu i jakości obsługi inwestorów.
Są jeszcze biura, w których osoby odpowiedzialne za bezpośredni kontakt z klientami traktują ich jako zło konieczne. Wprawdzie jest ich niewiele, ale to i tak za dużo.
Jeżeli w punkcie obsługi klienta pracuje kilka osób, a żadna z nich nie zna podstawowych warunków, na jakich można udzielić klientowi kredytu pod zakup papierów wartościowych na rynku wtórnym lub jakie są koszty związane z prowadzeniem rachunku, to biuro nie może przynosić zysków.
W niedoczasie
Innym zjawiskiem opisywanym przez jednego z inwestorów, jest zbyt długi czas realizacji zlecenia wystawionego podczas notowań ciągłych czy dogrywki.
— Maklerzy nie mają określonego czasu na wprowadzenie zlecenia klienta do sytemu giełdowego, stąd zdarzają się przypadki w których zostaje ono wystawione nawet w 20 minut po złożeniu dyspozycji — tłumaczy inwestor.
Najważniejsza jakość
Uczestnicy rynku mają jednak w większości sytuacji możliwość wyboru, dlatego nie są zdani na usługi nierzetelnych brokerów. Jak twierdzą specjaliści, w świadomości aktywnych inwestorów są już określone standardy obsługi.
— Klienci biur maklerskich wymagają od ich personelu przede wszystkim kompetencji, wiedzy oraz zindywidualizowanej obsługi. Pracownik musi znać ofertę i umieć ją zaprezentować, a POK powinien umożliwić dostęp do bieżących informacji — mówi Urszula Banaszczak-Soroka, prezes DM BZ.
Zdaniem Mariusza Sadłochy, prezesa DM WBK, bardzo istotną sprawą jest również szybkość personelu obsługującego klienta w zakresie istotnych z jego punktu widzenia potrzeb inwestycyjnych.
— Jeżeli taki standard stanie się ogólnie wymagalny, to brokerzy nie spełniający tych założeń stracą rację bytu — dodaje jeden z uczestników rynku.